Były przyjaciel wbija nóż w plecy? Wielka baza w ogniu

baza, rosja, syria
Rosyjska baza wojskowa w ogniu. W tle tajemnicze ruchy byłego przyjaciela/X.com
Chwili spokoju nie mają rosyjskie wojska w bazie, którą uznały już za wyjątkowo bezpieczną. W środku nocy żołnierzy obudził alarm, wokół pojawiły się wrogie drony i to daleko od Ukrainy, gdzie rzekomo nie ma już żadnych nieprzyjaciół. I dziwnym zbiegiem okoliczności, wokół rosyjskich interesów w tym regionie zaczęli nagle kręcić się ich niedawni przyjaciele.

Po rozmowach z prezydentem Trumpem na temat odmrożenia relacji i zakończenia wojny na Ukrainie, w Rosji nie ukrywają radości. Mają nadzieję, że dzięki USA uda się osiągnąć wiele z tego, co wymarzyli sobie jeszcze w grudniu 2021 roku, dlatego tak wielkim zaskoczeniem był atak, który spadł na ich bazę lotniczą.

Rosyjska baza w ogniu. Tego ataku się nie spodziewali

A doszło do niego w Syrii, zaś celem okazała się baza Hmeimm – główne miejsce stacjonowania rosyjskich sił lotniczych w Syrii w czasach, gdy Rosja wspierała jeszcze reżim Asada. A choć w państwie tym doszło do zmiany władzy, to wiele wskazywało na to, iż Rosja chce porozumieć się z nowymi władzami, by musieć wycofywać swych wojsk. Stąd alarm, jaki podnieśli nad ranem rosyjscy blogerzy militarni, gdy nad bazą zawyły syreny.

„Zostało to sklasyfikowane jako 'wrogi atak naziemny'. Natychmiast włączył się system obrony powietrznej Pancyr. Słychać było strzały i eksplozje” – informował rosyjski bloger Błochin.

Kanonada trwała blisko godzinę, a nalot na bazę sił powietrznych potwierdziły również kanały Vchk-OGPU i Astra. Blogerzy sugerują, iż za atakiem stać może organizacja Hay'at Tahrir al-Sham, a byłoby to o tyle zaskakujące, iż właśnie ona jest zapleczem politycznym nowych syryjskich władz. Tymczasem pojawiają się spekulacje, iż to nie przypadek, bowiem jest jeszcze ktoś, komu zależy na jak najszybszym wycofaniu rosyjskich wojsk z Syrii, a tym kimś jest niedawny przyjaciel Putina – turecki prezydent, Erdogan.

Tajemnicza rola Turcji za plecami Rosjan

Syryjskie media nie ukrywają bowiem, że sunnicka Turcja zwróciła się do nowych władz kraju z propozycją utworzenia na terenie Syrii własnej bazy lotniczej, a wiadomości te potwierdził Reuters. Tureckie samoloty miałby zająć miejsce Rosjan i pomóc Syryjczykom walczyć z Kurdami, którzy w Turcji traktowani się jako organizacja terrorystyczna. Zbliżenie turecko-syryjskie zanotował również Polski Instytut Stosunków Międzynarodowych.

„Dla Turcji korzystne byłoby ustanowienie stałej obecności wojskowej na terenie Syrii. W ten sposób mogłaby wzmacniać syryjskie bezpieczeństwo, ale także zwalczać kurdyjskie oddziały w Syrii, które uznaje za główne zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa narodowego. Ustanowienie stałej obecności w Syrii wzmacniałoby też pozycję Turcji wobec Rosji, z którą wcześniej musiała zawierać kompromisy, aby móc swobodnie zwalczać Kurdów” – piszą analitycy PISM.

W ich ocenie, Syria, która za czasów Asada opierała swe bezpieczeństwo na Rosji i Iranie, teraz szukać ma nowych sojuszników. Jeśli zaś postawi na Turków, to dla Rosjan i jej żołnierzy może zabraknąć miejsca. Przeczuwając podobny obrót spraw, Rosjanie już wcześniej zaczęli przerzucać cześć swych sił zbrojnych z Syrii do Libii, gdzie z otwartymi rękoma przyjął ich generał Haftar.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
oprac. Wojciech Kubik
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej specjalizujący się w tematyce obronności i bezpieczeństwa.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraByły przyjaciel wbija nóż w plecy? Wielka baza w ogniu »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj