Nie wszędzie deweloperzy zatrzymali inwestycje. W których miastach powstanie więcej mieszkań?

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
8 września 2022, 06:15
budownictwo bloki osiedle deweloperka warszawa Mokotów Warszawa Siekierki plac budowy żuraw dźwig
<p>Budowa nowego osiedla mieszkaniowego w Warszawie</p>/dziennik.pl
Polacy wciąż chętnie kupują nowe mieszkania, jeśli tylko mogą sobie na nie pozwolić. Eksperci portalu GetHome.pl sprawdzili, w których miastach deweloperzy nie spowolnili w tym roku tempa inwestycji.

– Analitycy i eksperci mieszkaniowi skupiają uwagę na największych metropoliach, w których popyt na mieszkania jest największy. A przecież deweloperzy budują je także w mniejszych miastach. Wygląda na to, że w wielu z nich rynek mieszkaniowy jest odporny na podwyżki stóp procentowych. Może o tym świadczyć liczba mieszkań, których budowę rozpoczęły w tym roku lokalne firmy deweloperskie – mówi ekspert portalu GetHome.pl Marek Wielgo.

Warto zwrócić tu uwagę w szczególności na zmianę preferencji kupujących mieszkania, a w efekcie – boom budowlany w wielu powiatowych miasteczkach. Widać to w statystykach GUS dotyczących budownictwa deweloperskiego. W pierwszym półroczu w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku bardzo wyraźnie, bo z 49% do 54% wzrósł udział rozpoczętych mieszkań w tzw. pozostałej Polsce. Oznacza to, że już mniej niż połowa z nich przypada na 18 miast wojewódzkich plus Gdynię. Dodajmy, że jeszcze na początku poprzedniej dekady na największe miasta przypadało 75% wszystkich mieszkań, których budowę deweloperzy rozpoczęli w pierwszym półroczu.

Wykres 1
Wykres 1

Nie ma wątpliwości, że na zmianę tych preferencji miało wpływ upowszechnianie się pracy zdalnej oraz bardzo wysokie ceny mieszkań. W największych miastach ceny osiągnęły poziom, który coraz mniej kupujących, zwłaszcza posiłkujących się kredytem, jest w stanie zaakceptować. W efekcie popyt zaczął się przenosić do okalających je miejscowości.

Ekspert podkreśla, że w największych metropoliach deweloperzy wstrzymują się w tym roku z rozpoczynaniem części inwestycji także ze względu na bardzo wysokie koszty realizacji. Natomiast w wielu mniejszych miastach są one znacznie niższe. W efekcie, mimo drożejących kredytów, najwyraźniej chętnych na mieszkania nie brakuje.

Papierkiem lakmusowym bieżącej koniunktury na rynku mieszkaniowym są dane GUS o liczbie mieszkań rozpoczętych. W całym kraju było ich w pierwszym półroczu o 18% mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Czy taką sytuację można jednak nazwać kryzysową? Warto przypomnieć, że po wybuchu kryzysu finansowego jesienią 2008 r., liczba mieszkań rozpoczętych w pierwszym półroczu 2009 r. spadła o połowę w porównaniu z rokiem poprzednim. Z drugiej strony, w wielu dużych miastach tegoroczne spadki też są bardzo wysokie, np. w Poznaniu i Łodzi ponad 40%. Na drugim biegunie są m.in. Rzeszów, Gdynia, Radom i Olsztyn, w których GUS odnotował znaczny wzrost liczby rozpoczętych mieszkań.

Wykres 2
Wykres 2

– Rozwój budownictwa mieszkaniowego w wielu miastach wojewódzkich i powiatowych to także efekt ich rozwoju gospodarczego. Ponieważ mieszkańcy mają pracę i perspektywę rosnących zarobków, decydują się na zakup mieszkania. W dodatku często nie mają oni wyboru, bo oferta mieszkań na wynajem w przyzwoitym standardzie jest bardzo skromna, a czynsze relatywnie wysokie – zauważa ekspert GetHome.pl.

Według GUS, zmniejszenia aktywności inwestycyjnej deweloperów nie widać w 18 z 66 miast na prawach powiatu. Deweloperzy najpewniej są przekonani, że uda im się sprzedać z zyskiem rozpoczęte mieszkania. Choć być może nie wszystkie trafiły od razu na rynek. Lepiej wygląda sytuacja w pozostałych 290 mniejszych powiatach. W 40 z nich budownictwo deweloperskie praktycznie nie istnieje, bo w pierwszym półroczu – zarówno 2021 r., jak i 2022 r. – deweloperzy nie zaczęli ani jednego mieszkania. Natomiast w 119 powiatach, czyli w ok. 40%, zaczęli ich w tym roku więcej niż w ubiegłym. W niektórych wzrost jest imponujący, np. w kołobrzeskim deweloperzy ruszyli z budową 1342 lokali, czyli przeszło trzykrotnie więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku.

Wykres 3
Wykres 3

Marek Wielgo zwraca uwagę na duże ożywienie budownictwa deweloperskiego w niektórych powiatach okalających największe metropolie. W przypadku Warszawy są to powiaty miński i wołomiński, Poznania – poznański, Gdańska – gdański, a Wrocławia – świdnicki i średzki. Wiele osób kupuje mieszkania w podmiejskich lokalizacjach, bo średnia cena metra kwadratowego jest tam dużo niższa niż w mieście. Np. w okolicach Warszawy najtańsze nowe mieszkania są do kupienia w powiecie wołomińskim – średnia cena m kw. wynosi tu „tylko” ok. 7,6 tys. zł, czyli jest ona aż o 44% niższa od średniej warszawskiej.

Wykres 4
Wykres 4

Ekspert GetHome.pl tłumaczy zmianę preferencji kupujących nowe mieszkania także tym, że infrastruktura społeczna i komunikacyjna w mniejszych miejscowościach nierzadko jest lepsza niż na osiedlach budowanych na obrzeżach największych miast. Podmiejskie budownictwo mieszkaniowe rozwija się zwłaszcza tam, gdzie funkcjonuje kolej podmiejska lub jest trasa szybkiego ruchu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GetHome.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj