Lord Geidt podkreślił, że istnieje "uzasadnione pytanie", czy szef rządu złamał kodeks ministerialny. Określa on zasady, których członkowie rządu muszą przestrzegać podczas pełnienia funkcji, w tym "nadrzędny obowiązek" przestrzegania prawa. Zgodnie z obowiązującym obyczajem, od członka rządu, który go złamie, oczekuje się rezygnacji.

W opublikowanym we wtorek dorocznym sprawozdaniu ze swojej działalności w roli doradcy lord Geidt poinformował, że wielokrotnie zwracał się do premiera, aby ten publicznie wyjaśnił, dlaczego jego zdaniem ukaranie go mandatem nie będzie naruszało kodeksu ministerialnego, ale jak zauważył, "ta rada nie została wysłuchana".

Reklama

Odnosząc się do mandatu, którym policja ukarała Johnsona, doradca napisał, że "pojawiło się uzasadnione pytanie, czy same te fakty mogły stanowić naruszenie nadrzędnego obowiązku kodeksu ministerialnego, jakim jest przestrzeganie prawa". Wskazał, że nawet jeśli premier uważa, że nie doszło do naruszenia, powinien "odpowiednio zareagować, przedstawiając publicznie swoje racje".

Dodał, że premier "nie odniósł się publicznie ani razu do kodeksu ministerialnego", a w korespondencji z nim wyjaśniał jedynie, że "nie miał zamiaru łamać przepisów" oraz że jest "w pełni odpowiedzialny przed parlamentem i narodem brytyjskim". "Nie uważałem, że okoliczności, w których otrzymałem mandat, były sprzeczne z przepisami. Zaakceptowałem rezultat (śledztwa) i zapłaciłem zgodnie z wymogami prawnymi. Zapłacenie mandatu karnego nie jest wyrokiem skazującym" - przekonywał Johnson.

Od czasu zakończenia policyjnego śledztwa w sprawie imprez alkoholowych, które odbywały się na Downing Street w trakcie restrykcji covidowych, oraz publikacji raportu z wewnętrznego śledztwa urzędniczki służby cywilnej Sue Gray na ten sam temat, coraz większa liczba posłów Partii Konserwatywnej kwestionuje to, czy Johnson nadal jest właściwą osobą do kierowania partią i rządem. Wniosek o przeprowadzenie partyjnego głosowania złożyło już co najmniej 28 posłów konserwatywnych i wydaje się, że osiągnięcie wymaganego progu 54 jest realne.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński