Unia Europejska próbuje przeforsować wspólną odpowiedź fiskalną na recesję związaną z epidemią Covid-19, ale jest powstrzymywana przez Polskę i Węgry. Kraje te sprzeciwiają się powiązaniu unijnych funduszy ze zobowiązaniem do przestrzegania zasad praworządności, gdyż uważają, że stanowi to zbyt głęboką ingerencję w ich sprawy wewnętrzne.

Ale nawet jeśli Brukseli uda się wypracować kompromis w sprawach politycznych, to pojawi się głębokie pytanie finansowe dotyczące wartego 750 mld euro pakietu „Next Generation EU”. Brzmi ono następująco: jak można zagwarantować, że kraje, które otrzymają pomoc, wykorzystają ją we właściwy sposób?

Włochy na przykład mają problem przy wypracowywaniu spójnego planu dotyczącego wykorzystania przyznanych im grantów i pożyczek. Pojawia się ryzyko, że duża część środków zostanie zmarnowana na niewłaściwe projekty. Tzw. kraje oszczędne, w tym Holandia i Austria, sprzeciwiały się tworzeniu tego rodzaju narzędzia i może się wkrótce okazać, że poczują się usprawiedliwione w swoim oporze.

Jak UE będzie kontrolować wydawanie środków z funduszu odbudowy?

Reklama

Unia Europejska wykonała duży krok, proponując fundusz odbudowy. Zasadniczo Komisja Europejska musi upewnić się, że poszczególne rządy skierują europejskie fundusze na projekty, które będą służyły określonym priorytetom, takim jak wzrost produktywności i walka ze zmianami klimatu. W praktyce jednak Bruksela będzie miała trudności, aby pozbawić państwa narodowe tych środków w razie niewłaściwego wykorzystania, ponieważ krajowi politycy zaczną krzyczeć, że „eurokraci” głodzą obywateli danego państwa. Komisja Europejska może w tej sytuacji próbować wywierać presję, ale będzie musiała liczyć na to, że poszczególne rządy wydadzą te środki we właściwy sposób.

Tymczasem Włochy udowodniły już, że proces ten może nie przebiegać właściwie. Partnerzy koalicyjni, czyli populistyczny Ruch Pięciu Gwiazd oraz Demokraci, nie mogą dojść do porozumienia, kto powinien odpowiadać za przydzielanie środków. Włochy mają otrzymać od UE 209 mld euro w granatach i pożyczkach i oba ugrupowania koalicyjne postrzegają te środki jako okazję do konsolidacji swojej władzy w kraju poprzez sypnięcie pieniędzmi we właściwe miejsca.

Aby pogodzić sprzeczne interesy, włoski rząd chce stworzyć grupę do 300 urzędników, którzy będą się rekrutowali z różnych ministerstw. Niestety włoska biurokracja nie zawsze odznacza się dużą wydajnością, więc istnieje realne ryzyko niewłaściwego wykorzystania środków.

Unia Europejska nie za bardzo pomaga. Spór o praworządność przesuwa pierwszą rundę wypłat na lato 2021 roku. To opóźnienie grozi osłabieniem tempa wychodzenia z koronakryzysu i pogłębięniem trwałych szkód, gdyż więcej rentownych firm wypadnie z rynku i więcej bezrobotnych utraci swoje kwalifikacje lub zniechęci się. Niemniej narodowy plany odbudowy mają być wysłane do Brukseli dopiero na wiosnę, więc teoretycznie Włochy mają czas, aby naprawić sytuację.

Problem jednak polega na tym, że Włochy zatraciły jakiekolwiek poczucie celu lub kierunku. Roberto Gualtieri, włoski minister finansów, jest zajęty przedstawianiem kolejnych pakietów ratunkowych, mających pomóc najbardziej dotkniętym przez nowe lockdowny. Gdy spojrzymy dalej niż tylko na obecny kryzys, to priorytety rządu nie są jasne jeśli chodzi o pobudzanie gospodarki w dłuższej perspektywie. Premier kraju Giuseppe Conte zdaje się dryfować, co pokazuje jego spadająca popularność.

Bruksela wciąż chroni Włochy

Dziś Unia Europejska chroni Włochy przed problemami. Europejski Bank Centralny (EBC) tak skorygował swój program zakupu aktywów na korzyść włoskich obligacji, że ich rentowności osiągnęły rekordowe minima. Dodatkowo Bruksela zawiesiła zasady fiskalne na ten i na przyszły rok, pozwalając Włochom podnieść deficyt budżetowy powyżej 10 proc. PKB. Co więcej, Niemcy i Francja wydają się być zdeterminowane, aby zmaterializować wart 750 mld euro fundusz pandemiczny – niezależnie od oporu Węgier czy Polski.

Włochy nie mogą zakładać, że ta postawa będzie trwała wiecznie. Widzieliśmy już kilku starszych polityków z Włoch, w tym Riccardo Fraccaro, podsekretarza stanu z Ruchu Pięciu Gwiazd i Davida Sassoli, szefa Parlamentu Europejskiego z ugrupowania Demokratów, którzy twierdzą, że długi zaciągnięte podczas pandemii powinny zostać darowane.

Kilku urzędników EBC zdążyło na to odpowiedzieć twierdząc, że nawet anulowanie części zadłużenia państwowego, które jest w posiadaniu EBC, byłoby sprzeczne z traktatami europejskimi, zakazującymi monetyzacji zadłużenia.

Przez wiele lat Włochy domagały się solidarności od swoich sąsiadów. Fundusz pandemiczny jest konkretną odpowiedzią na aktualne wyzwania. Rzym musi teraz pokazać, że może w efektywny sposób wydawać pieniądze. Gra toczy się o coś więcej niż tylko o włoską wiarygodność. Tą stawką jest przyszłość całej Unii Europejskiej.