Forsal logo

Wielka płyta. Kultowe bloki szansą dla rynku wtórnego nieruchomości

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
56 minut temu
Wielka płyta. Mieszkania na rynku nieruchomości pełne tajemnic. NIkt nie wie ile ich jest i nie da sie za tym ocenić w jakim sa technicznym stanie.
Wielka płyta. Mieszkania na rynku nieruchomości pełne tajemnic. NIkt nie wie ile ich jest i nie da sie za tym ocenić w jakim sa technicznym stanie./Forsal.pl
Bloki wielkopłytowe i lokale w nich położone to duża część zasobu mieszkaniowego. Problem polega na tym, że szacunki liczby tych budynków oraz mieszkań w wielkiej płycie są niedokładne. Dziś te mityczne konstrukcje z minionej epoki stanowią ciekawą retro alternatywę na rynku wtórnym, dość korzystną cenowo.

Eksperci z portalu Rynekpierwotny.pl sprawdzili i jest pewne, że nie mieszka w nich aż 12 mln Polaków. Ta liczba jest mocno zawyżona liczba. Czas zbadać prawdziwą liczbę tych zasobów, żeby określić koszty remontów (zasoby gmin) i ewentualny dodatkowy popyt na nowe mieszkania. Pamiętajmy też, że w dużych aglomeracjach wiele dostępnych na rynku wtórnym ofert stanowią lokale w takich konstrukcjach.

Wielka płyta, bloki, mit epoki

Temat bloków wielkopłytowych w krajowych mediach powraca jak bumerang. Kiedyś trzeba będzie je rozebrać i pojawi się dodatkowy popyt na mieszkania. Ile będzie ich potrzeba? Za tym zainteresowaniem medialnym nie idzie w parze wystarczająca wiedza na temat zasobów mieszkaniowych z wielkiej płyty. Przykład? Eksperci portalu RynekPierwotny.pl zwracają uwagę, że dostępne szacunki liczby bloków wielkopłytowych oraz mieszkań z tych budynków są niedokładne. Czy zatem czas na dokładne badanie liczby bloków wielkopłytowych oraz innych starszych budynków wielorodzinnych? Wydaje się, że byłoby to wskazane. Chociażby w kontekście finansowania prac remontowych i modernizacyjnych.

Statystyki z PRL-u pomogą policzyć bloki z wielkiej płyty

Dokładne określenie liczby wzniesionych w czasie PRL-u i wciąż stojących bloków wielkopłytowych pozornie może wydawać się łatwe. Tym bardziej, że w Polsce wyburzenia takich bloków były sporadyczne - w przeciwieństwie na przykład do terenu byłego NRD. Poza tym dostępne (również online) są roczniki statystyczne z okresu PRL-u. Niestety, w takich publikacjach nie znajdziemy dokładnej odpowiedzi na pytanie, ile bloków wielkopłytowych wzniesiono do początku lat 90.

Warto wiedzieć, że historyczne roczniki GUS zawierają niepełne dane dotyczące technologii wznoszonych budynków mieszkalnych. W dodatku na ogół są to dane kubaturowe. Przykładowo, na podstawie rocznika statystycznego z 1981 r. obliczymy, że rok wcześniej ukończono budynki wielkopłytowe o kubaturze 30,8 mln m3. Wynik dla technologii wielkoblokowej to z kolei 7,4 mln3. Natomiast ile nowych budynków wielkopłytowych dokładnie ukończono? Tutaj odpowiedź na pytanie staje się trudniejsza niż w przypadku kubatury.

Eksperci RynekPierwotny.pl zwracają uwagę, że w mediach często przewija się szacunek mówiący o ok. 60 000 bloków wielkopłytowych. Wydaje się, że ten wynik wymaga uszczegółowienia i weryfikacji, a także rozszerzenia o rozkład wiekowy bloków. Pamiętajmy, że najnowsze i najstarsze bloki wzniesione w technologii PRL-owskiej wielkiej płyty dzieli ponad 30 lat. To niemało. Kolejną kwestią jest różnorodność zastosowanych systemów wielkopłytowych - od popularnych (np. OWT, WK-70, W-70) po rzadkie (m.in. WUFT).

