To wnioski z raportu „Portfel Studenta 2023” wydanego przez Warszawski Instytut Bankowości (WIB) we współpracy ze Związkiem Banków Polskich. Większość studentów musi dorabiać, a zarazem 43 proc. ocenia swą sytuację na rynku pracy źle lub bardzo źle.

Zdrożało wszystko: czesne, najem, żywność

Zdrożało wszystko: czesne, najem, żywność, więc nawet studenci studiów stacjonarnych muszą dorabiać. Większość robi to dorywczo, okazjonalnie, ale znaczna część szuka stałego zajęcia na popołudnia i weekendy. Dlatego tradycyjnemu wrześniowemu poszukiwaniu miejsc na stancjach i w akademikach towarzyszy giełda ofert pracy dla studentów. Eksperci agencji Personnel Service zwracają uwagę, że liczba potencjalnych miejsc zatrudnienia mocno stopniała za sprawą utrzymującej się od dwóch kwartałów recesji. Znacznie mniej wakatów jest zwłaszcza w przeżywających problemy mikrofirmach.

Reklama

Aż co piąty student badany przez WIB przyznał, że z przyczyn materialnych rozważał w ciągu ostatniego roku rezygnację z kształcenia – 11 proc. chciało w ogóle rzucić studia, 5 proc. zastanawiało się nad wzięciem urlopu dziekańskiego, a 4 proc. rozważało obie formy.

Studenci pod lawiną kosztów

Z wyliczeń WIB z poprzednich lat wynika, że jeszcze w 2016 r. przeciętny polski student wydawał na swe utrzymanie poniżej 1.600 zł (płaca minimalna wynosiła wtedy w Polsce 1.850 zł, a przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej – 4.047 zł), a rok później – równo 1.600 zł (płaca minimalna 2.000 zł, przeciętne wynagrodzenie – 4.271 zł)). W kolejnych latach te wydatki kształtowały się następująco:

  • 2018 – 1.904 zł (płaca minimalna – 2.100 zł, przeciętna – 4.585 zł)
  • 2019 – 2.122 zł (płaca minimalna – 2.250 zł, przeciętna – 4.918 zł)
  • 2020 – 2.652 zł (płaca minimalna – 2.600 zł, przeciętna - 5.167 zł)
  • 2021 (pandemia) – 2.740 zł (płaca minimalna – 2.800 zł, przeciętna – 5.662 zł)
  • 2022 – 3.177 zł (płaca minimalna – 3.010 zł, przeciętna – 6.346 zł)
  • 2023 – 3.867 zł (płaca minimalna od 1 lipca – 3.600 zł, przeciętna w II kw. – 7.005 zł).

W poprzednim roku akademickim mieliśmy więc do czynienia z blisko 16-procentowym wzrostem kosztów utrzymania studenta, spowodowanym przede wszystkim rekordowo wysokimi stawkami najmu mieszkań i opłat w akademikach. Tegoroczny wzrost kosztów WIB oszacował na prawie 22 procent (przy oficjalnej inflacji schodzącej poniżej 10 proc.) i największy wpływ na to miała znowu sytuacja na rynku najmu, choć i inne składowe studenckiego koszyka (szczególnie wyżywienie) budzą niepokój młodych i ich rodziców.

Warto zwrócić uwagę, że tegoroczny wzrost kosztów utrzymania studenta okazał się być większy od – dynamicznego przecież – wzrostu płacy minimalnej. Scenariusz dalszego rozwoju sytuacji jest mocno niepewny z uwagi na szybki wzrost cen najmu mieszkań, zwłaszcza w największych ośrodkach akademickich, a także przewidywane przez ekonomistów konsekwencje przyszłorocznego wygasania antyinflacyjnych działań osłonowych państwa m.in. na rynku żywności (zerowy VAT) i energii (zamrożenie stawek; tu jednak może dojść nawet do obniżenia cen z uwagi na ustabilizowanie rynku paliw i wzrost udziału OZE).

Co student wynajmie (i za ile)

Autorzy raportu „Portfel Studenta 2023” zwracają uwagę, że „dach nad głową wciąż pozostaje najwyższym kosztem w portfelu polskiego studenta”. Jak wyliczyli, „za pokój lub mieszkanie trzeba zapłacić średnio 1350 zł miesięcznie”. Na kolejnych miejscach znalazły się: żywność (601,25 zł) oraz czesne (600 zł). Oczywiście, sytuacja mocno różni się w poszczególnych miastach.

Eksperci Expandera i Rentier.io, analizujący co miesiąc sytuację na rynku mieszkaniowym i rynku najmu w największych miastach,u progu kolejnego roku akademickiego mają dla studentów i dobre, i złe wieści. Dobra jest taka, że w lipcu i sierpniu liczba aktywnych ogłoszeń o wynajmie lokali wzrosła w badanych 17 miastach aż o 15 procent, co oznacza, że jest w czym wybierać. Zła wiadomość: mimo wzrostu podaży stawki najmu od paru miesięcy utrzymują się na poziomie zdecydowanie wyższym niż przed rokiem. W Bydgoszczy koszt najmu wzrósł od zeszłego roku akademickiego aż o 15,3 proc., w Rzeszowie o 12 proc., w Warszawie i Lublinie o 10 proc., w Krakowie – o 8 proc. Cieszyć się mogą studenci we Wrocławiu, gdzie stawki poszły w górę jedynie o 2 proc., a przede wszystkim w Trójmieście: najem w Gdańsku staniał rok do roku o 1,5 proc.

Większa podaż i stabilizacja stawek z perspektywą ich dalszego spadku może mieć związek z kilkoma zjawiskami, m.in.:

  • Ukraińcy zaczynają się wyprowadzać z Polski – część wraca do kraju, część migruje na Zachód, głównie do Niemiec
  • Nasila się w naszym kraju kryzys demograficzny: w pierwszym półroczu urodziło się niespełna 140 tys. Polek i Polaków, a zmarło 210 tys. – jednym z efektów jest wzrost liczby wolnych lokali
  • Rząd uruchomił program Bezpieczny kredyt 2 proc., który skłonił tysiące osób najmujących mieszkania do zakupu własnego lokum.

Liczba studentów w polskich miastach

Ogromny wpływ na lokalne stawki ma też liczba studentów w danym mieście. Ilu ich obecnie jest?

  • W Warszawie - 250 tysięcy;
  • W Krakowie - 128 tysięcy;
  • W Poznaniu - 114 tysięcy;
  • We Wrocławiu – ponad 100 tysięcy;
  • W Łodzi – 72 tysiące;
  • W Gdańsku – 67 tysięcy;
  • W Lublinie – 59 tysięcy;
  • W Katowicach – 51 tysięcy;
  • W Rzeszowie – 34 tysiące;
  • W Toruniu – 31 tysięcy.

Koszt wynajęcia mieszkania w największych miastach

Ile dokładnie trzeba zapłacić za wynajęcie mieszkania przed zbliżającym się rokiem akademickim? Wedle analiz Expandera, najwyższe stawki – średnio 75 zł za metr kw. - są tradycyjnie w Warszawie.

W pozostałych miastach stawki za metr kw. kształtują się następująco:

  • Gdańsk – 65 zł
  • Wrocław – 62 zł
  • Kraków – 61 zł
  • Gdynia – 55 zł
  • Szczecin – 53 zł
  • Poznań – 52 zł
  • Lublin – 49 zł
  • Katowice – 46 zł
  • Łódź – 46 zł
  • Rzeszów – 45 zł
  • Białystok – 44 zł
  • Bydgoszcz – 44 zł
  • Toruń – 41 zł
  • Sosnowiec – 38 zł
  • Radom – 37 zł
  • Częstochowa – 36 zł.

W odniesieniu do przeciętnego wynagrodzenia w danym mieście, relatywnie najdrożej jest w miastach Polski wschodniej, a zdecydowanie najtaniej – na Śląsku i w Zagłębiu. Koszty utrzymania studenta w Katowicach mogą być nawet o jedną trzecią niższe niż w Krakowie i o połowę niższe niż w Warszawie, przy zbliżonych szansach na znalezienie przyzwoicie płatnej pracy. To ważna informacja dla studentów spoza metropolii, którzy muszą wynajmować pokoje w akademikach lub kwatery prywatne.

Miejsce w akademiku

W sumie rok akademicki w Polsce rozpocznie ponad 1,2 mln osób, co daje nam dość wysoki wskaźnik – 30 studentów na 1000 mieszkańców. W miastach akademickich jest on, oczywiście, znacznie wyższy. Największą liczbą studentów na 1000 mieszkańców mogą się poszczycić:

  • Poznań – 210,
  • Katowice – 182,
  • Lublin – 174,
  • Rzeszów – 171,
  • Kraków – 159,
  • Toruń – 157,
  • Wrocław – 157,
  • Gdańsk – 139,
  • Warszawa – 134,
  • Dąbrowa Górnicza – 129.

