Stopa bezrobocia rejestrowanego w końcu kwietnia wyniosła 5,7 proc. i w porównaniu z marcem wzrosła o 0,3 pkt. proc. – wynika z szacunków MRPiPS. "Robimy wszystko, żeby wzrost stopy bezrobocia był jak najmniejszy. Walczymy o każde miejsce pracy" – zapewnia minister Marlena Maląg.

Z danych MRPiPS wynika, że stopa bezrobocia rejestrowanego wzrosła o 0,3 pkt. proc. – z poziomu 5,4 proc. w marcu do 5,7 proc. w końcu kwietnia. Szacowana liczba bezrobotnych w końcu kwietnia wyniosła 964,8 tys. osób i w porównaniu do poprzedniego miesiąca wzrosła o 55,4 tys. osób.

Stopa bezrobocia wzrosła we wszystkich województwach – najsilniej w woj. warmińsko-mazurskim i woj. zachodniopomorskim, gdzie bezrobocie wzrosło o 0,6 punktu procentowego.

Komentując te dane, szefowa MRPiPS Marlena Maląg zapewniła, że rząd robi wszystko, żeby wzrost stopy bezrobocia był jak najmniejszy. "Walczymy o każde miejsce pracy. Wszystkie nasze działania są temu podporządkowane" – podkreśliła.

"Skupiamy się na tym, żeby w jak największym stopniu chronić miejsca pracy. Instrumenty tarczy antykryzysowej dają firmom narzędzia do walki z negatywnymi skutkami pandemii. Już ponad 5,7 mld zł trafiło do przedsiębiorców w ramach wsparcia z tarczy. Wsparcia, które ma pozwolić firmom m.in. na utrzymanie stanu zatrudnienia" – powiedziała PAP minister.

Reklama

Wskazała, że dzięki wsparciu z funduszu gwarantowanych świadczeń pracowniczych ochroniono prawie 500 tys. miejsc pracy – to ponad 2,2 mld zł wsparcia dla firm, by utrzymać miejsca pracy. Minister oceniła, że tarcza antykryzysowa, tak samo jak i tarcza finansowa, działa. Zwróciła uwagę, że ponad 314 tys. mikroprzedsiębiorców otrzymało pożyczkę na utrzymanie działalności gospodarczej – to ponad 1,5 mld zł realnego wsparcia.

"W sumie dzięki wszystkim instrumentom tarczy antykryzysowej ochroniliśmy już 3 mln miejsc pracy" – powiedziała minister Maląg.

W kwietniu pracodawcy zgłosili do urzędów pracy 57,5 tys. wolnych miejsc pracy - to o 26 proc. mniej niż przed miesiącem. Szefowa MRPiPS oceniła, że spadek liczby ofert w obecnej sytuacji na rynku pracy nie jest zjawiskiem zaskakującym, bo pracodawcy wobec niepewności co do okresu trwania epidemii nie decydują się na uruchamianie rekrutacji.

Jednocześnie minister zwróciła uwagę, że mimo panującej epidemii są branże, w których brakuje rąk do pracy. Wskazała, że najwięcej ofert zgłoszonych do powiatowych urzędów pracy w minionym miesiącu przeznaczonych było dla pakowaczy ręcznych, robotników wykonujących prace proste w przemyśle, magazynierów, sprzedawców, pomocniczych robotników budowlanych, robotników magazynowych i gospodarczych.

"Rynek pracy, za rządów Prawa i Sprawiedliwości, zdecydowanie poprawił swoją kondycję. Teraz, kiedy na skutek pandemii spodziewamy się wzrostu stopy bezrobocia, koncentrujemy się na tym, by jak najwięcej miejsc pracy było chronionych tarczą antykryzysową. Stąd różnorodność narzędzi tarczy, z których mogą skorzystać przedsiębiorcy. Myślimy zarówno o tych najmniejszych firmach, jak i większych przedsiębiorstwach. Każde miejsce pracy, los pracowników jest dla nas ważny. Udowodniliśmy to w ostatnich latach" – powiedziała minister.

>>> Polecamy: JLL: W pierwszym etapie do pracy w biurowcach powróci 10-15 proc. pracowników