„Oczywiście nie można powiedzieć, że cała diaspora głosuje na siły radykalne, ale jeśli spojrzeć na wyniki głosowania, to widać, że dwie partie z tej kategorii, AUR i S.O.S. Romania, mają w wyborach do PE wśród wszystkich wyborców 20 proc. poparcia, a w diasporze 30 proc.” – podkreśla Pirvulescu.

Diana Sosoaca, rumuńska senatorka znana głównie ze skandali i politycznych performance’ów, która nie kryje niechęci do Ukrainy i bez zahamowań powtarza tezy rosyjskiej propagandy, najpewniej dostanie się do europarlamentu. Ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego Sosoaca nazywa „nazistą”, a do rumuńskiego parlamentu przychodziła już m.in. w żelaznej masce (w proteście przeciwko ograniczeniom związanym z Covid-19) oraz z wielką tarczą strzelniczą namalowaną na koszulce (w proteście przeciwko pomaganiu Ukrainie). W spotach wyborczych konno „przybywała na ratunek Rumunii”, a już po wyborach udawała, że pobiła się z policjantami pilnującymi urn wyborczych, i udała się na przyjęcie do ambasady Rosji.

Jej partia, S.O.S. Romania, miała na ostatniej prostej liczenia głosów (w Rumunii proces ten bardzo się przedłużył) 5,03 proc. głosów, co znaczy, że wprowadzi do PE dwoje przedstawicieli. Oprócz tego do PE dostało się sześcioro przedstawicieli AUR, czyli prawicowego antysystemowego Związku na Rzecz Jedności Rumunów.

Wynik taki S.O.S. Romania osiągnęła, mimo że do udziału w wyborach do PE rumuńska diaspora słabo się zmobilizowała i za granicą głosowało o ponad 40 proc. Rumunów mniej niż pięć lat wcześniej (216 tys. wobec prawie 372 tys.).

Reklama

Rumunia jest w UE od 17 lat, jednak wciąż zmaga się z problemem emigracji zarobkowej swoich obywateli.

W 2022 r. rumuński urzędnik, odpowiedzialny za diasporę Gheorghe-Florin Carciu oceniał liczbę obywateli żyjących na emigracji na ok. 8 mln. „Według oficjalnych danych za granicą jest 5,7 mln Rumunów. To jest oficjalna liczba od MSZ, ale rzeczywista przekracza osiem milionów” – mówił Carciu, cytowany przez portal Economica.net.

Najwięcej Rumunów mieszka we Włoszech, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i Niemczech.

Na pytanie, dlaczego Rumuni, którzy wyjechali z kraju, w dużej części w celach zarobkowych, chętniej głosują na radykalną prawicę, Pirvulescu odpowiada: „Diaspora jest zróżnicowana, ale dużą jej część stanowią ludzie, którzy czują się ofiarą przemian. Wyjechali +na zachód+ w poszukiwaniu lepszego życia, ale tam także czują się obywatelami drugiej kategorii”.

Właśnie do tej grupy kieruje swój przekaz partia AUR. Jej lider George Simion zarzuca ugrupowaniom systemowym, że nie dbają o rodaków, wzywa je, by zajęły się rodakami za granicą zamiast wydawać pieniądze na pomoc Ukrainie. Skutecznie odwołuje się do „urażonej godności” Rumunów, podsycanej na przykład przez to, że ich kraj dopiero w tym roku, po kilkunastu latach czekania, został przyjęty do strefy Schengen, a i to w niepełnym wymiarze (kontrole graniczne zniesiono tylko na lotniskach i w portach morskich, na granicach lądowych nadal obowiązują).

„Diana Sosoaca to jeszcze inna kategoria. W ogóle trudno uznać ją za polityczkę. To tiktokerka i skandalistka, która zdobywa popularność dzięki +szokowaniu kontentem+" - wyjaśnia Pirvulescu.

W wyborach samorządowych S.O.S. Romania i AUR wypadły 9 czerwca słabiej niż w odbywających się tego samego dnia wyborach do PE, co jest zrozumiałe, bo żadna z tych partii nie posiada regionalnych struktur. O ile jednak poparcie dla AUR w wyborach lokalnych wyniosło ok. 10 proc., o tyle dla partii Sosoaki jest poniżej 1 proc.

„Niemniej jednak sprawa preferencji wyborczych naszych migrantów zarobkowych powinna nas niepokoić. W tym roku Rumunię czekają wybory prezydenckie i parlamentarne, w których głosy i agenda partii radykalnych będą bardziej słyszalne niż w wyborach samorządowych, zaś frekwencja będzie zapewne wyższa niż w wyborach do PE. A to oznacza, że partie te mogą uzyskać lepsze wyniki” – mówi Pirvulescu.

Zdaniem politologa jedną z przyczyn popularności partii radykalnych i populistycznych jest, oprócz sytuacji ekonomicznej w kraju, także „problem z rumuńskim systemem edukacji”. „Nasz system oświaty nie kształci ludzi do samodzielnego myślenia, jest ogromny problem z naukami ścisłymi. To sprzyja skłonnościom do różnego rodzaju teorii spiskowych” – uważa ekspert.

Ocenia, że partie systemowe, liczące na swoich tradycyjnych wyborców, powinny poświęcić więcej uwagi właśnie tej części elektoratu, która jest skłonna ulegać „czarowi populistów”.

Co ciekawe, na tle rumuńskiej diaspory bardzo wyraźnie wyróżnia się Mołdawia, w której osoby posiadające rumuński paszport masowo ruszyły do urn w wyborach do PE. Zagłosowało tam prawie 57 tys. takich osób, a więc więcej niż Rumunów w Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii razem wziętych. W Mołdawii wygrał sojusz partii rządzących PSD i PNL (socjaldemokratów i liberałów), za nimi był Sojusz Zjednoczonej Prawicy (Alianta Dreapta Unita), a AUR zdobył ok. 4 proc. głosów. Prozachodnie władze graniczącej z Ukrainą Mołdawii chcą jak najszybciej wprowadzić kraj do UE, w czym mocno próbują przeszkadzać siły prorosyjskie. Partie antyunijne i antyzachodnie nie zdołały tam przyciągnąć wyborców uprawnionych do głosowania w wyborach europejskich.

Z Bukaresztu Justyna Prus (PAP)