Niestety, za tymi liczbami nigdy nie nadążała pula dostępnych miejsc w akademikach. Pod tym względem Polska lokuje się w ogonie Europy: wszystkie akademiki razem wzięte oferują zakwaterowanie jedynie dla 10 procent wszystkich studentów w kraju. Wedle analiz ekspertów, m.in. CBRE, sytuacja ta wkrótce się poprawi: w 2023 roku tylko w czterech miastach przybędzie rekordowe 3 tys. miejsc w prywatnych domach studenckich – najwięcej, 1,3 tys., w Krakowie. W Warszawie pojawi się ok. 870 nowych miejsc, we Wrocławiu ponad 500, w Łodzi ok. 400.

– W ostatnich latach dostępność łóżek w publicznych akademikach w całej Polsce sukcesywnie spadała. W 2008 roku działało 495 akademików ze 144 tys. miejsc, a obecnie jest ich 456 i oferują 112 tys. miejsc. To spadek o 22 proc. Z kolei w prywatnych domach studenckich dostępnych jest ponad 13 tys. łóżek. Całość pozwala na zakwaterowanie jedynie około 10 proc. studentów, gdy średnia europejska wynosi 13 proc. – komentuje Agnieszka Mikulska, ekspertka rynku mieszkaniowego w CBRE. Wśród przyczyn wymienia poszukiwanie coraz wyższego standardu przez studentów: uczelnie dopasowują się do potrzeb, prowadząc prace podnoszące komfort pokoi i zmniejszające liczbę zamieszkujących je osób. W efekcie ceny rosną.

- Obecnie w akademikach publicznych pokoje trzyosobowe są już rzadkością, a czteroosobowe pojawiają się w pojedynczych budynkach – wyjaśnia ekspertka.

Niedobór lokali dla studentów sprawia, że na polskim rynku coraz bardziej atrakcyjne stają się inwestycje w prywatne akademiki. Jest w nich obecnie 13 tys. miejsc: najwięcej w Łodzi (2,3 tys.), Krakowie (2,2 tys.) i Wrocławiu (2 tys.). Relatywnie mało, biorąc pod uwagę liczbę studentów, ma Warszawa (1,4 tys.).

Standardowy okres zakwaterowania w akademiku prywatnym to co najmniej semestr, ale studenci związani z miastem nie tylko z uwagi na naukę wybierają najczęściej opcję zakwaterowania na cały rok. Opłaty zwykle są stałe, czasami dzieli się je na kwotę za wynajem pokoju oraz dodatkową stawkę za media i udogodnienia (siłownia, pralnia, strefy relaksu, ochrona i wsparcie techniczne). Studenci wpłacają również zwrotną kaucję na pokrycie ewentualnych szkód, czasami ponoszą jednorazową bezzwrotną opłatę serwisową. W roku akademickim 2022/2023 czynsz ofertowy za studio w prywatnym akademiku przekraczał 2200 zł za miesiąc, a w roku akademickim 2023/2024 sięgnie już ponad 2500 zł.

– Do wzrostu opłat za wynajem w zeszłym roku przyczynił się napływ uchodźców z Ukrainy i szok popytowy na rynku najmu oraz wzrost kosztów mediów. Dalsze zmiany stawek będą w dużej mierze zależały od popularności poszczególnych lokalizacji, charakterystyki konkretnych obiektów oraz skali popytu w danym ośrodku akademickim – kwituje Agnieszka Mikulska.

Praca dla studenta

W realiach dynamicznego wzrostu kosztów, większość studentów poszukuje pracy dorywczej. Najczęściej zatrudniają się jako: sprzedawcy, kelnerzy, pracownicy magazynu, telemarketerzy.

- Z naszych badań wynika, że niemal co trzeci student jest zdany wyłącznie na siebie i praca, tuż obok nauki, staje się jego naturalną potrzebą. Tu pojawia się przestrzeń dla pracodawców, którzy umiejętnie konstruując swoje grafiki i uelastyczniając planowanie zadań, mogą wiele zyskać, zatrudniając słuchaczy szkół wyższych. Potencjalna korzyść jest taka, że studenci łatwo dopasowują się do założeń pracy natychmiastowej. Są przy tym mocno zmotywowani, bo muszą dorobić do rosnących kosztów życia – wyjaśnia Krzysztof Trębski, członek zarządu Tikrow.

