Niemcy się doigrały? KE wszczęła procedurę naruszeniową ws. wiz pracowniczych, które uderzają w polskie firmy

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
10 lutego 2026, 09:42
Niemcy się doigrały? KE wszczęła procedurę naruszeniową ws. wiz pracowniczych, które uderzają w polskie firmy
Niemcy się doigrały? KE wszczęła procedurę naruszeniową ws. wiz pracowniczych, które uderzają w polskie firmy/shutterstock
Berlin wiele lat temu wprowadził system dodatkowych wiz dla pracowników (wizy Vander Elst), który zmusza obywateli państw spoza UE (np. Ukrainy) do ubiegania się o dodatkowe dokumenty, pomimo posiadania zezwolenia na pobyt lub wizy długoterminowej. Zdaniem Komisji Europejskiej ten dodatkowy wymóg wizowy narusza unijne prawo. Sprawa ta jest bardzo ważna dla polskich firm, gdyż Berlin, poprzez system dodatkowych wiz, faktycznie blokował wysyłanie do Niemec pracowników z Ukrainy, zatrudnionych w polskich przedsiębiorstwach.

KE uruchomiła procedurę naruszeniową

Procedura została uruchomiona pod koniec stycznia. Jej powodem są wieloletnie praktyki Niemiec, polegające na zmuszaniu obywateli państw spoza UE (np. Ukrainy), którzy przeszli już kontrolę imigracyjną i posiadają zezwolenie na pobyt lub wizę długoterminową wydaną przez inne państwo członkowskie, do ubiegania się o dodatkową wizę – tzw. wizę Vander Elst. O taką wizę trzeba się starać w niemieckich placówkach dyplomatycznych. Jest ona wymagana przy delegowaniu pracowników do Niemiec także na okres do 90 dni.

Zdaniem KE dodatkowy wymóg wizowy narusza unijne prawo, ogranicza bowiem zapisaną w traktatach UE swobodę świadczenia usług.

Niemcy mają czas na odniesienie się do sprawy

Niemcy mają dwa miesiące na ustosunkowanie się do zarzutów Komisji. Jeśli nie zmienią swoich regulacji, KE może przejść do kolejnego etapu procedury, która w ostateczności może zakończyć się skierowaniem sprawy do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Sprawa wiz Vander Elst

Kwestią wiz Vander Elst w Polsce zajmował się m.in. Europejski Instytut Mobilności Pracy – think tank łączący środowiska pracodawców, naukowców, pracowników oraz urzędników.

– Decyzja KE była dla nas miłym zaskoczeniem, ponieważ potwierdziła prezentowane przez nas od lat stanowisko, że wymóg uzyskania dodatkowych wiz stanowi naruszenie artykułu 56 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, który gwarantuje wszystkim przedsiębiorstwom możliwość korzystania ze swobody świadczenia usług i delegowania w tym celu swoich pracowników niezależnie od ich obywatelstwa – powiedział PAP prezes Instytutu Stefan Schwarz.

System dodatkowym wiz blokował wysyłanie do Niemiec pracowników z Ukrainy zatrudnionych w polskich firmach

Jak dodał, wprowadzając system dodatkowych wiz, Berlin faktycznie blokował wysyłanie do Niemiec pracowników spoza UE, np. Ukrainy, zatrudnionych w polskich firmach.

– Mamy udokumentowanych wiele przypadków, w których pracownicy delegowani przez polskie przedsiębiorstwa byli zatrzymywani przez niemiecką policję federalną i odwożeni siłą do granicy z Polską, mimo że posiadali dokumenty poświadczające legalny pobyt i zatrudnienie w Polsce. Takim deportacjom często towarzyszył dwuletni zakaz ponownego wjazdu na terytorium Niemiec lub do strefy Schengen. Niektórzy byli poddawani rewizjom osobistym i przesłuchiwani na posterunkach policji, mimo że nie naruszali żadnego prawa. Czasami byli zostawiani w środku lasu przy drodze, z wyładowanymi telefonami komórkowymi. Liczymy, że decyzja KE zakończy ten proceder – powiedział PAP Schwarz.

Uzyskanie dodatkowej wizy w praktyce jest niewykonalne

Jak zauważył, część firm próbowała uzyskiwać dodatkowe wizy dla swoich pracowników, ale w praktyce było to niezwykle trudne.

Uzyskanie tzw. wizy Vander Elst jest w praktyce niewykonalne. System informatycznych rejestracji wizyt w celu jej uzyskania na stronach niemieckich placówek dyplomatycznych praktycznie cały czas pokazuje, że nie ma wolnych slotów, żeby umówić się na spotkanie. Jeśli nawet to się uda, wymagana jest fizyczna obecność w ambasadzie Niemiec i skompletowanie ogromnej liczby dokumentów. Procedura wizowa jest tak zaprojektowana, że jednocześnie można złożyć tylko jeden wniosek – co czyni ją bezużyteczną w przypadku delegowania zespołów pracowników – powiedział.

Ekspert Instytutu dr Marcin Kiełbasa powiedział PAP, że polskie firmy co roku ponosiły miliardowe straty w związku z obowiązkiem uzyskiwania dodatkowych wiz narzuconych przez Niemcy.

– Wiemy, że część polskich firm, które delegują pracowników za granicę, po prostu zrezygnowała z zatrudniania obcokrajowców. Część wysyłała pracowników bez tej wizy, biorąc na siebie ryzyko i koszty ponoszone z tytułu odsyłanych z Niemiec do Polski pracowników z przysłowiowym wilczym biletem – dodał.

KE uruchomiła procedurę naruszeniową

Zdaniem Schwarza uruchomienie przez Brukselę procedury wobec Niemiec jest dowodem na to, że prawo europejskie działa i że warto walczyć o jego przestrzeganie, nawet jeśli naruszeń dopuszcza się największa gospodarka Unii.

– Decyzja Komisji jest efektem lat pracy i konsekwentnego wskazywania na to naruszenie. Zdarzało się nam usłyszeć, że nic nie da się zrobić, bo „to przecież Niemcy”. A jednak się udało – podsumował.

Do czasu nadania depeszy PAP nie otrzymała komentarza Stałego Przedstawicielstwa Niemiec przy UE w tej sprawie.

Z Brukseli Łukasz Osiński

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj