Jak głosi oświadczenie, celem decyzji, podjętej przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona, jest umożliwienie, by spotkali się przedstawiciele ruchów niepodległościowych w Nowej Kaledonii i aby na miejsca barykad udali się przedstawiciele władz lokalnych, którzy mogą zaapelować o usunięcie blokad.

Ograniczenia i dodatkowe siły porządkowe w Nowej Kaledonii

Jednocześnie na miejsce skierowane zostaną "w najbliższych godzinach" dodatkowe siły żandarmerii w liczbie 480 ludzi.

Reklama

Władze lokalne w Nowej Kaledonii utrzymały ze swej strony ogólne środki porządku publicznego, m.in. zakaz przemieszczania się w miejscach publicznych i na drogach od godz. 18 do godz. 6 rano.

Stan wyjątkowy, wprowadzony przez Francję w jej zamorskim terytorium 15 maja, przestanie obowiązywać we wtorek o godz. 5 rano (poniedziałek, godz. 20 w Polsce).

Powrót do względnej normalności

Po zamieszkach, które rozpoczęły się przed dwoma tygodniami, w stolicy Nowej Kaledonii Numei panuje względny spokój. Organizacja Komórka Koordynacji Działań Polowych (CCAT), którą władze uważają za inicjatora zamieszek, wezwała w weekend pozostających na barykadach, by umożliwili mieszkańcom dostęp do żywności, lekarstw i paliwa. Przywódca CCAT Christian Tein oświadczył, że aktywiści "pozostają zmobilizowani i podtrzymują wszelkie formy oporu". Zaapelował przy tym o powstrzymanie się od przemocy.

Powodem zamieszek stała się planowana przez Paryż zmiana systemu wyborczego. Zgodnie z proponowanymi zmianami prawo do głosowania uzyskałyby osoby, które mieszkają w Nowej Kaledonii od co najmniej 10 lat. Przeciwnikami zmian są Kanakowie - rdzenni mieszkańcy, dziś stanowiący około 40 proc. populacji. Obawiają się oni, że nowy system wyborczy zmniejszy ich wpływ na wyniki głosowania.

Z Paryża Anna Wróbel