W ostatnich dniach w mediach pojawiły się obawy, że nie warto zbyt wcześnie szczepić się przeciwko grypie, bo odporność na tę chorobę po szczepieniu utrzymuje się zwykle nie dłużej niż trzy miesiące.

Byłoby to niekorzystne, ponieważ szczyt zachorowań z powodu grypy występuje w naszym kraju najczęściej między styczniem i marcem. Zaszczepienie się w październiku skutkowałoby więc tym, że na początku kolejnego roku odporność wygasłaby akurat w tym okresie, kiedy liczba zakażeń wzrasta.

W rozmowie z PAP zaprzecza temu dr hab. n. med. Ernest Kuchar z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Wakcynologii. „To prawda, że w ciągu miesiąca skuteczność szczepienia przeciwko grypie zmniejsza się średnio o 11 proc. Jednak wystarczająca odporność przeciwko grypie po zaszczepieniu na ogół utrzymuje się przez pół roku” – podkreśla.

Specjalista podtrzymuje zalecenia, że najlepszy termin szczepienia przeciwko grypie to właśnie październik, bo w tym okresie nie ma jeszcze tak dużego wzrostu zachorowań. Listopad – dodaje - też jest dobrym miesiącem na takie szczepienia, gdyż szczyt zakażeń największy jest w okresie od stycznia do marca.

„Najlepiej oczywiście byłoby, żeby dzięki szczepieniom w ogóle nie chorować na grypę, ale nie zawsze jest to możliwe. W szczepieniach przeciwko tej chorobie chodzi przede wszystkim o to, że jeśli już dojdzie do zakażenia, to przebieg grypy był łagodny i nie doszło do rozwoju wymagających hospitalizacji groźnych powikłań, które mogą nawet doprowadzić do zgonu” - przekonuje prezes Polskiego Towarzystwa Wakcynologii.

Reklama

Szczepionka przeciwko grypie nie ma tzw. adjuwantów, czyli substancji wzmacniających jej działanie, dzięki którym powstaje długoterminowa odpowiedź układu immunologicznego.

„Nie ma sensu, żeby ta odpowiedź trwała dłużej, ponieważ wirusy grypy szybko mutują. Produkcja szczepionki, która miałaby dawać długotrwałą odporność, np. przez kilka lat, nie jest potrzebna, bo w następnym sezonie grypowym pojawią się inne szczepy wirusa. Szczepienie i tak trzeba powtórzyć. Z wirusami grypy ciągle musimy się ścigać” – wyjaśnia dr hab. Kuchar.

Presja selekcyjna wywołana przez szczepienia może promować rozprzestrzenianie się nowych mutacji wirusa grypy. Niektóre szczepy tych wirusów wracają po jakimś czasie, ale wynika to z tego, że słabnie na nie odporność populacyjna. Pojawia się nowe pokolenie, które nie chorowało i nie ma już tej odporności co poprzednie, stykające się z wirusami grypy.

Podobnie było w czasach, gdy występowały epidemie odry. Co cztery lata następował wzrost zachorowań, bo po tym okresie nagromadziła się odpowiednia liczba podatnych na to zakażenie osób. (PAP)

Autor: Zbigniew Wojtasiński