Rosyjskie zagrożenie nie osłabnie wraz z końcem wojny
W analizie opublikowanej przez "Foreign Affairs" Kofman – ekspert Carnegie Endowment for International Peace – podważa jeden z najpopularniejszych poglądów na Zachodzie: że wojna z Ukrainą trwale złamała potencjał militarny Rosji. Według Kofmana odbudowa rosyjskiej armii jest przesądzona. Otwarte pozostaje jedynie pytanie o tempo tego procesu.
Jego zdaniem Rosja może w ciągu pięciu–siedmiu lat odbudować potencjał zdolny poważnie zagrozić NATO. Do bardziej ograniczonych operacji przeciwko państwom NATO, na przykład krajom bałtyckim, może być gotowa jeszcze wcześniej.
To ważna uwaga w czasie, gdy wielu obserwatorów skupia się przede wszystkim na bieżących problemach armii Putina: narastających stratach, braku postępów na froncie, utracie przewagi w wojnie dronów.
Rosja traci ludzi i sprzęt. Jednocześnie staje się większa
Według przywołanych przez Kofmana danych Rosja mogła stracić od 400 do 500 tys. zabitych żołnierzy oraz od 600 do 800 tys. rannych. Do tego straciła ponad 14 tys. pojazdów opancerzonych i tysiące sztuk innego sprzętu.
Mimo to liczebność armii Putina wzrosła z około 850 tys. do 1,3 mln żołnierzy.
Jeszcze bardziej zaskakujące są dane dotyczące uzbrojenia. Rosja wyciągnęła z magazynów tysiące pojazdów, uruchomiła produkcję i remonty sprzętu, a także otrzymała ponad 300 systemów artyleryjskich z Korei Północnej. Według autora już dziś może dysponować podobną liczbą wozów bojowych jak przed rozpoczęciem inwazji.
Najważniejszy jest jednak inny wniosek: Rosja może zakończyć wojnę z większą liczbą żołnierzy, rozbudowanym potencjałem uderzeń dalekiego zasięgu i znacznie większym doświadczeniem bojowym niż w 2022 r. Przyszła armia rosyjska nie będzie kopią tej, która wkroczyła do Ukrainy. Będzie liczniejsza i lepiej dostosowana do realiów współczesnego pola walki.
Wojna bezzałogowców dopiero się rozkręca
Największą zmianą jest bezprecedensowy rozwój systemów bezzałogowych. Rosja produkuje dziś miliony dronów taktycznych rocznie. W 2025 r. miała wytworzyć ponad 70 tys. dronów uderzeniowych dalekiego zasięgu, a na 2026 r. zakontraktowała co najmniej 100 tys. kolejnych.
Jeszcze ważniejsze od liczby maszyn jest to, czego Rosjanie nauczyli się podczas wojny. Wykorzystanie dronów różnego typu zostało skoordynowane z artylerią, rozpoznaniem i środkami walki elektronicznej w jeden system pozwalający szybciej wykrywać cele i niemal natychmiast je niszczyć.
Jeżeli obecne tempo produkcji zostanie utrzymane, kilka lat po wojnie Rosja może dysponować milionami dronów taktycznych i setkami tysięcy większych systemów uderzeniowych. Zdaniem Kofmana to właśnie ten potencjał będzie jedną z najważniejszych zmian w rosyjskich siłach zbrojnych.
NATO uczy się zbyt wolno. Nie odrabia dronowej lekcji
Jedna z najmocniejszych tez artykułu dotyczy stanu wojsk państw zachodnich. Kofman uważa, że wiele armii NATO nadal nie jest przygotowanych do działania na polu walki nasyconym dronami, czujnikami i precyzyjnymi środkami rażenia.
Autor przywołuje interakcje ukraińskich jednostek dronowych z siłami państw Sojuszu na wspólnych manewrach. Wnioski nie są optymistyczne. Zachodnie armie mają problem z funkcjonowaniem w środowisku, które ekspert określa mianem "masowej precyzji", gdzie niemal każdy ruch może zostać wykryty, a cel – zaatakowany.
Rosja nie przewyższa NATO pod względem potencjału lotniczego, możliwości wywiadowczych czy siły marynarki wojennej. Zdobywa jednak doświadczenia, których nie da się odtworzyć podczas ćwiczeń i symulacji.
Zachód już popełnił ten błąd
Kofman przypomina, że po wojnie z Gruzją w 2008 r. rosyjską armię powszechnie uznano za nieudolną i zacofaną. Kilka lat później ta sama armia zajęła Krym i skutecznie interweniowała w Syrii.
Po sukcesach w Syrii wahadło wychyliło się w drugą stronę. Rosję zaczęto postrzegać jako niemal równorzędnego rywala NATO. Pełnoskalowa inwazja na Ukrainę pokazała, że również ta ocena była przesadzona.
Dlatego ekspert ostrzega przed kolejnym wahnięciem. Jego zdaniem niebezpiecznie jest wyciągać daleko idące wnioski na temat przyszłości rosyjskiej armii wyłącznie na podstawie jej obecnych wyników w Ukrainie.
Na koniec Kofman ostrzega: Rosja pozostaje mocarstwem znajdującym się w długotrwałym procesie schyłku, ale proces ten przebiega wolniej, niż wielu zachodnich obserwatorów chciałoby wierzyć. A właśnie takie państwa najłatwiej zlekceważyć.
Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.
