Sankcje wobec Białorusi? Zachód nie chce, ale może będzie musiał [OPINIA]

białoruś
<p>białoruś</p>/Shutterstock
Alaksandr Łukaszenka rozpoczął ryzykowną grę. Jeśli wciąż będzie z takim natężeniem używał siły wobec demonstrantów albo skorzysta z ostrej amunicji, współpraca z Zachodem zostanie ograniczona. Rosjanie tylko na to czekają – to byłaby ich szansa na przekonanie Mińska do kolejnych kroków integracyjnych - pisze w opinii Michał Potocki, dziennikarz "Dziennika Gazety Prawnej".

Moskwa jest niełatwym sojusznikiem. Z jednej strony Łukaszenka w trudnym momencie zazwyczaj może liczyć na wsparcie polityczne, dyplomatyczne i kredytowe. Bo i Mińsk udziela Moskwie wsparcia w jej gloryfikowaniu sowieckiej wizji historii czy podczas głosowań w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ. Tracąc Białoruś, Rosja pozbyłaby się jedynego formalnego sojusznika w Europie. Z drugiej jednak strony Kremlowi to nie wystarcza i stale prze do pogłębienia integracji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSankcje wobec Białorusi? Zachód nie chce, ale może będzie musiał [OPINIA] »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj