Nawozy utknęły. Ceny idą w górę

Jeśli zakłócenia w dostawach się utrzymają, sytuacja będzie znacznie gorsza niż w 2022 r.– mówi gazecie "Financial Times" Veronica Nigh, ekonomistka z amerykańskiego stowarzyszenia branżowego The Fertilizer Institute. Wówczas kryzys wywołała rosyjska inwazja na Ukrainę.

– Tymczasem z krajów Zatoki Perskiej pochodzi około 50 proc. światowej produkcji karbamidu (najpowszechniej stosowanego nawozu azotowego), 30 proc. amoniaku oraz 41 proc. siarki, niezbędnej do produkcji nawozów fosforowych – podaje Jon Treacy, wydawca biuletynu inwestycyjnego Fuller Treacy Money.

Jak zauważa, jeśli rolnictwo potraktować jako proces przekształcania gazu i fosforanów w żywność, to obecnie z regionu nie eksportuje się żadnych surowców potrzebnych do jej wytwarzania. – W efekcie nawozy drożeją. Ich niedobór może się przełożyć na wzrost cen produktów rolnych – podkreśla.

Największymi eksporterami nawozów z regionu były Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Katar. Irańskie uderzenia doprowadziły do zatrzymania produkcji znacznej części karbamidu (mocznika). Część nawozów produkuje się z gazu ziemnego, którego również nie można obecnie eksportować.

Stają fabryki nawozów. Pekin wstrzymuje eksport

Skutki już są odczuwalne. Niedobory gazu (przypomnijmy, że przez cieśninę Ormuz przechodzi ponad 20 proc. światowej podaży LNG) zmusiły producentów nawozów w całej Azji Południowej do ograniczenia produkcji.

Indie nakazały zakładom produkującym nawozy zmniejszyć zużycie gazu do około 70 proc. normalnego poziomu. W Bangladeszu i Pakistanie zaczęły stawać kolejne fabryki. Jak przekazały "Financial Times" osoby znające sytuację, jeden z największych producentów nawozów w regionie, Agritech Limited, wstrzymał produkcję karbamidu.

Z kolei Bloomberg informuje, powołując się na osoby zaznajomione ze sprawą, że rząd Chin polecił wstrzymać eksport nawozów azotowo-potasowych. Pekin potwierdził również obowiązujące ograniczenia eksportu karbamidu.

Katarska spółka QAFCO zamknęła zakład produkujący karbamid o mocy 5,6 mln ton rocznie po tym, jak z powodu wojny działalność wstrzymał producent LNG QatarEnergy.

Może być gorzej niż w 2022 r. Dlaczego?

Nie ma się co dziwić, że ceny nawozów mocno wzrosły. Według danych brytyjskiej firmy analitycznej CRU od początku konfliktu w Zatoce Perskiej karbamid podrożał o ponad 40 proc.

– Podobnie jak w 2022 r., kryzys wybuchł w okresie siewów na półkuli północnej, co skłania przedstawicieli branży rolnej do ostrzeżeń o możliwym spadku plonów. Obecne zakłócenia uderzają jednak jednocześnie w kilka ogniw systemu produkcji żywności – uważa analityk CRU Chris Lawson. Zaznacza, że świat stoi w obliczu "znacznie poważniejszej sytuacji niż w 2022 r.".

Jego zdaniem sytuacja może wkrótce jeszcze się pogorszyć. Producentom z Bliskiego Wschodu kończy się miejsce do magazynowania niesprzedanych nawozów. Poza tym długotrwałe zakłócenia dostaw surowców mogą zmusić zakłady w innych regionach do wstrzymania produkcji. To może spowodować braki na rynku, bowiem ponowne uruchomienie produkcji amoniaku i karbamidu zajmuje tygodnie.

Nawet krótkotrwały skok cen nawozów może wyrządzić długotrwałe szkody w światowej produkcji żywności – ostrzega Álvaro Lario, prezes Międzynarodowego Funduszu Rozwoju Rolnictwa ONZ.

Nikt nie był na to przygotowany

Analitycy podkreślają, że szok paliwowy z lat 70. XX wieku sprawił, że świat zdywersyfikował dostawy ropy. Jednak w międzyczasie kraje Zatoki Perskiej stały się eksporterami innych surowców dla przemysłu: glikolu etylenowego, helu, siarki, metanolu, karbamidu, amoniaku czy skroplonych gazów węglowodorowych (LPG). Na ich brak niewielu było przygotowanych.