Rosyjska agresja zmieniła nastawienie Ukraińców do członkostwa w Unii Europejskiej. Trzeba jednak pamiętać, że droga naszego wschodniego sąsiada do UE będzie bardzo długa oraz wyboista. Chodzi nie tylko o dewastujący wpływ wojny, jej wciąż niepewny wynik oraz problemy z oligarchią i korupcją. Znaczenie może mieć także stosunek samych Ukraińców do kilku kwestii, które są fundamentalne w przypadku Unii Europejskiej. Jedną z nich jest możliwość nabywania nieruchomości (w tym rolnych) przez obcokrajowców. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl już dwa lata temu informowali o zapowiadanym uwolnieniu rynku ukraińskich gruntów rolnych. Liberalizacja obrotu działkami rolnymi na Ukrainie rzeczywiście nastąpiła (w połowie 2021 roku). Warto przyjrzeć się tej reformie, która ma duże znaczenie również w kontekście geopolityki. Niestety, rosyjska agresja odsunęła w czasie dalsze decyzje dotyczące obrotu gruntami, które mogą być kluczowe dla Ukrainy.

Uruchomienie wewnętrznego rynku działek to duża zmiana

Reklama

Dla Polaków posiadających grunty rolne, całkowity brak możliwości ich sprzedaży wydaje się wręcz niepojęty. Właśnie takie gruntowe moratorium obowiązywało u wschodnich sąsiadów przez całe 20 lat (od 2001 r. do 2021 r.). Zakaz sprzedaży działek rolnych był początkowo uzasadniany jako rozwiązanie niepozwalające na skupienie dużych areałów w rękach niewielu właścicieli. Zagrożenie oligarchizacją ziemi rolnej faktycznie wydawało się spore na początku bieżącego stulecia.

Opisywane przepisy równocześnie pozbawiły jednak około siedem milionów Ukraińców możliwości sprzedaży swoich działek rolnych. W tym kontekście trzeba przypomnieć, że dzięki podziałowi gruntów należących wcześniej do spółdzielni rolniczych, obywatele Ukrainy w latach 90. otrzymali około 30 mln ha ziemi rolnej. Tacy nowi właściciele gruntów często decydowali się później na wydzierżawienie większości swoich działek dużym rolnikom i pozostawienie na własne potrzeby tylko niewielkiego areału. Najwięksi rolnicy korzystali na dużej podaży ziemi pod dzierżawę, gdyż mogli oferować właścicielom niskie czynsze.

Dzięki obowiązującym już niemal od roku, rewolucyjnym przepisom, na Ukrainie powstał wewnętrzny rynek obrotu gruntami rolnymi. W ramach pierwszej fazy reformy, którą zaplanowano na okres od 1 lipca 2021 roku do 1 stycznia 2024 roku, jedynie obywatele ukraińscy mogą nabywać ziemię rolną z uwzględnieniem limitu wynoszącego 100 hektarów na osobę. Począwszy od 2024 r. zarejestrowane na Ukrainie firmy będą mogły nabyć do 10 000 hektarów gruntów rolnych.

Cudzoziemcy nadal nie mogą kupić żyznych czarnoziemów

Znamienny wydaje się fakt, że nawet przyjęcie opisywanych powyżej, dość restrykcyjnych zasad obrotu ukraińską ziemią rolną wywołało bardzo ożywioną dyskusję w Radzie Najwyższej Ukrainy i wymagało rozpatrzenia ponad 4000 poprawek. Zwolennikom liberalizacji przepisów udało się przeforsować zmiany prawne tylko pod warunkiem, że możliwość zakupu gruntów rolnych przez obcokrajowców (również jako wspólników ukraińskich firm) zostanie wprowadzona zależnie od wyniku referendum. Na razie nie wiemy, kiedy takie ogólnonarodowe głosowanie mogłoby się odbyć. Kluczowe znaczenie ma bowiem walka z rosyjskim agresorem.

Prawdą jest, że władze Ukrainy mogły zorganizować to ważne referendum jeszcze w 2021 r. Problem polegał na tym, że rezultat głosowania byłby z góry znany i dość niewygodny politycznie w kontekście europejskich aspiracji naszego wschodniego sąsiada. Wiosną 2021 roku agencja Rating przeprowadziła sondaż, zgodnie z którym tylko 21% badanych obywateli Ukrainy opowiedziało się za możliwością zakupu ziemi rolnej przez obcokrajowców. Badanie opinii publicznej wykonane przez Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii w czerwcu minionego roku potwierdziło bardzo negatywny stosunek Ukraińców do zakupu ziemi rolnej przez cudzoziemców (84,1% odpowiedzi przeciwko).

Stosunek ukraińskiego społeczeństwa do zakończenia gruntowego moratorium dla obcokrajowców z UE oczywiście może się zmienić na skutek rosyjskiej agresji. Poza tym ustawodawstwo unijne dopuszcza pewne uzasadnione ograniczenia w obrocie ziemią rolną (np. okresy przejściowe). Niemniej jednak, wydaje się, że kwestia dalszej liberalizacji obrotu gruntami rolnymi może być jedną z największych przeszkód na długiej drodze Ukrainy do Unii Europejskiej. Jeżeli natomiast chodzi o zagranicznych inwestorów, to ich apetyt na czarnoziemy będzie w dużej mierze zależał od stabilizacji politycznej i gospodarczej Ukrainy.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl