Orban wstrzymał pomoc wojskową dla Ukrainy. Przed wyborami do Parlamentu Europejskiego straszy Węgrów udziałem w wojnie

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
3 czerwca 2024, 20:46
Viktor Orban
Viktor Orban przed wyborami do europarlamentu straszy rodaków wysłaniem węgierskich wojsk do Ukrainy/ShutterStock
Wbrew narracji rządu w Budapeszcie Węgry mają duże zapasy wojskowe, które mogłyby zostać przekazane Ukrainie – twierdzi Andras Racz, węgierski ekspert ds. bezpieczeństwa z think tanku DGAP. Ocenia jednak, że obecny rząd Viktora Orbana się na to nie zdecyduje.

Węgierska armia posiada kilkaset wozów bojowych BTR-80, które w znacznej części znajdują się w fazie wycofania z eksploatacji – napisał w niedzielę Racz na swoim profilu na Facebooku. Według niego przekazanych mogłoby zostać również sporo sprzętu artyleryjskiego i technicznego.

Wybory do Parlamentu Europejskiego z pomocą wojskową dla Ukrainy w tle

Rząd w Budapeszcie konsekwentnie sprzeciwia się jednak pomocy militarnej dla Kijowa. „Węgry nigdy nie udzieliły tego rodzaju pomocy wojskowej i nie udzielą jej tak długo, jak długo obecny rząd będzie u władzy” – podkreśla ekspert DGAP.

W kampanii przed wyborami do Parlamentu Europejskiego Fidesz partia premiera Viktora Orbana skoncentrowała się na wojnie na Ukrainie. Według rządowej narracji tylko Fidesz gwarantuje trzymanie się kraju z daleka od wojny na Wschodzie.

Kto może wysłać żołnierzy na Ukrainę?

„Straszenie, że Węgrzy +zostaną wciągnięci w wojnę+ lub węgierska młodzież zostanie zmuszona do walki za Ukrainę, jest po prostu nieprawdziwe” – twierdzi Racz. „Ani UE, ani NATO nie mogą zdecydować, że państwa członkowskie będą zobowiązane do wysłania wojsk na Ukrainę, jeśli tego nie chcą” – dodaje analityk.

W jego ocenie najlepsza gwarancja, że Węgrzy nie będą musieli uczestniczyć w wojnie, to skuteczne bronienie się Ukrainy przed rosyjską inwazją. „Dopóki Ukraina będzie walczyć, Rosja po prostu nie będzie miała siły, by zaangażować się w otwartą konfrontację z NATO” – twierdzi Racz.

Marzenia o wielkości

Dodaje, że odgrywanie znaczącej roli mediatora w wojnie, co sygnalizowała węgierska dyplomacja, jest „daleko poza możliwościami Budapesztu”.

Z Budapesztu Marcin Furdyna 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj