Gdy Kijów będzie chciał wystawić Moskwie rachunek za wojnę, to powinien on opiewać na grubo ponad bilion dolarów. Wyliczenia kosztów agresji podjął się ekonomista Viktor Tsyrennikov z Uniwersytetu Nowojorskiego.
Wyobraźmy sobie, pisze naukowiec, że jest koncern, który posiada wiele fabryk, ale wtem jeden z konkurentów wynajmuje zbirów, którzy zaczynają niszczyć te zakłady. Czy przedsiębiorstwo nie ma prawa domagać się zadośćuczynienia za bandyckie zachowanie? A teraz w miejsce koncernu postawmy państwo, a w miejsce fabryk gospodarkę kraju produkującą przeróżne dobra czy usługi, a w konsekwencji także dostatek obywateli. Wtedy jednak przychodzi agresja, która to wszystko niszczy. Utracone bogactwo można na potrzeby naszego rachunku oszacować jako utracony w wyniku wojny PKB. Taką właśnie technikę liczenia rachunku za wojnę przyjął Tsyrennikov.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Rafał Woś
Autor jest zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność” oraz publicystą wydawanego przez NBP „Obserwatora Finansowego”
Zobacz
|
