Aby tworzyć dobrą politykę, trzeba mieć przynajmniej mgliste pojęcie, o czym w ogóle mowa. Ale jeśli chodzi o być może największą propozycję reformy – tego pojęcia po prostu nie mamy. Mówię tu o powszechnym dochodzie podstawowym – systemie bezwarunkowych płatności gotówkowych dla wszystkich w danym regionie.

Argumenty za UBI (Universal Basic Income) są następujące: zmniejszyłoby to ubóstwo, uczyniło ludzi zdrowszymi i dało im więcej godności. Ułatwiłby także zmianę pracy dla tych, którzy są zastępowani przez roboty lub sztuczną inteligencję, dzięki czemu mogliby się przekwalifikować na inne zawody. Ogólnie rzecz biorąc, pozwala to ludziom na pokonanie okresów bezrobocia lub gorszej pracy, dzięki czemu mogą oni inwestować we własne umiejętności i ponownie wejść na rynek pracy na wyższym poziomie.

Aby wydostać się z martwego punktu na rynku pracy, mogą na przykład wziąć „urlop naukowy” na kształcenie dorosłych. Albo mogą mieć wkład w inny cenny sposób, na przykład poprzez edukację domową swoich dzieci lub opiekę nad starszymi rodzicami. Ponadto, ponieważ UBI zastąpiłoby większość lub (jak bym chciał) wszystkie dotychczasowe systemy opieki społecznej, jego koszt nie musi być wcale zaporowy.

Teraz argumenty przeciwko UBI: zdewaluowałoby to pracę jako taką i nagradzało lenistwo. Bez egzystencjalnej potrzeby pracy, po co się przejmować? Powszechny dochód podstawowy stworzyłby nową i trwale zależną klasę niższą, lumpenproletariat Czwartej Rewolucji Przemysłowej. I aby zapewnić nektar, który zasila te UBI-trutnie, wszystkie pracowite pszczoły, które nadal mają pracę, musiałyby płacić niedopuszczalnie wysokie podatki. Przedstawione zderzenie stereotypów jest tym, co ostało się z rzeczowej debaty. Ale jak w rzeczywistości większość ludzi zareagowałaby na „darmowe” pieniądze? Nie mamy najmniejszego pojęcia.

Reklama

Rzecz jasna, wiele osób próbowało się już tego dowiedzieć. Począwszy od Kanady w latach siedemdziesiątych XX wieku, różne lokalne, regionalne i krajowe rządy na całym świecie przeprowadzały eksperymenty. Jak dotąd jednak nie przyniosły one wielu użytecznych informacji. Czasami nowy rząd przejmował urząd i wstrzymywał projekt badawczy lub zmieniał jego parametry nie do poznania. Albo badanie było źle zaprojektowane.

Entuzjaści UBI byli szczególnie rozczarowani tym, że fiński projekt, który rozpoczął się w 2017 roku, najpierw został zmieniony, a potem zatrzymany już po dwóch latach. Nie był on również zbyt dobrze przemyślany - 2000 Finów, którzy początkowo byli bezrobotni, otrzymywało skromne 560 euro miesięcznie i byli porównywani z inną grupą, która nadal otrzymywała zasiłek dla bezrobotnych uzależniony od stanu majątkowego. Aby odkryć makroekonomiczny efekt UBI, należy przetestować go na reprezentatywnym wycinku całej populacji, a nie tylko na osobach bezrobotnych. Niemniej jednak, tak niedoskonałe jak fińskie badanie, obaliło jedno założenie przeciwników UBI. Uzyskanie bezwarunkowych wypłat nie tylko zwiększyło dobrobyt uczestniczących w badaniu Finów, ale również zwiększyło ich szanse na znalezienie pracy. Krótko mówiąc, stali się zdrowsi, ale nie leniwi.

Co ekscytujące, to kolejny projekt badawczy rozpoczęty w Niemczech. Być może w końcu poprawi się jego parametry. Prawie 2 miliony ludzi ze wszystkich środowisk życiowych ubiegało się już o status królika doświadczalnego. Począwszy od listopada, socjologowie wybiorą dwie grupy. Jedna, składająca się ze 120 osób, będzie otrzymywać 1200 euro miesięcznie – od wiosny przyszłego roku, przez trzy lata. Zostaną oni porównani z grupą kontrolną składającą się z 1380 osób, która będzie monitorowana, ale nie otrzyma żadnej gotówki. Istotą tego eksperymentu jest fakt, że organizatorzy będą szukać „statystycznych bliźniaków”. Więc jeśli wśród 120 jest 25-letnia pianistka, która mieszka w miejskiej metropolii, ma 5 lat wyższego wykształcenia i dobre zdrowie, będzie miała doppelgangera w grupie kontrolnej. Tak samo jak 40-letni hydraulik ze wsi, pracownik na zlecenie dostarczający paczki Amazona i tak dalej.

Porównując te statystyczne bliźniaki na przestrzeni kilku lat, powinno być możliwe wyodrębnienie jedynie skutków płatności na życie ludzi – mówi Juergen Schupp, socjolog prowadzący projekt. Będą oni nawet porównywać próbki włosów, by uzyskać wskazówki na temat hormonów stresu. Jak zwykle w nauce, wyniki niekoniecznie będą jednoznacznie pozytywne – że UBI zmienia nas, na przykład, w przedsiębiorców. Ale wyniki powinny być w stanie dowieść, że te „złe” argumenty są fałszywe – być może ten, że UBI czyni nas leniwymi. Co oczywiste, nawet ten projekt nie będzie próbował odpowiedzieć na wszystkie pytania. Jakie istniejące usługi socjalne mogą być zastąpione przez UBI? Czy projekt obejmie nawet migrantów i tymczasowych mieszkańców? W jaki sposób ma być sfinansowany?

Ale jest to krok we właściwym kierunku i przypomnienie, że decydenci polityczni w krajach biednych i bogatych muszą mieć otwarty umysł. Rzeczywiście jesteśmy w trakcie cyfrowej transformacji, której ofiarą będzie wiele miejsc pracy, a jednocześnie stworzy wiele nowych. Potrzebujemy struktur, które pomogą ludziom się dostosować. I, jak przypomniał nam wszystkim rok 2020, co jakiś czas pojawia się coś takiego jak recesja wywołana pandemią, przeciwko której UBI może być idealnym narzędziem politycznym. Z pewnością pomocne byłoby, gdybyśmy mogli już odpowiedzieć na niektóre z tych ważkich pytań.