Niemcy: Ujawniono tajny raport dotyczący Podziemia Narodowosocjalistycznego odpowiedzialnego za śmierć 10 osób

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
7 listopada 2022, 09:06
Antyimigrancki protest niemieckiej skrajnej prawicy
<p>Antyimigrancki protest niemieckiej skrajnej prawicy z 17 stycznia 2015 roku, Frankfurt nad Odrą</p>/Shutterstock
Raport o roli Urzędu Ochrony Konstytucji Hesji w stosunku do Podziemia Narodowosocjalistycznego (NSU) miał pozostać tajny do 2044 roku. Niedawno opublikowały go Magazin Royale Jana Boehmermanna z telewizji ZDF i portal FragDenStaat. Dokumenty ujawniają "bardziej niż wątpliwy obraz pracy heskiego Urzędu Ochrony Konstytucji".

Raport o pracy heskiego Urzędu Ochrony Konstytucji miał pozostać pod kluczem do 2134 roku - 120 lat - ale później termin ten skrócono do 30 lat - do 2044 roku. ZDF Magazin Royale satyryka Jana Boehmermanna i portal FragDenStaat opublikowały teraz tajne akta. Autorzy raportu nie badali prawicowego ekstremistycznego Podziemia Narodowosocjalistycznego, które jest odpowiedzialne za wiele morderstw, ale Urząd Ochrony Konstytucji w Hesji i jego rolę w stosunku do NSU.

Tak zwane Podziemie Narodowosocjalistyczne zamordowało w latach 2000-2007 dziesięć osób. Fakt, że za zbrodniami stali neonaziści, wyszedł na jaw dopiero wtedy, gdy dwaj sprawcy, Uwe Mundlos i Uwe Boehnhardt, popełnili w 2011 roku samobójstwo i pozostawili po sobie filmy z przyznaniem się do winy - przypomina portal t-online. Śledczy nie zakładali wcześniej, że istniały jakiekolwiek powiązania ze środowiskiem prawicowych ekstremistów. Porażka władz spowodowała kryzys w niemieckiej polityce bezpieczeństwa.

Boris Rhein, ówczesny minister spraw wewnętrznych, a obecnie premier Hesji, zarządził więc w 2012 roku przegląd. W 2014 roku Urząd Ochrony Konstytucji złożył 250-stronicowy raport do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Hesji. Zawierał on ocenę wskazówek, jakie służby specjalne otrzymywały na temat skrajnej prawicy w latach 1992-2012 i jak sobie z nimi radziły.

Dopiero w 2017 roku posłowie z partii Lewicy odkryli, że raport w ogóle istnieje. Już wtedy domagali się publikacji. Petycja o ujawnienie dokumentów znalazła ponad 130 tys. sygnatariuszy - podaje t-online.

Według ZDF Magazin Royale i FragDenStaat tajne dokumenty ujawniają "bardziej niż wątpliwy obraz pracy heskiego Urzędu Ochrony Konstytucji; zwłaszcza w latach 90". Portal tygodnika "Spiegel" relacjonuje, że "w aktach tajnych służb panował chaos. To przede wszystkim to, co ujawnia sprawozdanie. I już samo to jest skandalem (...)".

Raport "daje pojęcie, dlaczego mimo licznych informatorów na scenie neonazistowskiej nie udało się powstrzymać terroru NSU. Bo na nic zdadzą się najlepsze źródła, jeśli uzyskane informacje nie zostały sprawdzone, nie zostały nawet w sposób zrozumiały zdeponowane w aktach (...)" - zauważa "Spiegel".

Minister spraw wewnętrznych Hesji Peter Beuth bronił w maju 2021 roku decyzji o niepublikowaniu akt - przypomina telewizja ZDF. "Nieodłącznym elementem pracy naszych organów bezpieczeństwa jest to, że nie mogą one ujawniać wszystkim swoich metod pracy" - mówił wówczas w parlamencie krajowym w Wiesbaden. "W przeciwnym razie sami wrogowie konstytucji mogliby wykorzystać te informacje do walki z naszymi wspólnymi wartościami lub do konkretnego zagrożenia dla ludzi".

Z Berlina Berenika Lemańczyk

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj