W czasie ubiegłotygodniowego posiedzenia niemieckiego rządu koalicja pod przewodnictwem Olafa Scholza zgodziła się na to, że Berlin może odgrywać konstruktywną rolę w czasie rozmów o tym, jak przekazać miliardy euro Ukrainie – informuje jeden z urzędników. Inną opcją pomocy byłoby wysłanie środków z poziomu krajowego.

Temat ten będzie przedmiotem rozmów ministrów finansów państw G-7, które odbędzie się w dniach 18-20 maja w Bonn.

Reklama

Z kolei Unia Europejska w środę ma zaprezentować podobny zestaw propozycji, wśród których znajdzie się wykorzystanie pożyczek z unijnego budżetu, które gwarantowałyby państwa UE. Uzyskane w ten sposób środki mają być przeznaczone na pokrycie ukraińskich wynagrodzeń i świadczeń – wynika z informacji agencji Bloomberg.

Niemcy preferują wykorzystanie miliardów euro za pośrednictwem Europejskiego Banku Inwestycyjnego, który później wydałby inwestorom gwarancje UE – donoszą informatorzy, którzy proszą o zachowanie anonimowości.

Rzecznik prasowy niemieckiego rządu oraz resortu finansów odmówili komentarza.

Akceptowalne rozwiązania

Niemiecki minister finansów Christian Lindner powiedział w ubiegłym tygodniu dziennikarzom, że nie popiera pomysłu emisji wspólnego długu UE, ale – jak twierdzi jedna z osób z jego bliskiego otoczenia – jest też otwarty na inne instrumenty w ramach UE, które mogą zapewnić wsparcie finansowe.

Niemcy są również gotowe na rozważenie przejęcia rezerw rosyjskiego banku centralnego za granicą i wykorzystanie ich na rzecz odbudowy Ukrainy. „Dyskutujemy już te pomysły na forum G-7 oraz Unii Europejskiej, a na stole są pewne propozycje” – mówił Lindner kilku europejskim gazetom.

Jeśli zaś chodzi o przejęcie prywatnych środków Rosjan objętych sankcjami, to Berlin widzi już tu pewne przeszkody natury prawnej. „Nawet jeśli mamy do czynienia z rosyjskimi oligarchami, to musimy szanować rządy prawa” – dodał Lindner.