Ukraina straciła za dużo czołgów. Operacja kurska była ciosem w bilans sił!

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
22 marca 2025, 07:19
Zdobyczny czołg Abrams w rosyjskich rękach
Zdobyczny czołg Abrams w rosyjskich rękach/Telegram
Bitwa o Kursk, która miała być przełomem, okazała się bolesną lekcją dla ukraińskich sił zbrojnych. Mimo że Rosja formalnie straciła więcej czołgów, to Ukraina nie może sobie pozwolić na taki bilans strat, pisze Forbes. Konflikt to wyczerpująca wojna na wyniszczenie, a każda utracona maszyna jest coraz trudniejsza do zastąpienia przez Ukrainę.

Niemal remis – bardziej bolesny dla Kijowa

W opublikowanym wczoraj artykule, analitycy Forbes stwierdzili że w ośmiomiesięcznej operacji w rejonie Kurska Ukraina straciła 55 czołgów, a Rosja 66. Przy tym jak rozumiemy dane te są z nieoficjalnego zestawieniem sporządzonego przez analityków open-source z zachodniego kolektywu Oryx. Na pierwszy rzut oka wygląda to na sukces — straty Rosjan są wyższe. Problem w tym, że to za mało. Według analityków, aby utrzymać przewagę i osłabiać rosyjską armię szybciej niż ta ukraińską, Kijów powinien zadawać trzykrotnie większe straty. W Kursku ta proporcja nie została osiągnięta. Wręcz przeciwnie — straty były niemal równe, co oznacza, że Ukraina de facto przegrała tę bitwę.

Warto tu dodać, że rosyjskojęzyczna strona Lostarmour podaje zupełnie inne cyfry i udokumentowało na tym obszarze zdjęciami co najmniej 69 zniszczonych ukraińskich czołgów w tym Leopardy, Abramsy, Challenger i PT-91 Twardy. Ogółem na terenie walk w okręgu kurskim Lostarmour udokumentował zdjęciami i geolokalizacjami ponad 1000 jednostek zniszczonego lub przechwyconego ukraińskiego uzbrojenia.

Dlaczego Kursk był inny niż reszta frontu

Dotąd zdaniem Forbes, Ukraina utrzymywała korzystny stosunek strat — na jeden własny czołg przypadały co najmniej trzy zniszczone rosyjskie. Bitwa o Sudżę to wyjątek. Pole walki w obwodzie kurskim okazało się niezwykle trudne: niewielka skala, duże zagęszczenie wojsk i dominacja rosyjskich dronów kamikadze sprawiły, że czołgi padały jeden po drugim. Ostatecznie Ukraińcy musieli się wycofać, nie osiągnąwszy przewagi, mimo lokalnych sukcesów. Co gorsza, zostawili za sobą pole bitwy, na którym porzucili sprzęt wojskowy, który często po naprawie będzie mógł być wykorzystany przez Rosjan. Co więcej, cześć ze zniszczonego rosyjskiego sprzętu pancernego, zostanie naprawiona i wróci na front. Dodajmy, że codziennie, Rosjanie publikują nowe zdjęcia wojskowych trofeów, w tym czołgi i bojowe wozy piechoty produkcji zachodniej.

abrams, wrak, rosja
Nawet wraki zachodnich czołgów mogą być propagandowo wykorzystane. Na zdjęciu wystawiany wrak Abramsa.

Wojna na wyniszczenie to gra na wyczerpanie

Eksperci z ukraińskiej grupy analitycznej Frontelligence Insight nie mają wątpliwości — stosunek strat 1 do 1 to scenariusz niekorzystny dla Kijowa. Ukraina nie ma takich zapasów ani takich możliwości produkcyjnych jak Rosja. Dlatego każda bitwa, w której straty są niemal równe, oznacza realne osłabienie jej potencjału obronnego.

Wojna trwa już ponad 37 miesięcy i nie zanosi się na szybkie zakończenie. W tym czasie Ukraina straciła prawie tyle samo czołgów, ile miała na początku, a Rosja choć przetrzebiła swoje siły, wciąż ma czym walczyć. Pytanie, kto pierwszy się wyczerpie, pozostaje otwarte.

Sławomir Biliński

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj