Niemcy mają pozostać centrum logistycznym

„Podczas gdy w Afganistanie miałem do czynienia z niestety wysoką, ale dającą się opanować liczbą rannych, obecnie muszę przygotować się na możliwość tysiąca rannych żołnierzy dziennie. Im bliżej się temu przyglądam, tym bardziej staje się to złożone i trudniejsze do wyobrażenia” - powiedział Funke.

Utworzone w październiku 2024 r. UstgKdoBw odpowiada za wszystko, co jest potrzebne do kontynuowania działań wojennych za linią frontu. Zadania obejmują ewakuację i leczenie rannych, rekwirowanie zasobów od sektora prywatnego oraz dostarczanie zaopatrzenia i posiłków na pole walki.

„Ważne jest dla nas, aby Niemcy pozostały centrum logistycznym i abyśmy jak najdłużej zarządzali liniami dostaw w sposób jak najbardziej płynny, co oznacza, że jeśli jedna trasa zawiedzie, będziemy mieli możliwość skorzystania z innych” - wyjaśnił.

"Bez koncepcji obrony totalnej nie bylibyśmy w stanie się bronić"

Funke, który wstąpił do zachodnioniemieckiej armii na kilka lat przed końcem zimnej wojny, uważa, że w obliczu rosyjskiego zagrożenia konieczny jest powrót do podejścia, w którym obrona kraju jest sprawą całego społeczeństwa. „To musi być jasno powiedziane, że bez wsparcia cywilnego, bez koncepcji obrony totalnej, nie bylibyśmy w stanie się bronić” - podkreślił.

Przed 1990 r. Niemcy Zachodnie miały nie tylko powszechny pobór do wojska dla mężczyzn i pół miliona osób w służbie wojskowej, ale także niezwykle szczegółowe plany dotyczące zadań, jakie w przypadku wojny miałyby wykonać wszystkie elementy sił zbrojnych oraz cywile.

W czssach zimnej wojny „każdy z nas dokładnie wiedział, gdzie zostanie rozmieszczony"

W tamtych czasach „każdy z nas dokładnie wiedział, gdzie zostanie rozmieszczony podczas wojny obronnej, aż do konkretnego okopu. To znaczy, było to naprawdę precyzyjne, nie tylko ogólnikowo jak »gdzieś tam w pobliżu Kassel«, lecz w konkretnej wsi i w tym konkretnym zakątku lasu” - wyjaśnił generał.

Innym przykładem jest to, że w czasie zimnej wojny Deutsche Bahn były zobowiązane do zapewnienia w ciągu trzech dni pociągów zdolnych do transportu sprzętu wojskowego. „Nie było to potrzebne przez wiele lat »dywidendy pokojowej« od 1990 r. do chwili obecnej, więc cały system popadł w zapomnienie. Uważam jednak, że powinniśmy do niego powrócić. Już pracujemy nad tym” - powiedział Funke.

Jak dodał, niektóre firmy są świadome tego problemu i aktywnie ćwiczą, jak poradzić sobie w sytuacji kryzysowej. Wiele innych jednak nie wie nawet, ilu rezerwistów zostanie powołanych spośród ich pracowników. „Im dalej są (od sektora obronnego), tym mniej dostrzegają, że może to również ich dotyczyć. Nie jest to zła wola ani głupota; po prostu nie do końca rozumieją jeszcze konsekwencje” - wyjaśnił generał.