Dodatkowy zasiłek opiekuńczy: Resort się myli, rodzice powinni dostać wsparcie

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
3 września 2020, 21:05
Dzieci na kwarantannie
<p>Dzieci na kwarantannie</p>/shutterstock
Ministerstwo rodziny stoi na stanowisku, że opiekunowie, którzy mimo otwarcia placówki oświatowej zostawią dziecko w domu, nie otrzymają dodatkowego zasiłku opiekuńczego. Przepisy wskazują jednak co innego

Od 1 września rodzicom i opiekunom ponownie przysługuje dodatkowy zasiłek opiekuńczy. Został on wprowadzony ustawą z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (Dz.U. poz. 374 ze zm.). W czasie epidemii miał umożliwić rodzicom sprawowanie osobistej opieki nad dziećmi. Zasiłek obowiązywał do 26 lipca i przysługiwał m.in. rodzicom dzieci do ósmego roku życia w związku z zamknięciem placówek opieki z powodu koronawirusa. Był też wypłacany, jeżeli zostały one otwarte, ale nie mogły zapewnić opieki wszystkim dzieciom, a także gdy opiekunowie nie zdecydowali się na posłanie do nich dziecka.

Po 26 lipca z zasiłku z tytułu osobistej opieki nad dziećmi można było skorzystać na zasadach ogólnych, czyli tylko w sytuacjach określonych w ustawie o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (Dz.U. z 2020 r. poz. 870). Różnią się one jednak od tych, które obowiązywały przy dodatkowym świadczeniu.

Od 1 września rząd zdecydował się przywrócić wstrzymany pod koniec lipca zasiłek, ale na zmienionych zasadach. Z uzasadnienia do projektu oraz informacji na stronach Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) oraz ZUS wynika bowiem, że obecnie ma on przysługiwać w przypadku zamknięcia lub czasowego ograniczenia funkcjonowania placówek zapewniających opiekę nad dziećmi w związku z COVID-19.

Rodzice obawiają się więc, że gdy sami postanowią o pozostawieniu w domu pociechy, nie będą mogli liczyć na dodatkowe świadczenie.

Przepisy są takie same

Katarzyna Przyborowska, radca prawny, ekspertka z zakresu ubezpieczeń społecznych, zwraca uwagę, że treść nowego rozporządzenia niczym – oprócz nowej daty jego obowiązywania (patrz infografika) – nie różni się od wcześniejszego aktu regulującego kwestię dodatkowego zasiłku opiekuńczego (czyli rozporządzenia z 10 lipca 2020 r.; Dz.U. z 2020 r. poz. 1231).

– W obydwu uregulowano, że świadczenie, o którym mowa w art. 4 ust. 1–1d ustawy z 2 marca 2020 r., przysługuje w przypadkach wymienionych w tych przepisach – wskazuje ekspertka.

Wyjaśnia, że na pewno chodzi o sytuacje, kiedy osoby objęte ubezpieczeniem chorobowym nie mogą pracować, bo muszą zająć się dzieckiem do lat ośmiu z powodu zamknięcia placówki oświatowej w związku z koronawirusem.

– Można uznać, że pod wskazane przepisy kwalifikuje się także przypadek, gdy zapewnienie opieki przez te placówki jest niemożliwe z powodu czasowego ograniczenia ich funkcjonowania w związku z COVID-19 – tłumaczy Katarzyna Przyborowska.

Zaznacza, że sytuacje te pokrywają się z intencją rządu wyrażoną w treści uzasadnienia rozporządzenia, a także komunikatami na stronie ZUS i MRPiPS.

Decyzja rodzica

– Problem polega na tym, że zgodnie z art. 4 ust. 1d ustawy, na który wskazuje nowe rozporządzenie, to dodatkowe świadczenie przysługuje także w przypadku otwarcia tych placówek w czasie trwania epidemii koronawirusa – podkreśla Katarzyna Przyborowska.

Tłumaczy, że do tej pory przepis był interpretowany w ten sposób, że dodatkowy zasiłek opiekuńczy przysługiwał nawet wtedy, gdy rodzic sam podjął decyzję o nieposłaniu dziecka do żłobka, przedszkola lub szkoły. Teraz jednak z uzasadnienia do projektu rozporządzenia i komunikatów na stronie resortu rodziny wynika co innego. Ale tylko z uzasadnienia i komunikatów.

– Ani przepisy ustawy, ani rozporządzenia w tym zakresie się nie zmieniły. Mogła co najwyżej zmienić się ich wykładnia, co byłoby jednak niedopuszczalne i wprowadzałoby dużą niepewność co do prawa. W mojej ocenie więc rodzice, którzy nie chcą jeszcze posyłać dziecka do placówki z obawy przed koronawirusem, mają prawo ubiegać się o dodatkowy zasiłek opiekuńczy – przekonuje ekspertka.

Konieczna konsekwencja

Doktor Tomasz Lasocki z Wydziału Prawa i Administracji UW zwraca uwagę, że uzasadnienie projektu nie jest źródłem prawa. – Są nim przepisy aktów powszechnie obowiązujących, takich jak ustawy i rozporządzenia. To nimi powinniśmy się kierować – podkreśla.

Zaznacza, że treść obowiązujących do 26 lipca regulacji również nie była idealna i mogła rodzić wątpliwości, czy na ich podstawie dodatkowy zasiłek opiekuńczy przysługuje osobom, które zdecydowały się nie wysyłać dzieci do placówek pomimo ich otwarcia. – Ustawodawca powinien być jednak konsekwentny. Skoro na podstawie dotychczasowych przepisów przyznawał prawo do dodatkowego świadczenia również takim opiekunom, to powinien to kontynuować – wyjaśnia dr Lasocki.

Podkreśla, że w przeciwnym razie obywatele będą tracili zaufanie do państwa i stanowionego przez nie prawa. Zasadnie. – Na tym przykładzie widać, jak ważna jest zasada praworządności. Siła nowoczesnego prawa powinna opierać się na jego pewności i przejrzystości, a nie na szczodrości stosujących je urzędników – zaznacza. ©

W przepisach bez zmian

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj