Starzenie się społeczeństwa jest najważniejszym wyzwaniem dla niemieckiej gospodarki w średnim i długim okresie. Stopa bezrobocia spadła do ok. 3 proc., nieobsadzonych pozostaje ponad 1,5 mln miejsc pracy. W ciągu kilku lat liczba pracujących zacznie się kurczyć w związku z przechodzeniem na emeryturę roczników wyżu demograficznego lat 50. Deutsche Bundesbank, niemiecki bank centralny, szacuje, że potencjalny wzrost PKB obniży się z około 1,5 proc. obecnie do ok. 1 proc. w latach 2021 – 2025. Niemcy nadal mają istotne niewykorzystane rezerwy podaży pracy, tj. niepracujące lub pracujące w niepełnym wymiarze matki oraz imigrantów, zwłaszcza tych z krajów ogarniętych konfliktami. Aktywizacja tych grup jest jednak trudna. W pierwszym przypadku barierą jest niedostateczna dostępność żłobków i przedszkoli oraz wysoki (i nieliniowy) klin podatkowy dla drugiego zarabiającego. Kwalifikacje imigrantów spoza UE – językowe i zawodowe – nie odpowiadają z kolei potrzebom nowoczesnej gospodarki. W przypadku kobiet pochodzących spoza Europy kumulują się wszystkie powyższe bariery. Niemieckie władze prowadzą działania mające zmniejszyć skalę wymienionych problemów, jednak doświadczenia pokazują, że aktywizacja tych grup pozostanie czasochłonna.

Imigracja z UE zwiększyła PKB Niemiec

Odpowiedzią jest wspieranie imigracji siły roboczej, która w dużym stopniu kształtowała rynek pracy Niemiec w ostatniej dekadzie. Wielka Recesja i kryzys zadłużeniowy w strefie euro szczególnie silnie dotknął rynki pracy na południu Europy, skłaniając do przyjazdu do Niemiec 190 tys. dorosłych Hiszpanów, Włochów, Greków i Portugalczyków.

Rynek pracy dla pracowników z krajów, które przystąpiły do UE w 2004 r. otworzono stosunkowo późno, bo w 2011 r., a dla Rumunów i Bułgarów dopiero w 2014 r. Według niedawnych szacunków DIW-Berlin (Marius Clemens, Janine Hart „EU-Zuwanderung hat das Wirtschaftswachstum in Deutschland erhöht”, DIW-Berlin 2018), imigracja z innych krajów UE w latach 2011-2017 (wynosząca przeciętnie 730 tys. osób rocznie) zwiększyła średnioroczne tempo wzrostu PKB o ok. 0,2 pkt. proc. Prawie 80 proc. imigrantów z UE pochodziło spoza strefy euro, a więc głównie z Polski, Bułgarii i Rumunii. W ostatnich latach napływ netto pracowników z UE zmniejszył się jednak, dzięki wyraźnej poprawie warunków życia w tych krajach Europy Środkowej i Wschodniej oraz z powodu szybkiego starzenia się ludności w tym regionie.

Związek migracji z terroryzmem - raport CESinfo

Potrzebni fachowcy spoza UE

Oczy niemieckiego rządu i przedsiębiorców zwróciły się więc ku fachowcom wykształconym poza UE. Niemiecki rząd skierował w grudniu 2018 r. do parlamentu projekt ustawy ułatwiającej wykwalifikowanym pracownikom spoza UE dostęp do rynku pracy. Nowe prawo wejdzie w życie prawdopodobnie od początku 2020 r. Obok uporządkowania istniejących regulacji ma ono trzy główne cele:

• zmniejszyć bariery dla imigrantów zarobkowych z wykształceniem zawodowym,
• zwiększyć liczbę wydawanych Niebieskich Kart UE dla osób z wykształceniem wyższym,
• zwiększyć napływ osób do systemu edukacji zawodowej,
• stworzyć możliwość legalizacji pobytu wybranym dobrze zintegrowanym osobom, którym odmówiono azylu, lecz udzielono tymczasowego pozwolenia na pobyt (Duldung, „pobyt tolerowany”).

Już dziś dla imigrantów z wyższym wykształceniem niemieckie prawo imigracyjne należy do najbardziej liberalnych spośród krajów OECD. Projekt ustawy w dużej mierze rozszerza te przepisy na imigrantów z wykształceniem zawodowym. Poza wskazanymi przez władze wyjątkami, zniesione zostają ograniczenia dotyczące zawodów i branż, w których zezwala się wykwalifikowanym cudzoziemcom na podjęcie pracy. Generalnym warunkiem jest chęć zatrudnienia zgłoszona przez pracodawcę, uznanie kwalifikacji zawodowych oraz znajomość języka niemieckiego przynajmniej na poziomie niższym średniozaawansowanym (A2), a zwykle średniozaawansowanym (B1). Decyzja o uznaniu kwalifikacji zdobytych za granicą ma być wydawana w ciągu 60 dni. Osoby, które potwierdziły swoje kwalifikacje zawodowe będą mogły poszukiwać pracy w Niemczech przez pół roku, lecz bez dostępu do świadczeń społecznych.

>>> Czytaj też: Europa - kontynent starych ludzi. Oto najnowsze dane o dzietności w krajach UE

Osobom z wykształceniem wyższym, które podejmą pracę na wysokopłatnym stanowisku sprawniej wydana zostanie Niebieska Karta UE, pozwalająca m.in. na swobodne podróże po UE i sprowadzenie rodziny. Obniżono także wymagania co do minimalnych zarobków uprawniających do jej uzyskania. Wykształcenie wyższe nie będzie wymagane od doświadczonych pracowników IT.

Ułatwiona zostaje także imigracja w celu nauki zawodu lub na wyższej uczelni. Wymagane będzie ukończenie kursu językowego oraz znajomość języka niemieckiego, odpowiednio na poziomie średniozaawansowanym (B1) lub wyższym średniozaawansowanym (B2). Od osób przyjeżdżających do Niemiec w celu znalezienia szkoły wymagane będzie także posiadanie odpowiednich środków utrzymania, wiek do 24 lat i znajomość języka na poziomie B2.
Pozwolenie na osiedlenie się na pobyt stały przez wykwalifikowanych pracowników będzie warunkowane przynajmniej średniozaawansowaną znajomością języka (B1), legalnym pobytem oraz stażem pracy w wysokości 4 lat dla osób kształconych za granicą lub 2 lat w przypadku osób kształconych w Niemczech.

Nowe zasady legalizacji pobytu osób, którym odmówiono ochrony azylowej stawiają przed nimi wysokie, ale możliwe do spełnienia wymagania. Oprócz znajomości języka na poziomie B1, niekaralności, braku kontaktów z ekstremistami oraz odpowiednich warunków lokalowych i potwierdzenia tożsamości, osoba ubiegająca się o prawo pobytu (na prawach wykwalifikowanej siły roboczej, tj. jak powyżej) musi:
• legitymować się wykształceniem zawodowym lub wyższym, zdobytym lub nostryfikowanym w Niemczech lub
• wykonywać nieprzerwanie pracę zgodną z wykształceniem przez dwa lata (osoby z dyplomem szkoły wyższej) lub
• wykonywać nieprzerwanie pracę wykwalifikowaną przez trzy lata (osoby z kwalifikacjami zawodowymi) i samodzielnie się utrzymywać przez rok przed złożeniem wniosku o zgodę na pobyt (pomijając świadczenie Hartz IV). Do okresu zatrudnienia nie wlicza się praca nieoskładkowana, np. w ramach Minijobs.

Nowe regulacje korzystne dla biznesu

Projekt ustawy został dobrze przyjęty przez środowiska biznesowe oraz Radę Ekspertów Niemieckich Fundacji ds. Integracji i Migracji (SVR). Organizacje te wezwały do szybkiej implementacji przepisów, bez istotnej ingerencji parlamentu. Nowe przepisy powinny przyczynić się do wzrostu salda imigracji netto, zmniejszenia części niedoborów podaży pracy, a przez to przyspieszenia wzrostu PKB i wydajności pracy.

Głównym przedmiotem sporu między koalicjantami były zasady dotyczące niedoszłych azylantów. W połączeniu ze szczegółowymi przepisami (np. możliwością wykluczenia osób z krajów o największym udziale „fałszywych azylantów”) wydają się one stanowić dobry kompromis pomiędzy walką z nadużywaniem „kanału azylowego” a pragmatycznym zachowaniem w stosunku do dobrze zintegrowanych imigrantów. Stanowią tutaj dużą zachętę do kształcenia oraz zmniejszają niepewność po stronie obecnych i potencjalnych pracodawców.

Możliwość legalizacji pobytu dla osób z „pobytem tolerowanych” będzie w praktyce dostępna jedynie dla wybranych z tej 180-tysięcznej grupy. Mimo działań władz dostępność kursów BAMF (Bundesamt fuer Migration und Fluechtlinge) pozostała ograniczona. Od 2015 r. do połowy 2018 r. uczestniczyło w nich ok. 740 tys. osób spoza UE, przy czym liczba ta zawiera także inne grupy niż poszukujący azylu. Dla porównania, w tym samym okresie liczba osób z krajów objętych konfliktami wzrosła o 1,1 mln. Co ważne, uczestnictwo w kursie nie jest gwarancję sukcesu, ponieważ zdawalność egzaminów końcowych wynosi zaledwie ok. 50 proc. Wskaźnik zatrudnienia nowych imigrantów z krajów ogarniętych konfliktami nie przekracza obecnie 25 proc. Nowe przepisy dla osób z pobytem tolerowanym nie spowodują więc wielkich zmian na rynku pracy. Unormują jednak status kilkunastu, być może kilkudziesięciu tysięcy zintegrowanych osób z pobytem tolerowanym. Realia ich życia dobrze pokazuje nagrodzony film dokumentalny „Neukölln Unlimited” z 2010 r. o pochodzącej z Libanu rodzinie, żyjącej w zawieszeniu…od 16 lat!

Niepewne przewidywania

Niemiecki rząd założył w uzasadnieniu ustawy, że nowe prawo zwiększy imigrację osób wykwalifikowanych spoza UE o 25 tys. rocznie, co oznacza podwojenie obecnego napływu. Matthias M. Mayer z Fundacji Bertelsmanna jest nieco mniej optymistyczny co do tej liczby. Dla kontekstu należy wspomnieć, że wg niemieckich ekspertów migracyjnych (Johann Fuchs, Alexander Kubis i Lutz Schneider „Zuwanderung und Digitalisierung. Wie viel Migration aus Drittstaaten benötigt der deutsche Arbeitsmarkt künftig?”, Bertelsman Stiftung, 2018 ) niemiecka gospodarka do 2035 r. będzie potrzebować napływu netto min. 97 tys. osób rocznie spoza UE, przy założeniu imigracji netto 187-202 tys. osób z innych krajów UE.

Największa słabość nowych przepisów wynika z ograniczonej atrakcyjności nauki języka niemieckiego na świecie. Biorąc pod uwagę czas potrzebny do nauczenia się go na odpowiednim poziomie, można oczekiwać, że pierwszym dostrzegalnym efektem reformy będzie raczej unormowanie sytuacji prawnej osób z pobytem tolerowanym oraz częstsze deklarowanie prawdziwych intencji przyjazdu przez imigrantów zarobkowych spoza UE, a dopiero w kolejnych latach poprawa salda migracji.

Autor: Kamil Wierus, ekspert ekonomiczny w Departamencie Analiz Ekonomicznych NBP

Autor dziękuje pani Olenie Babakovej, dr. Oldze R. Gulinie z instytutu RUSMPI UG oraz dr. Matthiasowi M. Mayerowi z Fundacji Bertelsmanna za konsultacje.

Poglądy wyrażone w niniejszym artykule są osobistymi poglądami autora i nie przedstawiają stanowiska organów NBP