W czwartek Główny Urząd Statystyczny podał dane o zatrudnieniu w sektorze przedsiębiorstw, które spadło w maju o 3,2 proc. rok do roku oraz o płacach, które obniżyły się o 3,1 proc. w porównaniu z kwietniem.

Zdaniem Pogorzelskiego zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw spadło w maju wyraźnie mocniej niż wskazywał konsensus prognoz, który mówił o spadku rzędu 2,5 proc.

"Głębokiemu spadkowi zatrudnienia sprzyjało zmniejszanie wymiaru etatu pracowników, które było warunkiem ubiegania się o wsparcie z Funduszu Pracy" - napisał ekonomista. Dodał, że w maju upłynęły również jednomiesięczne okresy wypowiedzenia osób zwolnionych pod koniec marca.

"Zakładaliśmy, że częściowo zostanie to zamortyzowane przez powroty pracowników z urlopów opiekuńczych po otwarciu żłobków i przedszkoli (6 maja)" - stwierdził Pogorzelski.

Reklama

"Jednak GUS poinformował w komunikacie, że urlopy opiekuńcze, chorobowe i bezpłatne wypoczynkowe wciąż miały istotny wpływ na spadek zatrudnienia" - dodał.

Pogorzelski zauważył, że płace w sektorze przedsiębiorstw drugi raz z rzędu obniżyły się w ujęciu miesięcznym. "Sprzyjał temu brak wypłat zmiennych składników wynagrodzeń: prowizji, premii i nagród oraz wypłacanie wynagrodzeń postojowych, niższych niż zasadnicze" - ocenił.

Wedle ekonomisty ogółem sytuacja na rynku pracy w maju była gorsza od oczekiwań, pomimo wsparcia publicznego dla firm w postaci pożyczek z PFR, częściowo bezzwrotnych.

"W maju udzielone wsparcie było stosunkowo duże, inaczej niż miesiąc wcześniej" - wskazał Pogorzelski. "Sugeruje to wolniejsze tempo odbudowy gospodarki po pandemii" - skomentował.

W ocenie ekonomisty sytuacja na rynku pracy w czerwcu i lipcu nie powinna się pogarszać tak szybko ze względu na odmrożenie gospodarki i powrót prac sezonowych.

"Spodziewamy się natomiast ponownego spadku zatrudnienia pod koniec wakacji, gdy upłyną trzymiesięczne okresy wypowiedzenia osób zwalnianych na początku pandemii" - podsumował Pogorzelski.