Według British Airline Pilots' Association (BALPA) ponad 600 kapitanów i pierwszych oficerów głosowało nad wezwaniem związków zawodowych do strajku na największym jednolitym rynku Ryanaira po tym, jak irlandzka firma nie przedstawiła nowych warunków płacowych.

Groźba zakłóceń lotów w Wielkiej Brytanii rośnie. British Airways wznowi w czwartek własne rozmowy z BALPA na temat wynagrodzeń dla tysięcy pilotów. Negocjacje we wspieranej przez państwo Służbie Doradczej, Pojednawczej i Arbitrażowej zakończyły się w ubiegłym tygodniu, a związek zgodził się nie ustalać dat strajku. Zarząd firmy na London Heathrow, najruchliwszym lotnisku w Europie, przedstawił w poniedziałek propozycję, by płacić za jedenastą godzinę pracy tylko po to, by uniknąć strajku nawet 4 tys. pracowników naziemnych.

Szanse na to, że z pracy w Ryanair odejdą ludzie zatrudnieni także w innych krajach europejskich, są wysokie: pracownicy domagają się większego udziału w ostatnich zyskach firmy. Wyniki głosowania pilotów Ryanair w Irlandii mają zostać ogłoszone w piątek, a tymczasem przewoźnik musi zmierzyć się z pięciodniowym strajkiem portugalskiej załogi kabinowej, który rozpocznie się 21 sierpnia – pierwszym elementem negocjacji mają być rozmowy z hiszpańską częścią załogi.

Brian Strutton, sekretarz generalny BALPA, komentuje: „Nie chcemy tego sporu latem, ale to nie my przestaliśmy negocjować”. Dodał również, że decyzja o nieokreślaniu dat strajku ma na celu uniknięcie eskalacji konfliktu. Sytuacja w Ryanair jest dramatyczna, ponieważ firma nie chce się zaangażować w rozmowy, jak określił Strutton.

Jeszcze 1 sierpnia na oficjalnym koncie BALPA na Twitterze podano informację o ostrzeżeniach wobec pilotów, jakie wystosował Michael O’Leary, szef Ryanair. O’Leary przestrzegał pilotów przed zwolnieniami, jako że zatrudnia ich o 1500 więcej niż to konieczne. BALPA skomentowała tę wypowiedź pytaniem, jak to możliwe zatem, że Ryanair wciąż szuka nowych pilotów do pracy.

Ryanair znalazł się pod szczególną presją dwa lata temu po tym, jak piloci zmusili firmę do zaakceptowania związków zawodowych. Na większości rynków obowiązują umowy
Na większości rynków firma uznała związki zawodowe (podpisała porozumienia ze związkami zawodowymi) pracownikami naziemnymi i stewardessami, a także załogą kokpitu, ale kwestie wynagrodzenia są problematyczne ponieważ przewoźnik stara się utrzymać przewagę cenową nad rywalami.

Piloci pracujący w British Airways, byłym flagowym brytyjskim przewoźniku, który jest obecnie największym oddziałem IAG SA, mówią, że dwukrotnie obniżyli płace w ciągu ostatniej dekady, najpierw podczas globalnego kryzysu gospodarczego, a następnie, kiedy przewoźnik połączył się z Iberią w 2011 r. Spodziewają się wzrostu wynagrodzeń teraz, gdy firma osiągnęła zdrowszą pozycję.

Tymczasem zarówno BA, jak i Ryanair zapowiedziały wcześniej, że muszą kontrolować wydatki, ponieważ nadpodaż rejsów sprawia to, że muszą dopłacać, jeśli chcą utrzymać aktualne stawki.

British Airways ujawniły w piątek zyski za czerwiec – największe wśród wiodących europejskich przewoźników – i niemal od razu zgodziły się zwiększyć wynagrodzenie swoich pilotów o 11,5 proc. na przestrzeni 3 lat do średnio ok. 200 tys. funtów (ok. 243 tys. dolarów rocznie) z obecnej pensji ok. 183 tys. funtów. Kapitanowie długodystansowych prestiżowych połączeń mogą liczyć na jeszcze wyższe podwyżki. Niemniej, długoterminowe programy motywacyjne i warunki podziału zysków wciąż pozostają kwestią sporną.

Piloci z Ryanair, obsługującego wyłącznie loty krótkodystansowe i posiadającego bardziej płaską strukturę wynagrodzeń, zarabiają do ok. 200 tys. euro rocznie (równowartość ok 224 tys. dolarów).

W Heathrow związek Unite przedstawi poprawioną ofertę wynagrodzeń personelowi naziemnemu. Jeśli propozycja zostanie odrzucona, planowane na 23 i 24 sierpnia strajki zostaną przeprowadzone. Związek zawodowy powiedział również, że nie ujawni szczegółów tej propozycji przed środowym głosowaniem.

>>> Czytaj też: Na rozpatrzenie skargi na linię lotniczą trzeba czekać rok. ULC nie nadąża za ruchem na niebie