Wielka płyta z wątpliwą liczbą mieszkań i mieszkańców

Kolejna często spotykana medialnie informacja mówi nam, że około cztery miliony mieszkań z bloków wielkopłytowych zasiedla w przybliżeniu dwanaście milionów Polaków. Już podstawowa analiza tej informacji budzi wątpliwości. Prosta arytmetyka wskazuje, że w przeciętnym lokalu „wielkopłytowym” rzekomo mieszkają trzy osoby. Tymczasem ostatni spis powszechny GUS z 2021 r. oszacował przeciętną wielkość gospodarstwa domowego z miast jako 2,65 osoby. W dużych miastach wynik był na ogół mniejszy niż 2,65 osoby (np. Łódź - 2,27 osoby, Warszawa - 2,31 osoby, Wrocław - 2,35 osoby, Poznań - 2,41 osoby, Kraków - 2,43 osoby, Gdańsk - 2,47 osoby).

Tak więc szacunek mówiący o dwunastu milionach Polaków w blokach wielkopłytowych wydaje się zawyżony. Trudno bowiem zakładać, że gospodarstwa domowe zasiedlające budynki wielkopłytowe są statystycznie wyraźnie większe względem średniego wyniku z miast. Znaczenie ma jeszcze jeden ważny aspekt. Chodzi o to, czy w blokach wielkopłytowych faktycznie znajdują się cztery, a nawet ponad cztery miliony lokali mieszkalnych - jak możemy czasem przeczytać.

Ciekawe w tym kontekście wydają się obliczenia dr hab. inż. Anny Ostańskiej z 2014 roku. Wskazują one bowiem, że obecnie na terenie Polski znajduje się około 3,9 miliona mieszkań z bloków wzniesionych w technologii prefabrykowanej. Jednakże na ten wynik składa się 2,6 mln lokali z bloków wielkopłytowych oraz 1,3 mln mieszkań z budynków wzniesionych w technologii wielkoblokowej (zobacz: A. Ostańska, Badania struktury zasobów mieszkaniowych w Polsce na przykładzie budynków wznoszonych w technologii prefabrykowanej, Przegląd Budowlany 12/2014).

Zatem pisanie o czterech lub nawet ponad czterech milionach mieszkań wyłącznie z bloków wielkopłytowych (a nie wszystkich budynków prefabrykowanych), niestety wprowadza w błąd. Technologia wielkopłytowa i wielkoblokowa różni się bowiem od siebie konstrukcyjnie, choć w obydwu przypadkach mamy do czynienia z prefabrykacją. Poza tym budynki wielkoblokowe są statystycznie starsze, gdyż szczyt ich popularności przypadł na koniec epoki gomułkowskiej.

Czas na dokładne badanie zasobów. Wielka płyta to nie jedyna zagadka budownictwa

Zdaniem analityków portalu RynekPierwotny.pl, przywołane powyżej informacje i związane z nimi wątpliwości sugerują konieczność dokładniejszego badania zasobu budynków prefabrykowanych. Największe możliwości w tym zakresie posiada oczywiście państwo rozumiane jako administracja centralna. Opisywana powyżej sytuacja stanowi również potwierdzenie faktu, że temat zbierania informacji o zasobie mieszkaniowym był u nas przez lata mocno zaniedbany. Chodzi nie tylko o bloki z prefabrykatów, ale również wszystkie inne budynki mieszkalne. To istotne dla rynku nieruchomości dane: liczby i stan techniczny. Wkrótce możemy wrócić do niedoboru mieszkań na rynku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Bartosz Biskupski
Bartosz Biskupski

Dziennikarz z zawodu i zamiłowania. Zajmuje się tematyką gospodarczą, prawną i finansową, szczególnie nowymi technologiami, i komunikacją oraz mediami. Poza dziennikarstwem zajmuje się fotografią, jeździ na nartach i uwielbia Hiszpanię.  Z marką INFOR związany wcześniej, zaczynał przygodę z dziennikarstwem w Gazecie Prawnej. Od kwietnia 2026 r. już jako dziennikarz internetowy przygotowuje i publikuje artykuły na portalu Forsal.pl.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraWielka płyta. Kultowe bloki szansą dla rynku wtórnego nieruchomości »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj