Rosyjska gospodarka wyraźnie się krztusi
Coraz więcej ekonomistów zwraca uwagę na pogarszającą się sytuację gospodarczą Rosji. Oficjalne dane pokazały, że w pierwszym kwartale 2026 roku rosyjski PKB skurczył się o 0,2 proc. Według "The Economist" częściowo było to skutkiem podwyżki VAT, która skłoniła Rosjan do większych zakupów jeszcze pod koniec 2025 roku.
Jednocześnie nie widać oznak załamania. Wbrew wcześniejszym prognozom Rosja zdołała częściowo dostosować się do sankcji, przekierowując znaczną część handlu do Chin i Indii. W latach 2022–2025 realny PKB na mieszkańca wzrósł o 12 proc. Według prognoz tygodnika rosyjska gospodarka może urosnąć w tym roku o około 1 proc. To wynik porównywalny z prognozami dla Francji czy Kanady.
Wojna kosztuje Kreml coraz więcej
Koszty wojny stale jednak rosną. Według "The Economist" Rosja przeznaczyła w ubiegłym roku na cele wojskowe od 7 do 8 proc. PKB. To ogromne obciążenie, ale zdaniem autorów wciąż zbyt małe, by samo w sobie doprowadzić do gospodarczego krachu.
Jednocześnie Ukraina coraz skuteczniej uderza w rosyjskie zaplecze energetyczne. Od początku 2026 roku straty związane z atakami na infrastrukturę rafineryjną miały przekroczyć 7 mld dolarów. Obejmują one zarówno zniszczenia, jak i przestoje zakładów oraz opóźnienia w dostawach.
Rosną także problemy budżetowe. Według doniesień rosyjskie ministerstwo finansów ostrzegło Kreml, że wydatki wojenne stają się coraz większym ciężarem dla państwa. W pierwszych czterech miesiącach 2026 roku deficyt budżetowy osiągnął 5,9 bln rubli. W czerwcu pojawiły się również informacje, że wydatki wojskowe mogą być o 40 proc. wyższe od tych zapisanych w budżecie na bieżący rok.
Dlaczego nie doszło do krachu?
Mimo narastających problemów autorzy tygodnika nie spodziewają się szybkiego załamania rosyjskiej gospodarki. Ich zdaniem Kreml nadal dysponuje narzędziami pozwalającymi finansować wojnę. Władze mogą podnosić podatki, zwiększać zadłużenie na rynku krajowym i korzystać z części zgromadzonych wcześniej rezerw.
Dodatkowym wsparciem pozostają dochody z eksportu surowców. Pomimo ukraińskich ataków wartość rosyjskiego eksportu w kwietniu była nieco wyższa niż rok wcześniej. Pomagały w tym okresowe wzrosty cen ropy oraz utrzymanie dostaw do części zagranicznych odbiorców.
Co mogłoby naprawdę zaszkodzić Rosji?
Zdaniem "The Economist" większym zagrożeniem niż obecne problemy byłoby jednoczesne wystąpienie kilku niekorzystnych czynników. Chodzi przede wszystkim o dalsze zaostrzenie zachodnich sankcji, trwały spadek cen ropy oraz skuteczniejsze ukraińskie ataki na sektor naftowy.
Nawet wtedy bardziej prawdopodobny wydaje się jednak scenariusz długotrwałej stagnacji niż gwałtownego załamania. Rosyjska gospodarka coraz wyraźniej nosi ślady wojennego wyczerpania, ale nadal zachowuje zdolność do finansowania działań zbrojnych. W ocenie tygodnika potrzeba znacznie silniejszego wstrząsu, aby zatrzymać rosyjską gospodarkę wojenną.
Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.
