"Staram się skończyć WOJNY BEZ KOŃCA. Rozmawiam z obydwiema stronami. (...) Mówię - uderzyć w Turcję bardzo silnie finansowo i sankcjami, jeśli nie będą grali zgodnie z regułami! Uważnie obserwuję!" - napisał prezydent.

W kolejnym tweecie stwierdził: "Turcja planowała atak na Kurdów od dawna. Walczyli ze sobą od niepamiętnych czasów. Nie mamy żołnierzy ani Wojska nigdzie w okolicy (...) Niektórzy chcą, abyśmy wysłali dziesiątki tysięcy żołnierzy do tego regionu i zaczęli nową wojnę. Turcja jest członkiem NATO. Inni mówią TRZYMAJCIE SIĘ Z DALEKA, pozwólcie Kurdom walczyć w swoich własnych bitwach (nawet z naszą pomocą finansową)".

W środę Trump napisał na Twitterze, że "WEJŚCIE NA BLISKI WSCHÓD JEST NAJGORSZĄ DECYZJĄ PODJĘTĄ W HISTORII NASZEGO KRAJU!". Bronił też swojej decyzji o wycofaniu amerykańskich oddziałów z północno-wschodniej Syrii.

Reklama

"Economist" przypomniał, że Ankara od dawna groziła Kurdom; "ten region, kontrolowany przez milicje, którym przewodzą Kurdowie, był de facto amerykańskim protektoratem, aż kilka dni temu prezydent Trump postanowił go porzucić. (...) Trump w praktyce otworzył Turcji drogę (do inwazji)" - komentuje brytyjski tygodnik.

Bojownicy YPG byli najważniejszym wsparciem USA w walce z Państwem Islamskim (IS). To właśnie kurdyjskie milicje są przede wszystkim celem ofensywy tureckich wojsk. "Decyzja Trumpa (...) została powszechnie skrytykowana przez GOP (Partię Republikańską - PAP). Wielu kongresmenów oskarża Trumpa o zdradę sojusznika USA" - podsumowuje "The Hill".

W środę ruszyła przeciw nim turecka ofensywa. Według ekspertów, również ze środowiska Republikanów i bliskich sojuszników prezydenta, jak senator Lindsey Graham i kongresmenka Liz Cheney, decyzja Trumpa o wycofaniu amerykańskich żołnierzy z północno-wschodniej Syrii ułatwiła Ankarze atak na Kurdów.

W środę Cheney powiedziała, że Kongres "musi działać i będzie działał" w związku z atakiem Turcji na siły YPG, które były sojusznikiem Ameryki w IS. Wydała też oświadczenie, w którym napisała: "Decyzja prezydenta Trumpa o wycofaniu sił USA z północnej Syrii ma przewidywalne i straszne konsekwencje".

"Ta decyzja pomaga adwersarzom Ameryki - Rosji, Iranowi i Turcji i otwiera drogę do odrodzenia się IS" - głosi też komunikat pani senator.

Nieco wcześniej Cheney, córka byłego wiceprezydenta w administracji George'a W. Busha Dicka Cheneya, napisała na Twitterze: "Nie sposób zrozumieć, dlaczego Donald Trump porzucił sojuszników Ameryki, pozwalając na ich rzeź i powrót IS" - podaje "The Hill".

W wywiadzie dla portalu Axios Graham powiedział, że Trump "naraża kraj na ryzyko i ryzykuje swoją prezydenturą". "Ma nadzieję, że skoryguje swoją politykę" - dodał. Biały Dom odmówił portalowi skomentowania opinii Grahama.

Zdaniem ekspertów największym niebezpieczeństwem związanym z ofensywą turecką jest powrót dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie (IS), tymczasem Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), w skład których wchodzi YPG, poinformowały, że w związku z turecką ofensywą wstrzymały operacje wojskowe wymierzone w IS. "SDF przerwały operacje anty-IS ponieważ nie można prowadzić żadnych operacji, gdy jest się zagrożonym przez dużą armię na własnej, północnej granicy" - poinformował przedstawiciel kurdyjskich milicji.

>>> Czytaj też: Erdogan szantażuje Europę "otwarciem bram": "Wyślemy do was 3,6 mln uchodźców"