Made in China? Niekoniecznie. Tajemnica sztucznych rzęs

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
7 lutego 2024, 21:09
[aktualizacja 7 lutego 2024, 21:11]
sztuczne rzęsy
W sklepach kosmetycznych na całym świecie kuszące obietnicą dramatycznego spojrzenia sztuczne rzęsy często noszą etykietę "Made in China". Ta pozornie prosta informacja kryje jednak mroczną tajemnicę./Unsplash
W sklepach kosmetycznych na całym świecie kuszące obietnicą dramatycznego spojrzenia sztuczne rzęsy często noszą etykietę "Made in China". Ta pozornie prosta informacja kryje jednak mroczną tajemnicę: znaczna część tych rzęs pochodzi w rzeczywistości z Korei Północnej, kraju znanego z łamania praw człowieka i objętego sankcjami ONZ ze względu na program nuklearny.

Fałszywe rzęsy stanowią dochodowy biznes reżimu Kim Dzong Una. Przetwarzanie i pakowanie rzęs z Korei Północnej odbywa się w sąsiednich Chinach. Ten sprytny manewr pozwala reżimowi Kim Dzong Una ominąć sankcje i uzyskać niezbędne waluty zagraniczne. Według ustaleń agencji Reuters, eksport rzęs z Korei Północnej do Chin wzrósł w 2023 roku o ponad 100 proc. Peruki i rzęsy stanowiły blisko 60 proc. tego eksportu, o wartości około 167 milionów dolarów.

Gdzie trafiają rzęsy z Korei Północnej?

Sztuczne rzęsy z Korei Północnej, ukryte pod etykietą "Made in China", trafiają na rynki całego świata, w tym do Europy, Ameryki Północnej i Japonii. Znajdują się na półkach sklepów kosmetycznych, salonów fryzjerskich, a nawet w ofertach internetowych.

Chociaż handel rzęsami nie narusza bezpośrednio prawa międzynarodowego, budzi wiele kontrowersji. Po pierwsze, pracownicy w Korei Północnej, którzy produkują rzęsy, otrzymują znikome wynagrodzenie – według niektórych źródeł dziesięciokrotnie niższe od płac chińskich pracowników. Po drugie, istnieje uzasadnione podejrzenie, że reżim Kim Dzong Una czerpie zyski z tego handlu, które mogą być wykorzystywane na cele militarne lub represyjne.

Konkretne firmy, które znają problem?

Monsheery, chiński producent rzęs z Pingdu, otwarcie przyznaje się do korzystania z półproduktów z Korei Północnej. Zresztą w Pingdu, znanym jako "stolica świata rzęs", wiele firm produkuje rzęsy z wykorzystaniem półproduktów z Korei Północnej. Amerykańska firma kosmetyczna e.l.f. Cosmetics w 2019 roku zawarła ugodę z władzami USA w związku z zarzutami nieumyślnego sprzedawania sztucznych rzęs zawierających materiały z Korei Północnej.

Z kolei Cinderella Amisolution, południowokoreańska marka, opierała się na dostawach z Korei Północnej, co doprowadziło do problemów z jakością po zamknięciu granicy przez reżim Kim Dzong Una.

Co można zrobić?

Należy podjąć kroki, aby zwiększyć przejrzystość łańcucha dostaw sztucznych rzęs i upewnić się, że firmy nie przyczyniają się do łamania praw człowieka lub finansowania reżimów autorytarnych. Możliwe rozwiązania obejmują wzmocnienie kontroli celnych i stosowanie bardziej restrykcyjnych procedur weryfikacyjnych i wprowadzenie obowiązkowego certyfikatu pochodzenia dla sztucznych rzęs. Istotne może okazać się również zwiększenie świadomości wśród konsumentów o potencjalnym pochodzeniu rzęs "Made in China".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj