„Jeśli niektórzy chcą po prostu arbitralnie nakładać podatki na nasze firmy cyfrowe, rozważymy arbitralne nakładanie podatków na firmy samochodowe” – to zdanie amerykańskiego sekretarza skarbu wygłoszone podczas panelu w Davos (video) odbiło się szerokim echem. W zeszłym roku 3-proc. podatek od przychodów firm działających w cyberprzestrzeni (takich jak Facebook czy Google) nałożyła Francja. Stany Zjednoczone już wtedy odpowiedziały cłami, a teraz zaostrzają retorykę i obejmują nią nie tylko Francję, ale potencjalnie cały europejski przemysł samochodowy. Także w spotkaniach dwustronnych w Davos Amerykanie przekonywali europejskich partnerów do porzucenia podatku cyfrowego. Wydaje się, że kraje UE nie będą stawiać sprawy na ostrzu noża, więc nie otworzy się nowy front wojny handlowej, ale czas pokaże.

Indo-Pacyfik i Indonezja

Poza bieżącą polityką najciekawsze debaty drugiego dnia Davos dotyczyły Azji. Przewijało się w nich słowo Indo-Pacyfik. To termin, który pojawił się w 2007 roku, ukuty przez premiera Japonii Shinzo Abe. Chodziło wówczas o to, że Japonia i Indie traktują Oceany Indyjski i część Pacyfiku jako wspólną przestrzeń strategiczną i gospodarczą. Dziś Indo-Pacyfik oznacza bardziej fakt, że Stany Zjednoczone w Japonii, Indiach i Australii widzą przeciwwagę w konfrontacji z Chinami. Tego jednak w Davos głośno nie mówiono, może aby niepotrzebnie nie drażnić Pekinu.

Na każdym kroku podkreślano przy tym, że to azjatyckie stulecie, bo ten kontynent pod względem PKB jest większy niż reszta świata łącznie. Oczywiście Azja to mozaika różnorodnych krajów. Podkreślała to (video) Wei Sun Christianson z Morgan Stanley. Podzieliła one tamtejsze gospodarki na trzy grupy. W pierwszej jest Japonia, Nowa Zelandia, Korea Południowa. To gospodarki kompletne: z dużym dochodem na głowę mieszkańca, z kapitałem, technologią i wysoką konsumpcją. Drugą grupę stanowią rynki wschodzące i wciąż tu trzeba zaliczać wybijające się Chiny. One jednak odchodzą od modelu, w którym tkwią Indonezja, Tajlandia i Wietnam, polegającego na pracochłonnej produkcji na potrzeby globalne. Trzecia grupa krajów to np. Indie, Bangladesz, Sri Lanka i Pakistan – słabiej włączone w globalizację, ale z potencjałem do znalezienia miejsca w sektorze usług.

– Technologia zmieni wiele relacji na świecie. (…) Indie to już trzeci największy ekosystem venture capital z ponad 9 tysiącami firm VC. Indonezja przewodzi w ASEAN (Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej – przyp. red.). Jesteśmy najbardziej pozytywnie nastawieni do Indonezji. Bierzemy pod uwagę jej demograficzną siłę: średni wiek 28 lat i mniejsze zadłużenie sektora finansowego. To stanowi ogromną szansę na wzrost – kontynuowała Wei Sun Christianson.

Reklama

Społeczny kryzys Japonii

Wzrostu od dawna nie widać w Japonii i nie wszystko można wytłumaczyć słabą demografią. Sprawa jest nieco bardziej skomplikowana, skoro społeczeństwu japońskiemu poświęcono w Davos cały panel. Hiromi Ozaki, artystka i nauczycielka akademicka z Tokio mówiła (video), że słaba dzietność w Japonii może wynikać również z zamknięcia japońskich korporacji na młode osoby i kobiety. Dodawała, że martwi ją też to, że japońscy studenci coraz rzadziej chcą studiować za granicą i coraz mniej interesują się światem.

Julie Bishop, była minister spraw zagranicznych Australii, postawiła tezę, że to podejście będzie musiało się zmienić do 2030 roku, gdy już ponad 30 proc. japońskiego społeczeństwa będzie miało powyżej 65 lat i rosnące koszty ochrony zdrowia wymuszą przyjęcie imigrantów. Wcześniej podkreślała jednak, że mówi to z perspektywy Australii, a więc kraju, który powstał w wyniku procesów imigracji i pod tym względem nie może od Japonii różnić się bardziej.

Nie ma bezpiecznych aktywów

Demografia gra ogromną rolę, jednak nie tylko w Japonii, ale i w innych bogatych gospodarkach, z wszystkimi tego konsekwencjami. Jedną z nich jest wzrost oszczędności, który napędza popyt na bezpieczne aktywa, windując ich ceny, w efekcie czego dług oprocentowany ujemnie przekroczył już 17 bln dolarów (przynajmniej przez chwilę w ubiegłym roku). Temu zagadnieniu poświęcony był w Davos panel pod tytułem „Nie ma bezpiecznych aktywów?” (video)

– Bezpieczne aktywa tak naprawdę nie istnieją. Banki muszą znaleźć aktywa, które zapewniają innego rodzaju ryzyko i dywersyfikują je też poprzez portfele z wieloma aktywami – odpowiedziała wprost Anne Richards CEO w Fidelity International.

Świat negatywnych stóp ma także konsekwencje nie tylko dla banków komercyjnych i firm ubezpieczeniowych, ale i banków centralnych, o czym ciekawie mówił prof. Kenneth Rogoff z Harvardu.

– Problem, o którym rozmawiamy nie różniłby się, gdyby inflacja wynosiła 8 proc., a odsetki 6 proc. i ktoś, kto chciałby przejść na emeryturę, patrzyłby jak jakiego oszczędności topnieją (…) My ekonomiści uważamy, że polityka monetarna może mieć tylko lekki wpływ na timing tego zjawiska, ale to nie jest fundamentalna przyczyna tego, gdzie oprocentowanie znajduje się względem stopy inflacji. Te fundamentalne przyczyny to oszczędności, inwestycje, demografia – wymieniał.

– Mój prosty punkt widzenia jest taki, że kiedy już sprowadzono stopy procentowe do zera, w tym długoterminowe i nie chce się iść w stopy negatywne, to wszystko inne, co można zrobić, pachnie jak polityka fiskalna. Jeśli banki centralne kupują aktywa, to jest to polityka fiskalna, nawet jeśli występuje pod nazwą monetarnej – zauważył z kolei Paco Ybarra z Citi.

Autor: Marek Pielach

Źródło nieznane