W odróżnieniu od Anglii, Walii i Irlandii Północnej, gdzie restrykcje znoszone są na całym obszarze kraju jednocześnie, rząd Szkocji różnicuje tempo ich luzowania na poszczególnych terenach. Obecnie większość spośród 32 jednostek administracyjnych Szkocji jest na poziomie 2 restrykcji w skali 0-4, z wyjątkiem największego miasta kraju, Glasgow - z poziomem 3, oraz wysp - gdzie obowiązuje poziom 1.

Zgodnie z oczekiwaniami i przyjętym wcześniej harmonogramem, Sturgeon miała potwierdzić we wtorek, że od poniedziałku 7 czerwca na niemal całym obszarze Szkocji restrykcje zostaną obniżone do poziomu 1. Poziom ograniczeń na dużych obszarach na północy i południu kraju faktycznie od soboty zostanie obniżony do 1, a na wyspach nawet do 0, ponadto w Glasgow z 3 do 2, ale w 13 okręgach w centralnym pasie - pozostaną one niezmienione. To oznacza, że restrykcje na poziome 2 będą nadal dotyczyć ok. 55 proc. mieszkańców Szkocji.

Reklama

Sturgeon powiedziała w szkockim parlamencie, iż zdaje sobie sprawę z tego, że ta decyzja jest "bardzo rozczarowująca" dla ludzi na tych obszarach, ale jak podkreśliła, ostrożne podejście w momencie, gdy coraz więcej ludzi jest w pełni zaszczepionych, daje większą szansę na pozostanie na właściwym kursie. Zaznaczyła, że jest to "pauza, a nie krok w tył".

Różnice w restrykcjach na poziomie 1 i 2 dotyczą przede wszystkim liczby osób, które mogą się odwiedzać w domach, spotkać w zamkniętych pomieszczeniach i na otwartym powietrzu, oraz brać udział w ślubach, pogrzebach czy wydarzeniach kulturalnych i sportowych. Już na poziomie 2 mogą być otwarte lokale gastronomiczne czy hotele, a mieszkańcy tych terenów mogą swobodnie podróżować po kraju.

W Szkocji w ostatnim tygodniu dobowa liczba wykrywanych zakażeń waha się między 450 a 650, co jest wyraźnym wzrostem w stosunku do sytuacji sprzed miesiąca, gdy nie przekraczała 200, ale to wciąż poniżej szczytów z pierwszej połowy stycznia, gdy dobowe bilanse sięgały 2000-2500. Ten wzrost nie przekłada się jednak na wyższą liczbę zgonów - w ostatnich dniach bilanse są albo zerowe, albo wynoszą 1-2. Od początku epidemii w Szkocji stwierdzono ponad 236 tys. infekcji, z powodu których zmarło 7669 osób.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)