Amerykanie musieli zmienić plany ws. Grenlandii. Wcześniej "błagali" mieszkańców o powitanie gości z USA

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 marca 2025, 12:19
Nuuk, Grenlandia
Amerykanie musieli zmienić plany ws. Grenlandii. Wcześniej "błagali" mieszkańców o powitanie gości z USA/Shutterstock
Jak donoszą media, początkowo Amerykanie mieli "błagać" mieszkańców Grenlandii o przywitanie gości z USA w osobie J.D. Vance'a. W obliczu odmowy musieli zmienić jednak plany, zaś wiceprezydent USA odwiedzi w piątek amerykańską bazę sił kosmicznych Pituffik. Komentatorzy uważają, że Waszyngton wystraszył się protestów.

"The Telegraph": Współpracownicy Vance'a "chodzili od drzwi do drzwi"

Jak ujawnił brytyjski dziennik "The Telegraph", współpracownicy Vance'a "chodzili od drzwi do drzwi", błagając mieszkańców Grenlandii o powitanie gości z USA. Gdy spotkali się z kolejnymi odmowami, zdecydowano się na zmianę planów i przyjazd do położonej na odludziu bazy Pituffik, gdzie spodziewany jest wiceprezydent USA z żoną. Gazeta przypomina, że początkowo amerykańska druga dama miała machnąć flagą na rozpoczęcie w sobotę ważnego dla lokalnej społeczności wyścig psich zaprzęgów w Sisimiut. W tym roku impreza otrzymała dotację z konsulatu USA w stolicy Grenlandii, Nuuk.

"Wielka ulga" i zwycięstwo mieszkańców Grenlandii

Redaktor naczelny grenlandzkiej gazety "Sermitsiaq" Masaana Egede zmianę planów podróży przedstawicieli władz USA nazwał "wielką ulgą" i zwycięstwem mieszkańców Grenlandii, którzy zamierzali przywitać amerykańską drugą damę protestem polegającym na odwracaniu się od niej plecami. Wcześniejszy program wizyty, zakładający m.in. zwiedzanie Nuuk, został skrytykowany również przez rządy Danii i Grenlandii. Lokalni politycy odmówili oficjalnych spotkań z amerykańską delegacją, zasłaniając się rozmowami koalicyjnymi po wyborach do grenlandzkiego parlamentu.

Egede ostrzegł jednak, że władze USA nie zrezygnują z zainteresowania Grenlandią. "Wizyta delegacji USA w bazie wojskowej jest jasnym sygnałem dla Danii, Grenlandii i NATO" - ocenił.

USA zdały sobie sprawę, że nie są mile widziani?

Podobnie uważa cytowany przez telewizję SVT ekspert Duńskiego Instytutu Studiów Międzynarodowych Mikkel Runge Olesen. Według niego "za wcześnie jest mówić o dyplomatycznym zwycięstwie Danii i Grenlandii". "Jeden scenariusz mówi, że władze Stanów Zjednoczonych zdały sobie sprawę, że nie są mile widziane na Grenlandii (...). Mogły obawiać się masowych protestów, co byłoby katastrofą z wizerunkowego punktu widzenia" - podkreślił analityk.

Możliwa chęć skrytykowania rządu Danii

Drugim, jego zdaniem bardziej możliwym, wyjaśnieniem wizyty Vance'ów w amerykańskiej bazie wojskowej może być chęć wykorzystania tej okazji do skrytykowania rządu Danii. Władze USA uważają, że rząd duński od lat nie wywiązuje się z obowiązku dokonania inwestycji obronnych na Grenlandii. "Czy powiedzą, że w związku z tym muszą to zrobić Stany Zjednoczone?" - zastanawia się Runge Olesen.(PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj