Zaatakowana we wtorek jednostka została trafiona nieznanym pociskiem, doznała uszkodzeń, ale nie ma informacji o ofiarach i zagrożeniu dla środowiska - dodała UKMTO.
Ataki na statki w cieśninie Ormuz. Uszkodzono tankowiec i gazowiec LNG
W nocy zaatakowano katarski gazowiec transportujący LNG i pływający pod banderą Arabii Saudyjskiej tankowiec z ropą naftową.
Nikt nie przyznał się do uderzeń, ale anonimowy amerykański urzędnik powiedział agencji Reutera, że według wstępnych ustaleń oba statki zostały zaatakowane przez Iran.
W maszynowni katarskiego statku wybuchł pożar, co grozi eksplozją, załogę ewakuowano - dodał Reuters.
To pierwszy atak na jednostkę należącą do Kataru od rozpoczęcia pod koniec lutego amerykańsko-izraelskiej wojny z Iranem. W odpowiedzi na agresję Iran niemal całkowicie zablokował cieśninę Ormuz, przez którą przed wojną transportowano ok. 20 proc. zużywanej na świecie ropy i LNG.
Iran wielokrotnie atakował statki handlowe na tym akwenie, ale nie były to jednostki należące do Kataru. Bogate w gaz państwo pełni rolę mediatora w trwającym procesie pokojowym.
17 czerwca USA i Iran podpisały wstępne porozumienie, które ma doprowadzić do trwałego pokoju. Według umowy Iran ma „dołożyć wszelkich starań”, by zagwarantować przez 60 dni wolną i bezpieczną żeglugę przez Ormuz.
USA i Iran po porozumieniu. Spór o bezpieczeństwo żeglugi w Ormuz
Już po zawarciu porozumienia irańskie władze nakazały używanie wyłącznie wyznaczonego przez nie szlaku przez Ormuz, grożąc atakami na jednostki, które się temu nie podporządkują. Pod koniec czerwca doszło do kolejnej serii przypisywanych Iranowi ataków, które spotkały się z amerykańskim odwetem.
Rzecznik MSZ Kataru Madżed Al-Ansari uznał atak na gazowiec tego państwa za niedopuszczalny i zażądał, by Iran „natychmiast wstrzymał wszelkie działania podważające bezpieczeństwo w regionie i zagrażające międzynarodowej żegludze morskiej”. (PAP)
adj/ ap/
Wydawca z kilkunastoletnim doświadczeniem. Z Gazetą Prawną związany od 4 lat. Prywatnie miłośnik motocykli i podróżowywania.