Eksperci Personnel Service zastrzegają, że w tym roku o pracę może być trudniej, ponieważ – jak wynika z danych GUS – z powodu utrzymującej się od miesięcy recesji stale ubywa wakatów do obsadzenia. W drugim kwartale br. było ich nieco ponad 113 tys., o prawie jedną czwartą mniej niż rok wcześniej. Co istotne: najwięcej ofert pochodzi od firm produkcyjnych i są skierowane do operatorów maszyn i urządzeń. A to są stanowiska bardzo rzadko obsadzane przez studentów.

- Co roku publikujemy listę zawodów, w których studenci mogą znaleźć pracę. W tym roku, po raz pierwszy, zamiast wskazywać konkretne branże, ostrzegamy, że z zatrudnieniem może nie być kolorowo. Oczywiście nie będzie tak, że nikt pracy nie znajdzie, natomiast widać coraz bardziej zachowawcze działania firm. Pracodawcy rezygnują z wypełniania części wakatów i zatrudniania nowych osób, co jest pochodną ciągłej niepewności gospodarczej. Widać też, że część etatów nie jest odpowiednia dla studentów, dla których kluczowa jest m.in. elastyczność, pozwalająca łączyć pracę z grafikiem zajęć na studiach – wyjaśnia Krzysztof Inglot, założyciel Personnel Service, ekspert rynku pracy.

Szczęśliwie poza przemysłem pracę oferuje wciąż sektor handlu i naprawy samochodów (15,5 tys. wakatów), budownictwo (12,6 tys. wakatów) oraz transport i logistyka (12,6 tys. wakatów). - We wszystkich tych sektorach młodzi mogą szukać pracy, ale często jej charakter nie pozwoli im na jej łączenie z grafikiem zajęć na uczelni – zauważa ekspert.

Trudności w poszukiwaniu pracy na zbliżający się rok akademicki potwierdza Zuza Staszek, studentka trzeciego roku psychologii na Uniwersytecie SWPS w Sopocie. Studiuje stacjonarnie, więc kluczowa jest dla niej elastyczność. Przez pierwsze dwa lata studiów pracowała w kinie, teraz starała się m.in. o zatrudnienie w kawiarni, sklepie odzieżowym i Empiku.

- Pracodawca często nie odzywa się po wysłaniu CV, a czasem z góry widzę, że nie będę w stanie połączyć pracy ze studiami, bo jak firma poszukuje osób na umowę o pracę, to najczęściej wymaga pełnej dostępności. A ja potrzebuję elastycznego podejścia, żebym mogła połączyć obowiązki zawodowe ze studenckimi. O taką pracę jest niezwykle trudno – przyznaje Zuza.

Nastroje studentów dobre, a nawet złe

Z raportu WIB i ZBP wynika, że mimo stuprocentowego wzrostu kosztów życia w ciągu zaledwie pięciu lat „polscy studenci w ocenie swojej sytuacji materialnej dostrzegają raczej tendencje pozytywne”: 9 procent uczestników badania przeprowadzonego na zlecenie WIB wskazało, że na przestrzeni ostatniego roku ich sytuacja znacząco się poprawiła, a 27 proc. odpowiedziało, że nieco się poprawiła. W porównaniu z badaniem zeszłorocznym grono optymistów powiększyło się. Do 21 proc. stopniał natomiast odsetek twierdzących, że ich sytuacja finansowa nieco się pogorszyła, zaś do 22 proc. tych, którzy oceniają swą sytuację jako „raczej słabą na tle rówieśników”.

W ramach badania „Sytuacja finansowa młodych Polaków” (jego wyniki są właśnie opracowywane przez Centrum AMRON) padło też pytanie: „Jak oceniasz sytuację studentów na rynku pracy w odniesieniu do dostępności ofert pracy, warunków zatrudnienia, oferowanego wynagrodzenia i możliwości łączenia studiów z pracą?”. Odpowiedzi były następujące:

  • 3 proc. – bardzo dobrze
  • 20 proc. – raczej dobrze
  • 29 proc. – ani dobrze, ani źle
  • 31 proc. – raczej źle
  • 12 proc. – raczej źle
  • 5 proc. nie miało zdania.

Z raportu „Portfel Studenta” wynika, że w obliczu niepewności na rynkach wielu studentów próbuje zbudować poduszkę finansową na chude lata. Niemal jednej czwartej udaje się odłożyć powyżej 500 zł miesięcznie. Prawie co piąty zgromadził na swoim koncie powyżej 10 000 zł.