„Rosjanie je zrujnowali. Pozdejmowali klosze na lampy, gniazdka elektryczne i sedesy. Niebawem pokażemy całemu światu barbarzyńskie podejście Rosjan” - powiedział w środę telewizji 4. Kanał.

Według admirała trzy jednostki, które Rosja przekazała Ukrainie w poniedziałek, nie dotarły jeszcze do ukraińskich wód terytorialnych.

„Obecnie dopiero podchodzą do wód terytorialnych; dotrą do nich o godzinie 16 (15 w Polsce). One są holowane na bardzo niskiej prędkości. Nie poruszają się samodzielnie” - relacjonował Woronczenko.

Rosjanie oddali Ukraińcom trzy jednostki, które zajęli po ich ostrzelaniu w listopadzie 2018 r. Są to kutry Nikopol i Berdiansk oraz holownik Jany Kapu. Wszystkie one są własnością ukraińskiej marynarki wojennej.

Rosjanie zaatakowali ukraińskie okręty, gdy próbowały one przepłynąć z Morza Czarnego na Morze Azowskie przez łączącą je i kontrolowaną przez Rosję Cieśninę Kerczeńską. Jednostki zostały przejęte, a 24 członków ich załóg aresztowano.

Marynarze wrócili do kraju 7 września w ramach wymiany osób aresztowanych i skazanych w Rosji i na Ukrainie, która objęła po 35 osób z każdej ze stron.

Zgodnie z umowami dwustronnymi między Ukrainą i Rosją Morze Azowskie i Cieśnina Kerczeńska to wewnętrzne terytoria obu państw i oba państwa mają na nich swobodę żeglugi.

Uwolnienie marynarzy oraz zwrot okrętów nakazał Rosji w maju br. Międzynarodowy Trybunał Prawa Morza (ITLOS) w Hamburgu.

Według rosyjskich mediów zwrot Ukrainie jej okrętów wiąże się z rozpoczynającym się 9 grudnia w Paryżu szczytem czwórki normandzkiej (Ukraina, Rosja, Niemcy, Francja), poświęconym trwającemu od ponad pięciu lat konfliktowi na wschodzie Ukrainy.

W spotkaniu przywódców czterech krajów po raz pierwszy weźmie udział nowy prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, który w kampanii wyborczej obiecywał rodakom zakończenie konfliktu na linii Moskwa-Kijów. Będzie to jednocześnie pierwsze osobiste spotkanie Zełenskiego z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, którego udział potwierdził już Kreml.