Forsal logo

"Szpieg, który chciał być zauważony". Niemcy komentują wizytę szefa CIA w Moskwie

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
15 minut temu
"Szpieg, który chciał być zauważony". Niemcy komentują wizytę szefa CIA w Moskwie
"Szpieg, który chciał być zauważony". Niemcy komentują wizytę szefa CIA w Moskwie/Shutterstock
Wizyta Johna Ratcliffe’a w Moskwie miała wysłać Kremlowi jasny sygnał: atak na państwo NATO spotka się z reakcją Sojuszu. Niemiecka prasa określa podróż szefa CIA mianem „geopolitycznej demonstracji” i wskazuje, że do potencjalnego rosyjskiego ataku może dojść wcześniej, niż przewidywano.

"Die Zeit": Szpieg, który chciał być zauważony

Tygodnik „Die Zeit” nazywa Ratcliffe’a „szpiegiem, który chciał być zauważony”. Szef amerykańskiego wywiadu ma możliwości i środki, aby złożyć wizytę Moskwie w sposób tajny. John Ratcliffe zrobił coś wręcz przeciwnego – poleciał do Moskwy jednym z największych samolotów transportowych. Jego podróż można było śledzić na portalach, a lądowanie zdziwieni Rosjanie mogli nagrywać swoimi telefonami komórkowymi.

Podróż szefa CIA była „geopolityczną demonstracją”, aby nikt nie miał wątpliwości, że celem jego wizyty było ostrzeżenie Rosji przed atakiem na kraj NATO – stwierdza Joerg Lau. Zdaniem komentatora świadczy to o tym, że bezpieczeństwo Europy nie jest Stanom Zjednoczonym tak obojętne, jak mogłoby się wydawać po wypowiedziach Donalda Trumpa. Ameryka chce naprawić nadwyrężone odstraszanie i zapobiec powstaniu w Rosji przekonania, że może eskalować konflikt nie ponosząc żadnych kosztów.

Wizytę w Moskwie można uznać za ostrzeżenie – „nie wyciągajcie z naszego niepowodzenia na Bliskim Wschodzie wniosku, że macie w Ukrainie, w Krajach Bałtyckich czy w wojnie hybrydowej przeciwko Niemcom, wolną rękę. Przesłanie wizyty brzmi - »Widzimy wyraźnie, co robicie«”.

"Niezwyczajna aktywność" NATO na wschodniej flance

„Die Zeit” zwraca uwagę na „niezwyczajną aktywność” NATO na wschodniej flance. Od 18 sierpnia nad Polską Północną i Krajami Bałtyckimi obserwować można liczne samoloty krajów NATO. Nie są to zgłoszone manewry. Celem jest najwidoczniej odstraszanie. „NATO pokazuje, że może użyć swoich kombinowanych zdolności tam, gdzie istnieje niebezpieczeństwo, że Rosjanie przetestują gotowość Sojuszu do obrony” – czytamy w „Die Zeit”.

„Sueddeutsche Zeitung”: Wizyta szefa CIA w Rosji to nadzwyczajne wydarzenie

Dziennik „Sueddeutsche Zeitung” uznał wizytę szefa CIA w stolicy Rosji za „nadzwyczajne wydarzenie”. Hubert Wetzel pisze, że sytuacja na wschodniej flance NATO nie jest spokojna, chociaż większość rosyjskiej armii jest związana na Ukrainie. „Rosyjska ofensywa wojsk lądowych może wydawać się nieprawdopodobna, ale nie dotyczy to przestrzeni powietrznej sojuszu. Rosja wyśrubowała w minionych miesiącach wojskowe prowokacje wobec krajów NATO - ilościowo i jakościowo” – zaznaczył komentator.

Wetzel wymienił Polskę jako przykład, przypominając o wtargnięciu rok temu w polską przestrzeń powietrzną „raczej prymitywnych i nieuzbrojonych dronów”. W tym roku na polskim polu wylądował natomiast „nowoczesny rosyjski pocisk sterowany, który ma także wersję z głowicą nuklearną”.

Rosja coraz bardziej „zbliża się do granicy, która oddziela wojnę hybrydową od prawdziwego ataku”. Ataki hybrydowe posiadają dwie cechy – nie można ich jednoznacznie przypisać jakiemuś państwu i nie zagrażają bezpośrednio życiu.

