Najbliższe sześć tygodni będzie miało kluczowe znaczenie dla Libanu - ocenił Macron podczas wystąpienia w Bejrucie.

Agencja AFP ocenia, że francuski przywódca stara się wywrzeć presję na libańską klasę polityczną i zmusić ją do podjęcia szybkich, radykalnych kroków, mających uratować kraj przed finansową zapaścią Jak dodaje agencja, prezydent "gra ostro".

W rozmowie z portalem Politico Macron powiedział: "Jestem świadom, że czynię ryzykowne założenie. Kładę na stół jedyne, co mam: swój kapitał polityczny".

Zapowiedział, że gotów jest zorganizować we współpracy z ONZ kolejną międzynarodową konferencję na temat pomocy dla Libanu, aby zdobyć fundusze dla kraju, w którym na kryzys finansowy i społeczny nałożyła się katastrofalna eksplozja w porcie położnym blisko centrum Bejrutu.

Francuski prezydent oznajmił, że chce "poznać prawdziwe liczby", czyli realny stan libańskiego systemu bankowego, z którego zniknęły znaczne sumy. "Liban nie może już sam się finansować, a więc trzeba przeprowadzić audyt. (...) Prawdopodobnie wyprowadzone zostały pieniądze. Musimy znać prawdę (...) i podjęte muszą zostać kroki sądowe" - ocenił.

Reklama

Macron rozpoczął w poniedziałek Libanie drugą już w ciągu niespełna miesiąca dwudniową wizytę, podczas której naciskać będzie na Bejrut, by wypracował nowy pakt polityczny i wydobył kraj z kryzysu gospodarczo-politycznego.

Prezydent uczcił stulecie utworzenie państwa libańskiego 1 września 1920 roku przez francuskiego generała Henriego Gourauda i posadził drzewko cedrowe, które jest symbolem i godłem Libanu. Nad Bejrutem przeleciały z tej okazji francuskie samoloty wojskowe, tworząc z czerwonego, białego i zielonego dymu libańską flagę.

Wcześniej tego dnia premierem Libanu został desygnowany dotychczasowy ambasador Libanu w Niemczech Mustafa Adib, po uzyskaniu poparcia głównych partii politycznych w konsultacjach parlamentarnych pod przewodnictwem prezydenta Michela Aouna. Adib, który w sobotę wrócił z Niemiec do kraju, był jedynym kandydatem na stanowisko premiera, które zgodnie z kluczem przypada sunnicie.

Wspierany przez szyicki Hezbollah i jego sojuszników rząd premiera Hasana Diaba podał się do dymisji sześć dni po wybuchu 4 sierpnia w porcie w Bejrucie, w którym zginęło 190 osób, ponad 6 tys. zostało rannych, a 300 tys. zostało pozbawionych dachu nad głową.

Liban, z gospodarką zniszczoną wskutek kryzysu finansowego oraz z rosnącymi napięciami na tle religijnym, stoi w obliczu największego zagrożenia dla swojej stabilności od czasów wojny domowej w latach 1975-1990 - ocenia Reuters.

Na początku sierpnia Macron zorganizował telekonferencję z udziałem światowych przywódców poświęconą pomocy dla Libanu. Spotkanie zwołano w trybie pilnym po eksplozji, które zdewastowała część Bejrutu.

Unia Europejska zobowiązała się wtedy do przyznania dodatkowego wsparcia w wysokości 30 mln euro na zaspokojenie pilnych potrzeb osób dotkniętych katastrofą. UE od 2011 r. przekazała Libanowi ponad 2,3 mld euro pomocy, w tym ponad 660 mln euro na pomoc humanitarną.

W lipcu międzynarodowi darczyńcy odmówili odblokowania 11 mld dolarów obiecanych Libanowi w 2018 roku w oczekiwaniu na gruntowne reformy gospodarcze i antykorupcyjne. (PAP)

fit/ akl/

arch.