W projekcie rozporządzenia w sprawie szczegółowych warunków udzielania oraz sposobu rozliczania wsparcia udzielonego ze środków Funduszu Niskoemisyjnego Transportu (FNT) w wersji z 21 sierpnia Ministerstwo Energii doprecyzowało warunki dopłat do elektrycznych osobówek i ciężarówek dla firm. W przypadku elektrycznych aut osobowych dopłata ma wynieść maksymalnie 30 proc. kosztów kwalifikujących się do objęcia wsparciem, ale nie więcej niż 36 tys. zł. Limit ceny takiego pojazdu to 125 tys. zł. W przypadku aut napędzanych wodorem maksymalne wsparcie to 100 tys zł, a gazem ziemnym 20 tys. W przypadku elektrycznych ciężarówek (do 3,5 tony) dopłata miałaby nie przekraczać 70 tys. zł; a w przypadku większych pojazdów ciężarowych 150 tys. zł (do 12 ton) i 200 tys. zł (powyżej 12 ton).

Nowe samochody objęte wsparciem nie mogą też „stanowić przedmiotu sprzedaży lub leasingu”. W uzasadnieniu resort tłumaczy, że wykluczenie możliwości sprzedaży lub objęcia leasingiem wspieranych pojazdów jest spowodowane „zarówno przepisami prawa (leasing), jak i kwestiami dotyczącymi precyzyjnego ustalenia ostatecznego beneficjenta wsparcia”.

Duża skala wykluczenia

Jak podkreślił w rozmowie z DGP Maciej Mazur, prezes Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA), proponowana wersja przepisu wyklucza ze wsparcia Funduszu Niskoemisyjnego Transportu zarówno leasingodawców, jak i firmy, które biorą pojazdy w leasing, a nie kupują je za gotówkę.

– Rzadko opłaca się kupować samochody za gotówkę. W Polsce 80 proc. floty firm jest leasingowane, dlatego rynek jest z powodu propozycji ministerstwa w stanie delikatnego wrzenia – podkreślił Mazur. Dodaje, że eliminacja tej metody finansowania oznacza ograniczenie możliwości realnego wspierania rynku przez wykluczenie niemal wszystkich graczy finansowych.

Odnosząc się do wskazanych przez resort ograniczeń prawnych, ekspert zauważa, że leasing jest również wykorzystywany w innych funkcjonujących do tej pory systemach wsparcia, np. w ramach funduszy europejskich (Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego). – Wydaje się zatem, że powinniśmy zastanowić się nad taką konstrukcją przepisów, które z jednej strony pozwalałaby wypełnić zgłaszane przez resort obowiązki i ograniczenia, a z drugiej strony nie eliminowałyby leasingu z możliwości objęcia dofinansowaniem – mówi szef PSPA.

Krzysztof Bolesta, wiceprezes Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych, również uważa, że to bardzo niedobrze, iż leasing został pominięty. – To główna forma pozyskiwania pojazdów do flot. Miejmy nadzieję, że to zostanie poprawione – powiedział DGP.

>>> Czytaj też: Jak zamienić diesla w elektryka. Ten startup chce masowo przerabiać stare samochody

Wyraził jednocześnie nadzieję, że w końcu „żaba zamieni się w księżniczkę” i fundusz zostanie uruchomiony. – Ten projekt będzie stymulował rynek samochodów w przedsiębiorstwach, a polską specyfiką jest to, że zdecydowana większość sprzedaży nowych samochodów to zakupy firm. Niestety FNT nie ma rozporządzeń pozwalających na jego uruchomienie już bardzo długo. Blokuje to sprzedaż aut elektrycznych, bo wszyscy liczą na obiecane dotacje – wyjaśnił.

Wśród najważniejszych zmian, jakie pojawiły się w rozporządzeniu po konsultacjach, wymienił m.in. poszerzenie katalogu pojazdów elektrycznych objętych wsparciem w postaci dotacji.

Kłopotliwy limit cenowy

Obaj eksperci zwrócili uwagę na limit cenowy w przypadku osobowych aut elektrycznych. – Jeśli przedsiębiorca będzie wykorzystywać samochód w pełni jako służbowy, to limit 125 tys. należy w uproszczeniu traktować jako cenę netto, ponieważ należy mu się wówczas 100 proc. odliczenia VAT. W takim przypadku cena brutto wyniesie ok. 154 tys. zł i obejmie większość popularnych modeli pojazdów elektrycznych. W praktyce jednak przedsiębiorcy najczęściej decydują się na 50 proc. odliczenia VAT, bo wykorzystują auta zarówno służbowo, jak i prywatnie. Oznacza to, że dla większości firm limit wyniósłby ok. 139 tys. zł. W konsekwencji część popularnych modeli nie zostanie objęta dofinansowaniem – tłumaczy Mazur.

Krzysztof Bolesta podkreślił, że oznacza to konieczność prowadzenia ewidencji przebiegu pojazdów w przypadku, gdyby przedsiębiorca nabywający auta dla pracowników chciał potraktować próg cenowy (125 tys. zł) jako cenę netto.

Dodatkowe warunki wsparcia dla firm na zakup aut elektrycznych to ich rejestracja w Polsce i obowiązek utrzymania ich przez co najmniej rok od dnia ich nabycia.

Dopłaty dla konsumentów nieprędko

Projekt rozporządzenia o dopłatach dla klientów indywidualnych ministerstwo ogłosiło 15 lipca. „Nowelizacja ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych tworząca Fundusz Niskoemisyjnego Transportu nie przewidywała wsparcia dla osób fizycznych. Beneficjentami mogły być jedynie przedsiębiorstwa oraz jednostki samorządu terytorialnego. W lipcu br. poselskim projektem ustawy katalog beneficjentów rozszerzono o osoby fizyczne oraz dodano delegację do wydania rozporządzenia dedykowanego jedynie osobom fizycznym. Obecnie procedowane są dwa projekty dotyczące dwóch grup podmiotów” – wyjaśnił DGP resort.

Ministerstwo zaznaczyło, że do tego projektu zostały zgłoszone liczne uwagi. „Jesteśmy w trakcie ich analiz. Dążymy do tego, aby działanie to zostało jak najszybciej uruchomione” – czytamy. Konsultacje projektu dotyczące wsparcia dla konsumentów na zakup e-aut trwały do 22 lipca.

Także i w tym przypadku środki na dopłaty mają pochodzić z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu. Jego przychodami są wpływy z podatku akcyzowego, opłaty zastępczej, obowiązującej od stycznia opłaty emisyjnej oraz środki Polskich Sieci Elektroenergetycznych. W ciągu 10 lat fundusz ma przeznaczyć kilka miliardów złotych na projekty związane z elektromobilnością i czystym transportem.

>>> Czytaj też: Unijne cele oznaczają dominację aut elektrycznych [OPINIA]