"Najważniejsze jest to, żebyśmy utrzymali zgodną współpracę z sąsiadami. Niczego na tym nie stracimy. W ciągu ostatnich dni przyjeżdża do nas wiele osób z Rosji. (...) Zapewnienie im bezpieczeństwa jest kwestią polityczną i humanitarną. Poleciłem rządowi podjąć odpowiednie działania w tej sprawie" - zadeklarował Tokajew.

Jak dodał, Kazachstan zamierza przeprowadzić rozmowy z Rosją i "rozwiązać problem (przybyszów z tego kraju - PAP) w zgodzie z interesami państwa".

Reklama

Po wprowadzeniu przez prezydenta Rosji Władimira Putina mobilizacji na wojnę z Ukrainą dziesiątki tysięcy Rosjan próbują uniknąć powołania do wojska i wyjechać z kraju. Osoby uciekające przed służbą w armii starają się przedostać m.in. do Kazachstanu, Mongolii, Gruzji i Finlandii.

Kazachstan to jeden z najbliższych sojuszników Rosji, a także członek głównych prorosyjskich struktur integracyjnych - Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej i Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ros. ODKB). Od 24 lutego, czyli początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę, rząd Kazachstanu stara się jednak dystansować od Moskwy, zachowując neutralną postawę w obliczu rosyjskiej agresji.

Prezydent Tokajew zapowiedział, że nie zamierza uznawać niepodległości separatystycznych republik w ukraińskim Donbasie. W poniedziałek kazachstański resort dyplomacji powiadomił, że władze w Astanie nie uznają też pseudoreferendów organizowanych przez Kreml na okupowanych terytoriach na wschodzie i południu Ukrainy.

W czerwcu Tokajew odmówił przyjęcia od Putina Orderu Aleksandra Newskiego - jednego z najwyższych rosyjskich odznaczeń państwowych. W połowie lipca prezydent polecił rządowi stworzenie dogodnych warunków, by zagraniczne firmy, które wycofały się z rosyjskiego rynku, przeniosły swą działalność do Kazachstanu.

Pod koniec sierpnia władze Kazachstanu zdecydowały o wstrzymaniu eksportu broni, sprzętu wojskowego i innych towarów o przeznaczeniu militarnym. Zakaz będzie obowiązywał przez najbliższy rok.