To 5-milionowe miasto zakończyło w środę trwający ponad trzy miesiące, jeden z najbardziej restrykcyjnych, lockdown. Miastu udało się opanować zdrowotny kryzys – dzienna liczba nowych infekcji spadła z około 700 na początku sierpnia do zaledwie dwóch 28. października. Zapłaciło za to jednak bardzo wysoką gospodarczą i społeczną cenę.

Australijski rząd oszacował, że stan Wiktoria traci dziennie średnio 1,2 tys. miejsc pracy, a popyt na usługi z zakresu zdrowia psychicznego wzrósł tam o ponad 30 proc.

Chociaż kilka czynników działało na korzyść Melbourne (zamknięte granice, niewielka na globalne standardy liczba zakażeń i silne społeczne poparcie dla rządu), zahamowanie wzrostu krzywej zakażeń zajęło dwa razy dłużej, niż przypuszczano.

Australia należy do światowej awangardy w zakresie walki z koronawirusem. Pierwszy ogólnokrajowy lockdown trwał tam mniej więcej od marca do maja i doprowadził do ograniczenia liczby nowych przypadków zakażeń do zaledwie kilku dziennie. Jednak wadliwe procedury bezpieczeństwa w zakresie prowadzenia przez hotele kwarantanny dla zagranicznych odwiedzających, nieefektywna komunikacja krytycznych informacji społecznościom imigrantów i nieskuteczny system śledzenia transmisji wirusa sprawiły, że stan Wiktoria ponownie stanął w obliczu poważnej pandemii.

Bloomberg
Reklama

Na początku lipca premier stanu Daniel Andrews ogłosił wprowadzenie 6-tygodniowego lockdownu, nakazując mieszkańcom Melbourne pozostanie w domu i umożliwiając im przemieszczanie się w wyjątkowych przypadkach: wykonywania niezbędnych prac, leczenia, nauki czy godzinnego treningu. Niecały miesiąc później liczba zakażonych nadal rosła, restrykcje zostały rozszerzone na cały stan, Melbourne objęto godziną policyjną, szkoły zamknięto, a duża część handlu detalicznego, produkcji i hotelarstwa została zawieszona.

Ponieważ stan Wiktoria odpowiada za około jedną czwartą PKB Australii, lockdown doprowadził do pierwszej krajowej recesji od prawie 30 lat.

Biznesowa elita przekonuje, że miną lata, zanim Melbourne odbuduje swoją kondycję. Scott Parker, szef kuchni w jednej z restauracji w Melbourne, ostrzega, że trwające ograniczenia nadal będą szkodziły rentowności lokali gastronomicznych, które zaczną bankrutować, gdy rządowe dopłaty do pensji skończą się na początku przyszłego roku.

Również społeczne koszty są wysokie. Wyraźnie wzrósł popyt na usługi medyczne. Konsumpcja alkoholu i zjawisko przemocy domowej również mocno zwiększyły się.

Największą różnicą pomiędzy lockdownem w wydaniu Australii i europejskich krajów jest skala współpracy społeczeństwa z rządem. Podczas gdy w Europie brakuje szerokiego społecznego konsensusu co do zakresu koniecznych działań, w Australii obywatele akceptują decyzje bardzo popularnego rządu laburzystów.

Epidemiolog Catherine Bennett uważa, że zastosowanie australijskiego modelu będzie prawdopodobnie niemożliwe w Wielkiej Brytanii, USA czy UE, ponieważ pandemia jest tam już zbyt daleko posunięta. Sugeruje zamiast tego wprowadzanie 2-3 tygodniowych lockdownów, które sprawią, że nie dojdzie do przeciążenia służby zdrowia.

Świat musi zdefiniować teraz „nową normalność” i wprowadzić standardy, które pozwolą uniknąć kolejnych gospodarczych i społecznych „zawałów”.