Ekspert: Efekty nowych obostrzeń najwcześniej za 2-3 tygodnie. Dziennie nawet 20 tys. przypadków zakażeń

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 października 2020, 10:15
koronawirus kolejka studenci
<p>koronawirus</p>/ShutterStock
Efekty wprowadzonych obostrzeń, o ile będą one rygorystycznie przestrzegane, mogą być widoczne za dwa lub trzy tygodnie – uważa prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

"W mojej ocenie, biorąc pod uwagę rozpowszechnianie wirusa, wywoływanie objawów chorobowych, czas inkubacji choroby, to najwcześniej za dwa, trzy tygodnie można się spodziewać, żeby były jakieś efekty widoczne, pod warunkiem, że będziemy rygorystycznie przestrzegać tych wszystkich obostrzeń" – powiedziała PAP prof. Szuster-Ciesielska.

Jej zdaniem, obostrzenia należało już wprowadzić wcześniej, bo wystąpienia drugiej fali zakażeń można było być pewnym.

"Moim zdaniem przespano pewien okres. Ta druga fala zakażeń i zaostrzenie sytuacji epidemiologicznej na jesieni były nie tylko do przewidzenia, ale były pewne. Należało podjąć odpowiednio wcześniej kroki, zwłaszcza że w państwach sąsiednich czy zachodniej Europy bardzo wyraźnie widoczny był już wzrost liczby osób zakażonych i chorych. To był bardzo dobry czas, żeby wprowadzić chociażby powszechne stosowanie maseczek nie tylko w zamkniętych pomieszczeniach, ale także na otwartej przestrzeni" – powiedziała wirusolog.

"Teraz musimy +zacisnąć pasa+, mieć na względzie własne bezpieczeństwo i bezpieczeństwo innych osób" - dodała prof. Szuster-Ciesielska.

W jej ocenie wskazówką w tej sytuacji mogą być prognozy i analizy matematyczne dotyczące przebiegu pandemii. Profesor przywołała jedną z takich analiz powstałą w Instytucie Pomiarów i Oceny Stanu Zdrowia przy Uniwersytecie Waszyngtońskim w Seattle, według której do lutego w Polsce liczba zgonów pacjentów z COVID-19 może sięgnąć 35 tysięcy, a dziennie może być nawet do 20 tys. nowych przypadków zakażeń. „To są prognozy oparte na modelach matematycznych, które biorą pod uwagę szybkość rozprzestrzeniania się wirusa i nałożone obostrzenia” – zaznaczyła profesor.

Jak podkreśliła, najtrudniejszy do przewidzenia w tych prognozach jest czynnik socjalny - czyli jak często, w jakich miejscach i okolicznościach ludzie będą się ze sobą kontaktować. Dlatego prognozy oparte na modelach matematycznych są obarczone ryzykiem błędu zarówno na plus jak i na minus.

"Jak by na to nie patrzeć, tego typu prognozy, wykonane w światowych ośrodkach, należy bardzo poważnie wziąć pod rozwagę" - dodała prof. Szuster-Ciesielska.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj