Inwestycyjny guru Mark Mobius wciela się w rolę Kasandry. Według prezesa firmy Templeton Asset Management, pompowanie w globalną gospodarkę pieniędzy z pakietów stymulacyjnych oraz niezdolność światowych przywódców do wprowadzenia efektywnych regulacji rynku instrumentów pochodnych przybliżają moment wybuchu nowego kryzysu finansowego.

„Polityczne naciski ze strony banków inwestycyjnych i wszystkich ludzi, którzy zarabiają pieniądze na derywatach powstrzymają wprowadzenie odpowiednich regulacji. Twierdzę zdecydowanie, że stoimy w obliczu kolejnego kryzysu” – mówi Mobius agencji Bloomberg.

Według szacunków Banku Rozrachunków Międzynarodowych wartość pozostających w obrocie derywatów sięga 592 bilionów dolarów. To około 10 razy więcej niż zsumowany PKB wszystkich państw świata.

Zgodnie z danymi zebranymi przez Bloomberga, od początku 2007 roku straty największych światowych banków, brokerów i ubezpieczycieli z tytułu instrumentów pochodnych sięgają już prawie 1,5 biliona dolarów.

Według słów Marka Mobiusa, kolejne wielkie załamanie może nastąpić za 5 do 7 lat. Właśnie takiego okresu czasu potrzeba, żeby pieniądze pompowane przez rządy w gospodarkę wraz z ogólnym rozchwianiem na rynkach finansowych spowodowały nowy kryzys.

Zgodnie z krótkookresowymi prognozami szefa Templeton Asset Management inwestorów giełdowych już w najbliższym czasie czeka spora huśtawka nastrojów. Rynki stoją bowiem w obliczu serii krótkich, ale poważnych w rozmiarach korekt.

Informacje z agencji Bloomberg znajdziesz w serwisie "Bloomberg w Forsalu".