Ten tydzień miał przynieść przełom w rozmowach na temat brexitu. Nadal jednak nierozwiązana pozostaje kwestia rybołówstwa na brytyjskich wodach. Jak tymczasem twierdzi irlandzki minister spraw zagranicznych Simon Coveney, jeśli w ciągu nadchodzącego tygodnia, do 10 dni, negocjatorom nie uda się porozumieć, szanse na ratyfikację porozumienia handlowego będą niewielkie. Parlament Europejski potrzebuje około sześciu tygodni na przygotowanie do ostatecznego głosowania. Planowano je na 16 grudnia, ale teraz mówi się o ewentualnym dodatkowym posiedzeniu w czasie przerwy świątecznej. Jeśli do głosowania miałoby dojść 28 grudnia, porozumienie powinno było zostać zawarte… w miniony poniedziałek. Europejscy dyplomaci liczą jednak na kreatywność eurodeputowanych i wciąż liczą na przełom.

To oznacza, że brexit będzie trzymać przedsiębiorców w niepewności do samego końca. To kłopot przede wszystkim dla polskich firm transportowych. Granicę pomiędzy UE a Wielką Brytanią codziennie przekracza 1,2 tys. ciężarówek.

Ambasada brytyjska w Warszawie przypomina, że niezależnie od wyniku rozmów, pod koniec okresu przejściowego Wielka Brytania opuści jednolity rynek i unię celną, więc z umową czy bez – nastąpią zmiany, na które firmy powinny się przygotować. Jeśli chcą kontynuować handel, polscy przedsiębiorcy muszą w większości przypadków uzyskać numer dla podmiotów gospodarczych UE EORI, co można szybko zrobić online. Ambasada zaleca też sprawdzenie wymagań dotyczących nowych licencji lub certyfikatów oraz określenie tego, kto zajmie się procedurami celnymi.

Biznesmeni najbardziej boją się chaosu na granicach od 1 stycznia. Wiceprezes firmy transportowej Trans Petro Color Krzysztof Tański spodziewa się dużych opóźnień w dostawach.

– Brytyjczycy obiecali wsparcie informatyczne przy przekraczaniu granicy, ale to przecież nie będzie tak, że wszystko będzie odbywać się przez internet i ciężarówki będą jechać bez problemów. Trzeba się będzie zatrzymać, zeskanować dokumenty. Nie wiemy też, jak to wsparcie techniczne zadziała. W pierwszych tygodniach na pewno będzie paraliż, zanim nauczymy się, jak to wszystko funkcjonuje – podkreśla przedsiębiorca.

Reklama

Dlatego ambasada brytyjska podkreśla, że przewoźnicy muszą wiedzieć, jakie dokumenty powinni im przekazać handlowcy, i nie powinni próbować przekraczać granicy, jeśli nie mają wszystkich wymaganych papierów.

Ekspert Deloitte Rafał Zajączkowski przekonuje, że twardy brexit nie musi oznaczać kolejek na granicy. – To jest w znacznej mierze kwestia kontroli fizycznej. Na wschodniej granicy obowiązują zgłoszenia celne, ale tam nie obserwujemy raczej gigantycznych kolejek – mówi. Za prawidłowe zgłoszenia celne będą odpowiadali przedsiębiorcy, ale za ich kontrolę oraz kontrolę fizyczną towarów odpowiada administracja celna.

– Analizując statystyki, obecnie kontrole fizyczne przed zwolnieniem towarów należą raczej do rzadkości, a tendencja jest taka, by kontrole odbywały się raczej po zgłoszeniu towarów, czyli po dokonaniu formalności celnych i były oparte na dokumentach, a nie na fizycznej weryfikacji ładunku. Daje to nadzieję na utrzymanie płynności ruchu towarowego, choć zwłaszcza pierwsze dni po brexicie mogą być dużym wyzwaniem – podkreśla specjalista.

Jak dodaje Krzysztof Tański, dużym ułatwieniem może być okres próbny zapowiadany przez Wielką Brytanię. Pełne procedury celne mają obowiązywać dopiero po pół roku od brexitu.

Wiceprezes Trans Petro Color obawia się też spadku liczby zamówień w przyszłym roku. – Obserwujemy wzmożone dostawy, jakby Brytyjczycy się chcieli zaopatrzyć przed czasem. Potem nastąpi okres mniejszych dostaw – mówi Krzysztof Tański. W jego ocenie brexit będzie w szczególności bardzo dużym wyzwaniem dla polskiego sektora transportu, który zajmuje się nie tylko dostawami na Wyspy, ale również wykonuje usługi w samej Wielkiej Brytanii. Twardy brexit może oznaczać, że pojawi się konkurencja na miejscu.

Na brexit bez umowy można się przygotować, ale lepiej zrobić to wcześniej. Rafał Zajączkowski przekonuje, że można zrobić dużo: od oceny tego, jaki wpływ może mieć brexit na naszą działalność, po podjęcie konkretnych działań.

– W przypadku brexitu bez porozumienia trzeba się liczyć z wprowadzeniem granicy celnej. Trzeba będzie zacząć składać zgłoszenia celne, płacić cło i VAT importowy – mówi specjalista.

Uzyskanie numeru EORI to pierwszy krok, by móc składać zgłoszenia celne. Jak mówi Zajączkowski, przedsiębiorcy potrzebują też informacji, które niekoniecznie mają, jeśli dokonują wyłącznie transakcji wewnątrzwspólnotowych. Potrzebna jest dokładna klasyfikacja celna, trzeba też ustalić pochodzenie celne towaru i jego wartość celną. Część towarów to towary wrażliwe, np. spożywcze lub pochodzenia zwierzęcego, które mogą wymagać dodatkowych świadectw, certyfikatów, badań. ©℗

Granicę między UE a UK przekracza codziennie 1,2 tys. ciężarówek