Mantoo powtórzyła w imieniu Afgańczyków szukających azylu apel do krajów sąsiednich, by nie zamykały swoich granic. Sytuację nazwała "ewoluującym kryzysem". "UNHCR jest zaniepokojone ryzykiem łamania praw człowieka, w tym praw kobiet i dziewcząt" - powiedziała rzeczniczka podczas briefingu w Genewie.

"Zdecydowana większość Afgańczyków nie jest w stanie opuścić kraju znanymi kanałami. Na dzień dzisiejszy Ci, którzy są zagrożeni nie mają jasnej drogi wyjścia" - zaznaczyła Mantoo.

Reklama

Wskazała, że granice Pakistanu i Iranu z Afganistanem są obecnie przekraczane "na małą skalę". W obu krajach przebywa 90 proc. z 2,6 mln wszystkich Afgańczyków, którzy w ciągu ostatnich lat opuścili swój kraj.

Od 15 września, kiedy talibowie zajęli Kabul, drogą lotniczą uciekło z Afganistanu ponad 18 tys. osób - poinformował w piątek urzędnik NATO i zapewnił, że Sojusz podwoi wysiłki w organizowaniu ewakuacji z tego kraju.

Mantoo oceniła pozytywnie plany ewakuacji Afgańczyków w ramach programów bilateralnych, ale zaznaczyła, że nie mogą one zastąpić "pilnej i szerszej międzynarodowej pomocy humanitarnej".

Tysiące ludzi koczuje obecnie na kabulskim lotnisku usiłując opuścić Afganistan. Talibowie zapewniają, że nie będą mścić się na tych, którzy pracowali z Amerykanami oraz że będą szanować prawa kobiet i mniejszości, ale w ramach zasad szariatu.

Dokument ONZ, który wyciekł w czwartek do mediów, ostrzega jednak, że talibowie chodzą od drzwi do drzwi, poszukując tych, którzy m.in. byli współpracownikami sił NATO lub prozachodniego rządu afgańskiego.