Przypomnijmy, że Modlin ma czterech właścicieli, a konflikt toczy się między stroną samorządową, czyli władzami Mazowsza i Nowego Dworu Mazowieckiego, a rządową, czyli przedsiębiorstwem Porty Lotnicze i Agencją Mienia Wojskowego. PPL od dłuższego czasu nie chce się zgodzić, by województwo przekazało 50 mln zł na rozbudowę zapychającego się terminala. Dzięki powiększeniu budynku lotnisko miało wygospodarować znacznie więcej miejsca na część komercyjną – restauracje i sklepy. To miało pozwolić wyjść lotnisku na plus. Z kolei kiedy wybuchła pandemia COVID-19, władze Mazowsza skarżyły się, że rząd blokuje bieżącą pomoc i lotnisko może przez to zbankrutować. Wytykały zarządcy Lotniska Chopina, że zamiast wesprzeć znajdujący się 35 km od centrum stolicy Modlin, woli inwestować ponad 500 mln zł w przebudowę położonego niemal trzy razy dalej lotniska w Radomiu. Z kolei PPL zarzucało władzom lotniska złe zarządzanie. Wytykało im, że zgodziły się, by Ryanair – jedyny przewoźnik w Modlinie – płacił bardzo niskie opłaty lotniskowe. Tym samym port nie tylko nie może wyjść na plus, ale dodatkowo trudno przez to przełamać monopol irlandzkiej linii.