Z Fredem McMahonem rozmawia Sebastian Stodolak
Zajmuje się pan w Instytucie Frasera oceną stanu wolności obywatelskich i gospodarczych na świecie. Mijają właśnie dwa lata od wybuchu pandemii - wolności jest więcej czy mniej?
Reklama
Fred McMahon - ekonomista z kanadyjskiego wolnorynkowego Instytutu Frasera, współtwórca rankingu wolności gospodarczej Economic Freedom of The World: To skomplikowane pytanie. Niektórzy uważają, że jakiekolwiek restrykcje są wbrew ich wolności. Zdaniem tych osób wolności dzisiaj mamy zdecydowanie mniej.
A pańskim?
John Locke twierdził, że narzędziem ochrony wolności są rządy prawa. Któż może być wolny, mawiał, jeśli jego bliźni może go ograniczać w dowolny sposób i dowolnie narzucać swoją wolę. Ludzie, w tym wolnorynkowcy, często jednak nie rozumieją, że te słowa nie oznaczają samowoli, lecz wolność połączoną z odpowiedzialnością. Częścią odpowiedzialności jest poszanowanie wolności innych. Jeśli za cenę niewielkich ograniczeń mojej wolności unikam narażenia bliźnich na zachorowanie na COVID-19, cenę tę warto zapłacić.
Francuski think tank Institut économique Molinari opublikował opracowanie, z którego wynika, że mocniejsze restrykcje przełożyły się na lepszą ochronę wolności - kraje z grupy „zero COVID” szybciej wracały do normalności. Ale dla mnie ta teza brzmi karkołomnie, bo przecież pandemia trwa.
Czy ludziom należy pozwalać na jazdę po pijanemu? Pamiętam, gdy w Kanadzie w latach 60. XX w. wprowadzono limit dopuszczalnej zawartości alkoholu we krwi dla kierowców - 0,8 promila. I pamiętam protesty, że jak to tak, dlaczego, po alkoholu lepiej mi się prowadzi, a poza tym taki limit godzi w wolność. Nie godzi. Rządy prawa w tradycji zachodniej to nie tylko ochrona jednostki przed państwem, lecz także jednostki przed innymi jednostkami. Nie mogę cię uderzyć, nie mogę jeździć po pijanemu, narażając twoje życie, i nie mogę ryzykować twojego zdrowia w pandemii.
I dlatego nie mogę w pandemii prowadzić siłowni, ale już kasyno tak? To akurat przykład z Polski. Władza w pandemii - na pewno u nas - była arbitralna, wydając niespójne i absurdalne zarządzenia. Jak to się ma do rządów prawa?
Wcześniej rozmawialiśmy o kwestii konceptualnego rozumienia wolności, a teraz o empirii. Rozumiem, że uważa pan, że empirycznie uzasadnione byłoby zamknięcie kasyn, a siłowni nie?
Cóż…
Moim zdaniem nie mamy jeszcze wystarczającej ilości danych. Politycy muszą podejmować decyzje na bazie niepełnych informacji. Ale, w porządku, przyznaję, w tym wypadku intuicja podpowiadałaby, żeby zamknąć kasyna, a nie siłownie.
Nie obawia się pan, że „niepełne informacje” to świetna narracja do usprawiedliwiania nadużyć władzy?
To możliwe - dlatego ochrona wolności wymaga nieustannej czujności oraz obserwacji. Jak na razie jednak nie ma dowodów, że gdziekolwiek na świecie zamykano biznesy z wykorzystaniem klucza politycznego.
Co to znaczy?
Że zamykano biznesy zwolenników partii X, a nie Y. Polityka pandemiczna spełniała więc warunek stawiany dobremu prawu przez takich liberałów jak Friedrich August von Hayek: ma obejmować wszystkich znajdujących się w tej samej sytuacji w równym stopniu.
Nie wspomniałem panu, że kasyna w Polsce są źródłem większego zysku dla Skarbu Państwa niż siłownie.
Wie pan - wasz rząd, rząd Władimira Putina czy Viktora Orbána - naprawdę nie potrzebują pandemii, by nadużywać władzy.