Dziennik przytacza dane Grupy Inelo. Wynika z nich, że kierowcy rekordziści spędzili za kółkiem 294 dni w ciągu roku. Natomiast ponad 4 na 10 pracowników wyjeżdża średnio na 241 do 260 dni. "Co za tym idzie, rzadko wykorzystują urlop w całości" - wskazuje "PB". Z kolei największa grupa kierowców (ok. 40 proc.) bierze urlop na 11 do 20 dni.

"Podejście pracowników do brania urlopów jest bardzo różnorodne. Zdarza się, że kierowcy mają skumulowane nawet po 40 dni zaległego urlopu, a zgodnie z kodeksem pracy, urlop należy wykorzystać do 30 września następnego roku" - zwraca uwagę cytowany w gazecie Łukasz Włoch z Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców (OCRK).

Reklama

"PB" alarmuje, że w tym roku wiele może się zmienić, bo wymuszona nowymi przepisami podwyżka wynagrodzeń kierowców jeżdżących na trasach międzynarodowych (w związku z likwidacją diet i ryczałtów noclegowych) oznacza też znaczny wzrost wypłat za urlopy.

Włoch mówi "PB", że obecnie nie nalicza się diet i ryczałtów za nocleg, które wcześniej - choć oficjalnie traktowano je jako zwrot kosztów z tytułu podróży służbowej - były postrzegane przez kierowców jako część wynagrodzenia.

"Przed 2 lutego kierowca zatrudniony na umowę o pracę otrzymywał przeciętną pensję w wysokości około 3,2 tys. zł brutto, a zwrot kosztów sięgał nawet 5-6 tys. zł miesięcznie. Druga część jednak nie była brana pod uwagę przy obliczaniu wysokości wynagrodzenia urlopowego. Teraz, gdy pracodawcy zostali zmuszeni do podniesienia pensji do około 10-12 tys. zł brutto, żeby kierowca dostawał tyle samo co wcześniej, podstawa obliczeń jest ponadtrzykrotnie wyższa" - dodaje Włoch.

"PB" przestrzega, że wzrost kosztów urlopów, jaki odczują pracodawcy, może być jeszcze większy. Dziennik przytacza opinie Kamila Wolańskiego z Grupy Inelo. Według niego wielu przewoźników nie uwzględniło tych okoliczności, planując budżet na bieżący rok. Często nie są nawet świadomi, że będą musieli ponieść takie koszty.