Nie dotyczy to przypadków – w Polsce i na lotnisku w Lipsku, a to oznacza, że Putin jest „gotowy do podjęcia w konfrontacji z NATO większego ryzyka i nie przejmuje się tym, że Sojusz to wie”.

Istnieją uzasadnione przyczyny, dla których Pentagon w niektórych dokumentach mówi nie o „flance wschodniej” NATO, lecz o „froncie wschodnim”. Dobrze się stało, że jeden z najwyższych przedstawicieli USA pojechał do Moskwy, aby ostrzec przed przekształceniem zimnego frontu we front gorący – czytamy w konkluzji komentarza w „Sueddeutsche Zeitung”.

"FAZ": Wizyta szefa CIA w Moskwie to za mało

Zdaniem „Frankfurter Allgemeine Zeitung” wizyta szefa CIA nie wystarczy. Zachodni stratedzy od dawna wychodzą z założenia, że Putin może rozszerzyć stałą eskalację swojej wojny hybrydowej przeciwko państwom NATO na atak zielonych ludzików na kraje bałtyckie, uważając że Sojusz ze strachu przed wejściem w gorącą wojnę z Rosją zostawi zaatakowanych na pastwę losu i rozpadnie się – pisze Berthold Kohler.

Komentator zwraca uwagę, że Kreml zbroi się „bardziej niż wymaga tego wojna w Ukrainie”. Stosując cyberataki, sabotaż i coraz bardziej bezczelne ataki dronów, Rosja „testuje zdecydowanie i zwartość NATO”. Zachęca ją do tego nie tylko słaba reakcja Europy na jej prowokacje, ale przede wszystkim prezydent USA, który „przestał się uważać za obrońcę Europy”. Dosłownie powiedział, że Putin „może robić z Europejczykami, co zechce”.

Poważni politycy uznali teraz, że „trzeba uświadomić najpierw Trumpowi, a potem Putinowi, że to przyzwolenie już nie obowiązuje. „Czy na Kremlu zrobi to wrażenie? Wizyta szefa CIA nie wystarczy. Podobna wizyta (przed 2022 r.) nie zapobiegła napadowi Kremla na Ukrainę” – przypomniał Kohler.

„Jeżeli Waszyngton rzeczywiście chce coś zrobić, aby odstraszyć Putina, to powinien w Krajach Bałtyckich i innych państwach frontowych rozlokować amerykańskich żołnierzy w znacznej liczbie oraz zwiększyć wsparcie Ukrainy” – pisze w konkluzji Kohler.

"Die Welt": Putin może widzieć okienko do taku na kraje NATO

„Dotychczas Europejczycy uważali, że Rosja odważy się na atak na kraje NATO dopiero pod koniec tej dekady. Wizyta szefa CIA w Moskwie wskazuje na inny scenariusz” – czytamy w „Die Welt”.

„Jest prawdopodobne, że Putin widzi obecnie okienko możliwości do ataku. Jednym z powodów są zbrojenia w Europie, które powodują, że za kilka lat Europa będzie znacznie bardziej zdolna do obrony niż dzisiaj” – pisze komentator.

Jego zdaniem Europa obecnie jest „narażona na zranienie” tym bardziej, że zarówno Europejczycy, jak i Rosjanie wątpią w pomoc ze strony Ameryki Trumpa. W dodatku, zdolność USA do obrony ucierpiała wskutek wojen w Ukrainie i Iranie, które „uszczupliły rezerwy amunicji i pocisków przechwytujących”.

Europa musi być gotowa do konfrontacji z Rosją znacznie wcześniej niż pod koniec tej dekady – pisze „Die Welt”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
oprac. Kamil Nowak

Redaktor i wydawca strony głównej, z redakcjami Grupy Infor (Forsal.pl, Dziennik.pl, GazetaPrawna.pl, Infor.pl, ZdrowieGO.pl) związany od 2010 roku. Zajmuje się tematyką stosunków międzynarodowych, polityki gospodarczej i technologicznej, bezpieczeństwa, a także psychologią, zarządzaniem i pracą. Wcześniej zajmował się naukowo teoriami społeczeństwa sieci. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autora"Szpieg, który chciał być zauważony". Niemcy komentują wizytę szefa CIA w Moskwie »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj