Eksperci: Chiny wykorzystują Afrykę do obsadzania ważnych stanowisk

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
4 czerwca 2021, 21:56
Dżibuti
<p>Dżibuti</p>/ShutterStock
Choć Afryka odpowiada obecnie za niecałe 5 proc. handlu międzynarodowego Chin, poparcie stolic afrykańskich jest kluczowe dla obsadzania wpływowych agencji międzynarodowych protegowanymi Pekinu, jak było w przypadku Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) lub kandydatami przyjaznymi wobec ChRL - jak w przypadku Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

Państwa afrykańskie stanowią ponad jedną czwartą wszystkich członków ONZ. Spośród 15 oenzetowskich agencji wyspecjalizowanych, czterema kierują obecnie Chińczycy. Żaden inny naród nie ma tak wielu przedstawicieli wśród szefów tych agencji.

W Afryce mieści również jedyna jak dotąd zamorska baza wojskowa Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Chiny sukcesywnie rozbudowują bazę w Dżibuti, a dowódca armii USA na Afrykę Stephen Townsend oceniał niedawno, że osiągnęła ona już rozmiary umożliwiające obsługę lotniskowców. Chińczycy „rozglądają się na kontynencie za innymi możliwościami” budowy baz – dodał.

Chiny są już największym partnerem handlowym Afryki, a w pierwszym kwartale br. dwustronna wymiana była o 27 proc. większa niż rok wcześniej, gdy fabryki i porty zamykano z powodu pandemii koronawirusa. ChRL jest też największym pożyczkodawcą Afryki.

„Chiny mają wiele do zyskania poprzez podawanie pomocnej dłoni przyjaciołom walczącym z koronawirusem w Afryce. W przeciwieństwie do niektórych punktów widzenia, nie będzie to oznaczało oportunistycznego przejmowania ropy, miedzi czy ziemi uprawnej. Największą nagrodą dla Pekinu jest kapitał polityczny” – pisała w 2020 roku komentatorka agencji Bloomberga Clara Ferreira Marques.

Nie oznacza to bynajmniej – oceniała Ferreira Marques – że bogactwa naturalne i interesy handlowe nie są dla Chin istotne. Chińskie firmy dostrzegają potencjał Afryki jako rosnącego rynku zbytu dla swoich produktów, w tym telefonów i innych urządzeń elektronicznych.

Wzrost chińskich wpływów gospodarczych w Afryce to tendencja utrzymująca się od 20 lat. W północnej części kontynentu Chiny wyłożyły od 2015 roku 11 mld dolarów na budowę autostrady poprzez Maghreb, od Sahary Zachodniej po Libię. Z autostrady ma korzystać 60 mln ludzi. W Afryce Wschodniej zbudowane przez Chińczyków drogi i koleje ułatwiają natomiast handel pomiędzy Etiopią a Dżibuti.

Na południu Chiny współpracowały z Namibią i Afrykańskim Bankiem Rozwoju nad wartą 300 mld dolarów rozbudową portu. Mieszkańcom Angoli ma zaś służyć finansowana z chińskich pożyczek elektrownia wodna Caculo Cabaca za 4,5 mld dolarów – wylicza portal The Conversation.

Według hongkońskiego dziennika „South China Morning Post” chińskie firmy będą w dalszym ciągu dominujące w budowie afrykańskich hydroelektrowni, autostrad, portów i kolei, mimo że Pekin jest teraz ostrożniejszy w udzielaniu pożyczek. Jako powody gazeta wskazuje niskie ceny oferowane przez chińskich wykonawców i wciąż stosunkowo łatwy dostęp do kredytów z państwowych chińskich instytucji.

Krytycy na Zachodzie zarzucają Chinom próby wciągnięcia biedniejszych krajów, w tym państw afrykańskich, w „pułapkę zadłużenia”. Pekin stanowczo temu zaprzecza, tymczasem część afrykańskich przywódców chętnie korzysta z chińskiej pomocy infrastrukturalnej, zwłaszcza w obliczu konsekwentnego spadku wartości handlu pomiędzy Afryką a USA.

W 2019 roku chiński rząd umorzył Kamerunowi 78 mln dolarów długu zaciągniętego na budowę infrastruktury. Prasa spekulowała potem, że w zamian Kamerun wycofał swojego kandydata i poparł wiceministra rolnictwa ChRL Qu Dongyu w wyborach szefa FAO. Ostatecznie Qu pokonał kandydatkę z Francji i objął to stanowisko.

Pandemia doprowadziła do poważnych zgrzytów w relacjach Chin z państwami Afrykańskimi. Ostrą reakcję części afrykańskich stolic wywołała fala dyskryminacji Afrykanów w Kantonie na południu ChRL, gdzie byli oskarżani o szerzenie koronawirusa, poddawani przymusowym badaniom, a nawet wyrzucani na ulicę z mieszkań i hoteli. W Afryce roznoszenie patogenu zarzucano natomiast Chińczykom.

Pekin stara się poprawić swój wizerunek poprzez sprzedaż i darmowe dostawy sprzętu przeciwepidemicznego oraz rodzimych szczepionek na Covid-19. Chińskie preparaty trafiły m.in. do Kamerunu, gdzie na lotnisku odbierał je premier Joseph Dion Ngute.

Według The Conversation zabiegi te przyniosły natychmiastowy skutek, a niektórzy afrykańscy przywódcy, którzy krytykowali wcześniej traktowanie Afrykanów w Chinach, zmienili ton. Prezydent Nigerii Muhammadu Buhari oświadczył na przykład, że jest „zadowolony z postępu” w dwustronnych relacjach.

Portal ocenia, że rosnące wpływy Chin w Afryce mają „globalne implikacje” dla Stanów Zjednoczonych, uznawanych za głównego adwersarza Pekinu. Administracja prezydenta USA Joe Bidena zapowiadała zwiększenie zaangażowania w Afryce, ale gdy do tego dojdzie, może być już za późno, by prześcignąć Chiny – twierdzi The Conversation.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj