W środę w TVP Info Witek pytana była jak wyobraża sobie najbliższe posiedzenie Sejmu, zaplanowane na 11 stycznia, w związku z trwającym protestem na sali plenarnej Sejmu posłów PO i Nowoczesnej.

"Nie jestem wróżką, żeby przewidzieć dokładnie co się będzie działo 11 stycznia, natomiast wyobrażam sobie, że wracamy wszyscy na salę posiedzeń, bo rozpoczynają się obrady Sejmu. Mam nadzieję, że fotel marszałka będzie wolny i przystąpimy do realizacji poszczególnych punktów zaplanowanych podczas tego posiedzenia Sejmu" - powiedziała Witek.

Pytana czy możliwa będzie reasumpcję głosowania nad budżetem na 2017 r. odpowiedziała: "Absolutnie nie, głosowanie się odbyło i nie ma najmniejszych powodów by dokonywać reasumpcji głosowania". Zaznaczyła, że podczas głosowania nad budżetem była w Sali Kolumnowej Sejmu, byli tam też sekretarze, którzy liczyli głosy. Przypomniała także, że w Sali Kolumnowej są kamery.

Szefowa gabinetu premiera pytana była także, czy prawdą jest, że marszałek Sejmu Marek Kuchciński szuka miejsca, gdzie mogą się odbywać obrady Sejmu. "Nie wiem, czy marszałek Sejmu szuka nowego miejsca, natomiast wiem, że Sejm może obradować normalnie nie tylko w sali plenarnej" - powiedziała Witek. Jak mówiła, zgodnie z regulaminem Sejmu to marszałek Sejmu ustala, gdzie obrady będą się odbywały. Przypomniała, że Zgromadzenie Narodowe w 1050. rocznicę Chrztu Polski odbyło się w Poznaniu.

Jednocześnie zaznaczyła, że to Sejm powinien być tym miejscem, gdzie parlamentarzyści podejmują najważniejsze decyzje, czyli tworzą prawo. "Do 11 stycznia mamy jeszcze sporo czasu, mam nadzieję, że opozycja ochłonie" - dodała.

Witek odniosła się również do zapowiedzi lidera Nowoczesnej Ryszarda Petru, że jeśli 11 stycznia w Sejmie nie odbędzie się debata na temat budżetu na 2017 r. i kolejne posiedzenie Sejmu odbędzie się w Sali Kolumnowej, nie będzie innej możliwości jak samorozwiązanie Sejmu.

"To, co powiedział pan Ryszard Petru jest kolejnym dowodem na to, że opozycja totalna, czyli Platforma i Nowoczesna szukają ciągle pretekstu, bo nie umieją pogodzić się z demokratycznym wyborem Polaków" - podkreśliła.

"Przypomnę, że władzę można i należy krytykować, władzy należy patrzeć na ręce - to powinna robić opozycja, w każdym demokratycznym kraju i my takie prawo dajemy i tego od opozycji oczekujemy. Ale tutaj nie ma żadnej konstruktywnej krytyki i nie ma innych propozycji ustaw, które by pokazywały, że to, co robimy jest niewłaściwe, że Platforma i Nowoczesna mają lepsze pomysły, tutaj jest tylko ciągła awantura. To, co się dzieje w Sejmie to jest na prawdę groteska” - oceniła szefowa gabinetu premiera.

Od piątku 16 grudnia w sali plenarnej Sejmu przebywają posłowie opozycji, którzy rozpoczęli wtedy protest wobec wykluczenia z obrad posła PO Michała Szczerby i wobec projektowanych zmian w zasadach pracy dziennikarzy w Sejmie, domagając się zachowania jej dotychczasowych reguł. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński wznowił obrady w Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania m.in. nad ustawą budżetową na 2017 r. Wcześniej w tej samej sali odbyło się posiedzenie klubu PiS. Opozycja uważa, że głosowania w Sali Kolumnowej były nielegalne, m.in. z powodu braku kworum. (PAP)