Zagraniczne programy pomocowe, podobnie jak MdM budzą kontrowersje i generują spore koszty. Ich zasady są jednak inne niż w przypadku Mieszkania dla Młodych. Warto sprawdzić, na czym polegają te różnice.

Brytyjski rząd zamiast dopłat oferuje gwarancje i pożyczki

Najbardziej znanym odpowiednikiem MdM-u jest brytyjski program Help to Buy. W trakcie pierwszego roku jego działania (tj. od 1 kwietnia 2013 r. do 1 kwietnia 2014 r.) pomoc mieszkaniową uzyskało 20 000 osób. Program Help to Buy został przygotowany przez brytyjskie Ministerstwo Skarbu. Ten resort wcześniej prowadził kilka podobnych inicjatyw mieszkaniowych (m.in. Right to Buy oraz NewBuy).

Pomoc w ramach programu Help to Buy jest dostępna tylko na terenie Anglii. Osoby mieszkające w pozostałych częściach Zjednoczonego Królestwa (Szkocji, Walii oraz Irlandii Północnej) mogą uzyskać publiczne wsparcie na dość podobnych zasadach. Trzeba jednak nadmienić, że lokalne rządy Szkocji oraz Walii ustaliły bardziej restrykcyjne limity ceny dla dotowanych nieruchomości z rynku pierwotnego (odpowiednio 400 000 funtów i 300 000 funtów). Mieszkańcy Anglii mogą otrzymać wsparcie nawet wtedy, gdy cena kupowanego domu wynosi 600 000 funtów.

>>> Czytaj też: NBP miażdży MdM: to wsparcie sektora deweloperskiego, a nie realizacja celów społecznych

Dla uczestników programu Help to Buy przewidziano dwa główne warianty pomocy mieszkaniowej:

- korzystne pożyczki na wkład własny (do 20% wartości transakcji), które pomagają w zakupie pierwszego domu z rynku pierwotnego

- rządowe poręczenie kredytu zaciąganego przez osoby, które obecnie nie posiadają własnego lokum i chcą nabyć nowy lub używany dom

Warto zwrócić uwagę, że w przeciwieństwie do MdM-u program Help to Buy nie opiera się na przekazywaniu bezzwrotnej pomocy. Wsparcie dla osób kupujących pierwszą nieruchomość z rynku pierwotnego jest udzielane poprzez system preferencyjnych pożyczek. Po pierwszych pięciu latach oprocentowanie środków pożyczonych przez państwo ma wzrosnąć z 0,00% do 1,75%. W przypadku drugiego wariantu rządowa pomoc ogranicza się tylko do poręczenia części kredytu hipotecznego.

Spore znaczenie ma też fakt, że brytyjski program Help to Buy nie dotyczy tylko rynku pierwotnego. Kolejna różnica w stosunku do MdM-u jest związana z wymaganym wkładem własnym. Beneficjenci Help to Buy muszą samodzielnie sfinansować przynajmniej 5% kupowanej nieruchomości.

>>> Czytaj też: Nieruchomości na świecie: gdzie ceny rosną najszybciej, a gdzie spadają?

Francuzi stawiają na programy wspierające wynajmujących

Rozbudowane programy pomocy mieszkaniowej prowadzi również Francja. Wraz z początkiem września b.r. nad Sekwaną uruchomiono kolejną taką inicjatywę. Nazwa nowego programu (Loi Pinel) pochodzi od nazwiska Sylvi Pinel, francuskiej minister mieszkalnictwa i rozwoju terytorialnego.

Program Loi Pinel podobnie jak jego poprzednik (Loi Duflot) jest skierowany do osób, które inwestują w wynajem nowych lokali i domów położonych na terenie większych miast (powyżej 50 000 mieszkańców). Takie osoby w ustalonym okresie najmu (6, 9 lub 12 lat) mogą pomniejszyć swój podatek o 12% - 21% ceny zakupu mieszkania. Prawo do wspomnianego odliczenia przysługuje, jeżeli właściciel nowego lokalu podpisał długoterminową umowę wynajmu i ustalił czynsz na poziomie nieprzekraczającym limitów. Ich miesięczny poziom zależy od lokalizacji wynajmowanego mieszkania.

Francuski rząd wprowadził system wspierania wynajmu, który jest mniej problematyczny niż rozwiązanie zastosowane w Polsce. Krajowi politycy zamiast podatkowych zachęt wybrali bezpośrednią interwencję na rynku najmu. W tym kontekście warto przypomnieć, że Fundusz Mieszkań na Wynajem w najbliższych latach wyda około 5 miliardów złotych na zakup 20 000 lokali z rynku pierwotnego. Te mieszkania mają być wynajmowane za czynsz niższy od stawek rynkowych.

Banki zaproponowały zagraniczną alternatywę dla MdM-u

Na bardziej tradycyjne rozwiązanie, które jest stosowane w innych krajach Europy powołuje się Związek Banków Polskich. Członkowie ZBP jeszcze przed wprowadzeniem programu Mieszkanie dla Młodych proponowali alternatywę w postaci kas budowlanych. Ten wariant pomocy mieszkaniowej w przeciwieństwie do bezpośrednich dotacji nie stwarza silnego impulsu popytowego, który może zdestabilizować cały rynek.

System kas budowlanych jest przeznaczony głównie dla osób nieposiadających odpowiedniego wkładu własnego. Tacy klienci kas dzięki systematycznym wpłatom na oprocentowany rachunek otrzymują od rządu premię budowlaną. W polskich warunkach dodatkową zachętą do oszczędzania może być zwolnienie zysków odsetkowych z podatku Belki. Po kilku latach osoba gromadząca swoje środki w kasie budowlanej uzyskuje prawo do zaciągnięcia kredytu hipotecznego na preferencyjnych warunkach.

Związek Banków Polskich podkreśla, że ustawa wprowadzająca kasy oszczędnościowo - budowlane została już uchwalona w 1997 roku. Ze względu na brak przepisów wykonawczych do tego aktu prawnego krajowe kasy nie mogły jednak funkcjonować. W tym samym roku Węgrzy wpłacili pierwsze środki na swoje rachunki budowlane. Obecnie z węgierskich kas korzysta ponad milion osób. W trzech innych krajach Europy Środkowej (Niemczech, Czechach i Słowacji) kasy budowlane cieszą się jeszcze większą popularnością. 

Rynekpierwotny.pl