Ruch czyli jak zmieniała się najem w miastach akademickich
W lipcu liczba aktywnych ofert w serwisie Otodom spadła o 2% miesiąc do miesiąca, do poziomu 23 tysięcy ogłoszeń, ale ruch na rynku najmu był większy niż w czerwcu czy maju. Do obiegu trafiło 17,5 tys. nowych ofert – to najwyższy wynik od początku roku i jednocześnie o ponad 20% większy w ujęciu miesięcznym. Jak przyznaje Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom - Na wzmożone zainteresowanie najmem właściciele mieszkań odpowiedzieli falą nowych ogłoszeń, ale nie zdołali uzupełnić ubytków w ofercie.
Pod koniec lipca w największych ośrodkach akademickich na najemców czekało mniej mieszkań niż w ubiegłym roku:
- Poznań: dostępność lokali spadła aż o 29% rok do roku (oraz o 9% względem czerwca).
- Warszawa i Wrocław: oferta niemal bez zmian rok do roku, choć w ujęciu miesięcznym zmalała o 3%.
- Kraków: wyjątek od reguły – liczba ogłoszeń wzrosła o 7% w porównaniu z lipcem 2025.
Sezon na najem studencki bez presji cenowej
Spadek liczby ogłoszeń to jasny sygnał, że sezon najmu studenckiego oficjalnie wystartował. Jak wylicza Paweł Jarząbek, menedżer ds. badań rynku i analiz Otodom, w lipcu średnia cena ofertowa najmu mieszkania w miastach wojewódzkich wyniosła 2697 zł, co oznacza wzrost o 0,3% względem czerwca, przy utrzymującej się dynamice ujemnej w ujęciu rocznym (-0,7%).
TOP 3 miasta z największym wzrostem średnich cen ofertowych mieszkań na wynajem (m/m):
- Kielce: 5,3%
- Zielona Góra: 2,3%
- Olsztyn: 1,3%
– Lipcowe podwyżki objęły także trzy z czterech największych ośrodków akademickich: Wrocław (+1,1%), Kraków (+0,8%) oraz Warszawę (+0,6%). W Poznaniu odnotowano korektę w praktyce niezauważalną dla kieszeni (-0,2%). Mimo to w ujęciu rocznym we wszystkich tych miastach jest wciąż taniej niż przed rokiem – dodaje Paweł Jarząbek.
Najem studencki: kalkuluje czy mieszkanie czy pokój
W lipcu w serwisie Otodom najczęściej poszukiwane były dwupokojowe mieszkania o powierzchni około 40 mkw. – dotyczyło ich co piąte zapytanie. Studenci kierują się jednak nieco inną logiką. Wielu z nich nie potrzebuje całego mieszkania. Wolą wynająć pojedynczy pokój, a czasem po prostu łóżko w lokalu dzielonym ze współlokatorami.
Jak wylicza dr Maciej Kietliński, ekspert ds. ekonomicznych Otodom, w ubiegłym miesiącu średni ofertowy czynsz za kawalerkę w Warszawie wynosił 3262 zł, a za mieszkanie dwupokojowe – 3939 zł. Dwie osoby wynajmujące osobno dwa małe mieszkania płaciłyby więc łącznie 6524 zł. Jeśli przeprowadzą się do jednego większego lokalu, rachunek spada do 3939 zł. Różnica wynosi 2585 zł miesięcznie, czyli około 1293 zł na osobę. W skali roku to ponad 15 tysięcy zł oszczędności, które mogą zostać przeznaczone na wakacje, inwestycje albo po prostu na mniej nerwowe patrzenie na konto pod koniec miesiąca.
– Życie solo nie ma jednego prostego cennika, a samodzielne prowadzenie gospodarstwa domowego jest droższe, ponieważ nie pozwala dzielić kosztów stałych. Pamiętajmy jednak, że mieszkanie to nie tylko metry i przelew do właściciela – to także lokalizacja, standard i przede wszystkim relacja tych kosztów do naszych zarobków – mówi dr Maciej Kietliński.
Dzielnica robi różnicę. Ile kosztuje najem mieszkania w Warszawie
Podczas gdy w Krakowie, Wrocławiu czy Trójmieście rynek najmu mieszkań dwupokojowych jest bardzo jednorodny (prawie 40% ofert plasuje się w okolicach 3 000 zł miesięcznie), Warszawa kompletnie wymyka się temu schematowi.
W stolicy po prostu nie ma jednej „typowej” stawki. Przedziały 3 000 zł i 3 500 zł dzielą oferty niemal po równo (po około 23%), a tuż za nimi są ogłoszenia po 4 000 zł oraz 2 500 zł. W Warszawie dostępne mieszkania są tak zróżnicowane, że cena najmu to wypadkowa położenia lokalu, metrażu, kwestii transportu i wieku budynku. - Warszawa to nie jeden rynek, tylko suma kilkunastu bardzo różnych dzielnic. W Śródmieściu czy na Mokotowie płaci się zupełnie inaczej niż na Białołęce czy w Ursusie. Dla najemców oznacza to, że przy identycznym metrażu koszty mogą różnić się nawet o 1 000-1 500 zł w zależności od wybranej lokalizacji – dodaje Paweł Jarząbek.
Gen Z, najem mieszkania nie tylko na studia, ale to styl życia
Szukanie oszczędności to nie tylko kwestia studenckiego budżetu czy młodego wieku. W przypadku Zetek to już pokoleniowy trend. Najem mieszkania to nie tylko ekonomiczna konieczność, co wyraz mobilności i kultury. Dla młodych Polaków najem coraz rzadziej jest tymczasowym rozwiązaniem, a częściej wyborem na lata. Z raportu Otodom i Invest Komfort „Szczęśliwy Dom: Na własnych zasadach. Młodzi Dorośli na rynku nieruchomości” wynika, że aż 30% badanych w wieku 18-24 lata bierze pod uwagę wynajem do końca życia.
Dziennikarz z zawodu i zamiłowania. Zajmuje się tematyką gospodarczą, prawną i finansową, szczególnie nowymi technologiami, i komunikacją oraz mediami. Poza dziennikarstwem zajmuje się fotografią, jeździ na nartach i uwielbia Hiszpanię. Z marką INFOR związany wcześniej, zaczynał przygodę z dziennikarstwem w Gazecie Prawnej. Od kwietnia 2026 r. już jako dziennikarz internetowy przygotowuje i publikuje artykuły na portalu Forsal.pl.
